12.11.2024, 06:36 ✶
Lato wielkimi krokami chyliło się ku końcowi, ustępując leniwie jesieni. Kiedy to minęło? Mogłaby przysiąc, że jeszcze wczoraj zawitała wraz z początkiem sierpnia do rodzinnej kamienicy, myśląc, że to tam przyjdzie jej spędzać najwięcej wolnego czasu. Oj jak bardzo się myliła.
Ostatnio każdy jej dzień kończył się w podobny sposób i w zasadzie to cieszyła się na spotkanie z Faye.
Przyjemna odskocznia od rutyny, która pozwoli jej nieco poukładać chaotyczne myśli.
Szła, zawieszając wzrok na każdym mijanym budynku. Odziana w czerń, co nie było niczym dziwnym w jej przypadku. Czarna koszula z uwiązaną kokardą przy kołnierzu, szerokie spodnie, które łudząco przypominały spódnicę i półbuty. Na jej głowie spoczywał czarny kapelusz. Przez ramie uwieszona skórzana torba, przez którą przewieszona była narzutka, którą dziewczyna zabrała w razie, gdyby zrobiło się zimno.
Zastanawiała się czy już była w tej dzielnicy i jak bardzo prawdopodobne, że gdzieś zbłądzi. A jednak los był dla niej łaskawy, gdy w oddali ujrzała znaną jej sylwetkę. Faye ubierała się na tyle charakterystycznie, że nie miała wątpliwości co do tego kim była osoba przy jednym z domów.
Mulciber przyśpieszyła kroku.
-Czyżbyś zrudziała od naszego ostatniego spotkania? - rzuciła z głupim uśmiechem, zatrzymując się przy dziewczynie. Uniosła dłoń, aby poklepać torbę, a za zagrzechotała
-Wzięłam nam coś do picia, byśmy tam nie uschły - zachichotała. A zaraz rozejrzała się po okolicy, jak gdyby z jednej strony ją oceniała, a z drugiej chciała zapamiętać.
-Tu mieszkasz? - umilkła na moment, przenosząc wzrok na budynek - Sama, czy jednak znalazł się odważny kandydat co to łudzi się poskromić twój charakter, ha?
Ostatnio każdy jej dzień kończył się w podobny sposób i w zasadzie to cieszyła się na spotkanie z Faye.
Przyjemna odskocznia od rutyny, która pozwoli jej nieco poukładać chaotyczne myśli.
Szła, zawieszając wzrok na każdym mijanym budynku. Odziana w czerń, co nie było niczym dziwnym w jej przypadku. Czarna koszula z uwiązaną kokardą przy kołnierzu, szerokie spodnie, które łudząco przypominały spódnicę i półbuty. Na jej głowie spoczywał czarny kapelusz. Przez ramie uwieszona skórzana torba, przez którą przewieszona była narzutka, którą dziewczyna zabrała w razie, gdyby zrobiło się zimno.
Zastanawiała się czy już była w tej dzielnicy i jak bardzo prawdopodobne, że gdzieś zbłądzi. A jednak los był dla niej łaskawy, gdy w oddali ujrzała znaną jej sylwetkę. Faye ubierała się na tyle charakterystycznie, że nie miała wątpliwości co do tego kim była osoba przy jednym z domów.
Mulciber przyśpieszyła kroku.
-Czyżbyś zrudziała od naszego ostatniego spotkania? - rzuciła z głupim uśmiechem, zatrzymując się przy dziewczynie. Uniosła dłoń, aby poklepać torbę, a za zagrzechotała
-Wzięłam nam coś do picia, byśmy tam nie uschły - zachichotała. A zaraz rozejrzała się po okolicy, jak gdyby z jednej strony ją oceniała, a z drugiej chciała zapamiętać.
-Tu mieszkasz? - umilkła na moment, przenosząc wzrok na budynek - Sama, czy jednak znalazł się odważny kandydat co to łudzi się poskromić twój charakter, ha?