12.11.2024, 23:24 ✶
Bagshot miał rację, ale to nie zmieniało tego, że Atreus doskonale zdawał sobie sprawę z tego jak okropne w skutkach mogło być przerwanie milczenia. Ktoś musiał walczyć i zacząć mówić, ale ludzie za to umierali. Fakt, ze niektórzy potrzebowali dopiero Beltane, żeby faktycznie się obudzić i zdać sprawę z tego co działo się dookoła, było problemem zupełnie innej klasy. Bo społeczne masy uwielbiały oszukiwać same siebie i wierzyć w słowa zapewniające o ich bezpieczeństwie - tak było łatwiej, prościej i przyjemniej. Zaszyć się w czterech ścianach i zajmować własnym interesem, czujnie obserwując czy ktoś w okolicy nie przekracza jakichś granic. Ale nie po to by je w jakiś sposób zgłosić, a żeby lepiej odwracać wzrok.
Atreus patrzył przed siebie pustym, zaszklonym spojrzeniem, koncentrując się bardziej na tym co działo się w środku. Na jakiejś wewnętrznej burzy, która bez powodu w tym momencie wzbierała rozpaczą. Dłoń mimowolnie powędrowała na różdżkę, bo to konkretne uczucie i niedawne spotkanie w lesie tej dziwacznej istoty dość szybko podsunęło mu, że może linia drzew przestała być bezpieczną granicą. Może te stworzenia wreszcie poczuły się na tyle pewnie by wypełznąć na ulice miasteczka, albo to co widział z Geraldine zrobiło się na tyle głodne że postanowiło zapolować na mieszkańców Doliny w ich własnych domach.
Nie odpowiedział Thomasowi, może i niechcący podsycając jego własne odczucia, zamiast tego rozglądając się dookoła i przede wszystkim walcząc z ciężarem gromadzącym się na jego własnych barkach. Był przecież aurorem i jeśli ktoś musiał to zrobić to był to on.
!Tajemnice wiśniowej
Atreus patrzył przed siebie pustym, zaszklonym spojrzeniem, koncentrując się bardziej na tym co działo się w środku. Na jakiejś wewnętrznej burzy, która bez powodu w tym momencie wzbierała rozpaczą. Dłoń mimowolnie powędrowała na różdżkę, bo to konkretne uczucie i niedawne spotkanie w lesie tej dziwacznej istoty dość szybko podsunęło mu, że może linia drzew przestała być bezpieczną granicą. Może te stworzenia wreszcie poczuły się na tyle pewnie by wypełznąć na ulice miasteczka, albo to co widział z Geraldine zrobiło się na tyle głodne że postanowiło zapolować na mieszkańców Doliny w ich własnych domach.
Nie odpowiedział Thomasowi, może i niechcący podsycając jego własne odczucia, zamiast tego rozglądając się dookoła i przede wszystkim walcząc z ciężarem gromadzącym się na jego własnych barkach. Był przecież aurorem i jeśli ktoś musiał to zrobić to był to on.
!Tajemnice wiśniowej