Słuchała tego, co miała im do powiedzenia Roselyn. Cóż, nie do końca wiedziała, jak to możliwe, że witka się rozpadła, to by oznaczało, że ocięta od rośliny od razu umierała, tak jakby nie mogła istnieć poza źródłem, które utrzymywało ją przy życiu. Tylko która jej część w takim wypadku była za to odpowiedzialna? Nie miała pojęcia. Jasne było dla niej to, że jej fragmenty mogły obumierać, ale że od razu rozsypywać się na części? To było dziwne. W sumie zmarszczyła nos i zaczęła skupiać się na informacjach, które przeczytała, zanim się tutaj znalazła. - Czy one tak po prostu nie mają, że jak się je odetnie to zamieniają się w piach? - Poczuła się, jakby jakaś żarówka zaświeciła się jej nad głową, tak chyba było napisane w tych notatkach, które przeczytała.
Wyciągnęła dłoń, aby przejąć strzykawkę z igłą, była wielkości niemalże jej całej dłoni, jeśli nie większa.. Cóż, jakoś sobie z tym poradzą. Grunt to pobrać soki z jej wnętrza może one zaspokoją ich ciekawość. - Jasne, chętnie ci pomogę. - Rzuciła jeszcze do dziewczyny.
Przeniosła wzrok na Victorię, w sumie wypadałoby, aby powiedzieli jej czego się dowiedzieli, szkoda, że nie miała do przekazania jakichś szczególnie wielkich wiadomości. - Próba ziemi z tuby, jest zupełnie wyjałowiona, jakby ona pochłonęła z niej wszystkie składniki odżywcze, nic nie zostało. - To wydawało się być najistotniejsze w sprawie i właściwie też jedynym, czego się dowiedzieli.