12.11.2024, 06:30 ✶
Bulstrode pokiwał leniwie głową na słowa idącej obok niego Burke, w głowie mieląc tylko myśl że może dobrze, ze dostali akurat taką wersję scenariusza. Może i nikt się jej nie spodziewał, ale zamiast tego nikt nie był w tym momencie aktywnie jebany i to był w sumie jakiś plus.
W środku namiotu panował chaos, z tymi wszystkimi powywracanymi meblami, ścielącymi się po podłodze kwiatami i jedzeniem. Ale największą uwagę przyciągały chyba walające się dookoła kartki papieru i to jedno wyraźne słowo, nasmarowane na makulaturze. Nikt się tego nie spodziewał, a jednocześnie było to chyba najbardziej oczywista rzecz, jaka mogła stać się dzisiejszego wieczoru po gorącej przemowie panny Avery.
Słysząc opowieść dziewczyny chciało mu się trochę śmiać. W tym nerwowym, trochę niedowierzającym tonie, bo Erik był chyba jedną z ostatnich osób, które zauważyły zniknięcie bariery, nie mówiąc już o tym że na imprezie było o wiele więcej osób o które należało się martwić w pierwszej kolejności. Ministra, Bletchey, Malfoy... A Raphaela była tylko dziewczyną wysłaną w zastępstwie swojej ciotki.
Zgodził się z Brenną - ktoś musiał zostać z Avery w szpitalu i nawet powtórzył to osobie, która miała tam odstawić dziewczynę, bo w sumie nic więcej w tym momencie nie mogli dla niej zrobić, oprócz zawiadomienia rodziny, ale tym mogli i powinni zająć się uzdrowiciele.
Wyprostował się, podążając spojrzeniem za Brenną i w końcu przenosząc uwagę na Cedrica, do którego się zwróciła. - Albo nawet i wcześniej. Panna Avery mogła na dobrą sprawę być nieprzytomna nieco dłużej. Ważne czy ogólnie rzucił się w oczy ktoś kto znikał na dłużej z namiotu bankietowego i szedł na stronę - powiedział niby to obojętnie, kierując słowa w stronę chłopaczka, ale też jednocześnie przyglądając się uważnie jego aurze.
rzut na charyzmę (spytki)
rzut na percepcję (aurowidzenie)
1. cedryczku czy widziałeś kogoś podejrzanego
2. cedryczku czy byłeś tam gdzie powinieneś (podbijam pytanie Brenny bo dopowiadam po niej)
3. cedryczku a czemu byłeś taki nerwowy jak biegłeś niewiadomo skąd szukając szefa
W środku namiotu panował chaos, z tymi wszystkimi powywracanymi meblami, ścielącymi się po podłodze kwiatami i jedzeniem. Ale największą uwagę przyciągały chyba walające się dookoła kartki papieru i to jedno wyraźne słowo, nasmarowane na makulaturze. Nikt się tego nie spodziewał, a jednocześnie było to chyba najbardziej oczywista rzecz, jaka mogła stać się dzisiejszego wieczoru po gorącej przemowie panny Avery.
Słysząc opowieść dziewczyny chciało mu się trochę śmiać. W tym nerwowym, trochę niedowierzającym tonie, bo Erik był chyba jedną z ostatnich osób, które zauważyły zniknięcie bariery, nie mówiąc już o tym że na imprezie było o wiele więcej osób o które należało się martwić w pierwszej kolejności. Ministra, Bletchey, Malfoy... A Raphaela była tylko dziewczyną wysłaną w zastępstwie swojej ciotki.
Zgodził się z Brenną - ktoś musiał zostać z Avery w szpitalu i nawet powtórzył to osobie, która miała tam odstawić dziewczynę, bo w sumie nic więcej w tym momencie nie mogli dla niej zrobić, oprócz zawiadomienia rodziny, ale tym mogli i powinni zająć się uzdrowiciele.
Wyprostował się, podążając spojrzeniem za Brenną i w końcu przenosząc uwagę na Cedrica, do którego się zwróciła. - Albo nawet i wcześniej. Panna Avery mogła na dobrą sprawę być nieprzytomna nieco dłużej. Ważne czy ogólnie rzucił się w oczy ktoś kto znikał na dłużej z namiotu bankietowego i szedł na stronę - powiedział niby to obojętnie, kierując słowa w stronę chłopaczka, ale też jednocześnie przyglądając się uważnie jego aurze.
rzut na charyzmę (spytki)
Rzut Z 1d100 - 54
Sukces!
Sukces!
rzut na percepcję (aurowidzenie)
Rzut Z 1d100 - 27
Akcja nieudana
Akcja nieudana
1. cedryczku czy widziałeś kogoś podejrzanego
2. cedryczku czy byłeś tam gdzie powinieneś (podbijam pytanie Brenny bo dopowiadam po niej)
3. cedryczku a czemu byłeś taki nerwowy jak biegłeś niewiadomo skąd szukając szefa