13.11.2024, 17:46 ✶
- Daj spokój, drobnostka - powiedział machają ręką beztrosko, bo nie musiała mu dziękować za takie drobiazgi, choć miło było poczuć się docenianym to jednak nie musiała tego robić za każdym razem. W końcu był między "podział obowiązków", każde wspierało drugie tym co potrafiło najlepiej. Może to dlatego tam dobrze im szło odkąd Thomas wrócił na stałe do kraju? Cóż, na pewno jemu tak, mieszkanie wraz z Norą w jej domo-kawiarni na Pokątnej było intensywnym przeżyciem po tułaczce po świecie.
Przysłuchiwał się opisywaniu przez nią tego rośliny, którą poszukują, dobrze, że nie opisywała kolorów, bo pewnie i tak by mu to nie pomogło. W tej niezwykle zielonej przestrzeni widział głownie szary, który zlewał się z brązową korą drzew. Czy zdawał sobie ile piękna tracił przez niezdolność do rozpoznawania dwóch kolorów? Absolutnie nie, tak było od zawsze, więc nie wiedział co traci. Ale pogoda dopisywała, więc nie mógł skorzystać z okazji.
- Dobra, to chyba tam jest najbliższa krawędź lasu - wskazał na miejsce, gdzie pomiędzy drzewami widać było dużo światła. - Myślę, że tam możemy zacząć - dodał jeszcze i popatrzył rozbawiony na siostrę. - Nie muszę wracać do Nory, przecież jest tuż obok - rzucił wesoło i złapał za kapelusz Nory i odbiegł z nim we wskazanym wcześniej przed siebie kierunku. - Ostatni poza lasem zmywa po kolacji! - krzyknął jeszcze przez ramię biegnąc między drzewami, oczywiście, że chciał być pierwszy, bo wiedział, że jak przegra to będzie musiał umyć naczynia jak mugol, a nie za pomocą magii.
Na sprint
Przysłuchiwał się opisywaniu przez nią tego rośliny, którą poszukują, dobrze, że nie opisywała kolorów, bo pewnie i tak by mu to nie pomogło. W tej niezwykle zielonej przestrzeni widział głownie szary, który zlewał się z brązową korą drzew. Czy zdawał sobie ile piękna tracił przez niezdolność do rozpoznawania dwóch kolorów? Absolutnie nie, tak było od zawsze, więc nie wiedział co traci. Ale pogoda dopisywała, więc nie mógł skorzystać z okazji.
- Dobra, to chyba tam jest najbliższa krawędź lasu - wskazał na miejsce, gdzie pomiędzy drzewami widać było dużo światła. - Myślę, że tam możemy zacząć - dodał jeszcze i popatrzył rozbawiony na siostrę. - Nie muszę wracać do Nory, przecież jest tuż obok - rzucił wesoło i złapał za kapelusz Nory i odbiegł z nim we wskazanym wcześniej przed siebie kierunku. - Ostatni poza lasem zmywa po kolacji! - krzyknął jeszcze przez ramię biegnąc między drzewami, oczywiście, że chciał być pierwszy, bo wiedział, że jak przegra to będzie musiał umyć naczynia jak mugol, a nie za pomocą magii.
Na sprint
Rzut N 1d100 - 30
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut N 1d100 - 3
Akcja nieudana
Akcja nieudana