13.11.2024, 21:15 ✶
W zasadzie powinna zapytać o to samo, co Victoria, ale pokładała ogromne nadzieje w swoim bracie i tym, w jaki sposób dzielił się z nią zdobytymi informacjami. Uśmiechnęła się pod nosem, gdy panna Lestrange zapytała o wyniki ich próbek, a potem potrząsnęła głową. W sumie powinien od tego zacząć, ale na tyle na ile go znała, to zwykle najpierw pytał, potem dodawał coś od siebie. Wierzyła, że teraz nie mogło być inaczej.
- Nie jestem dobra w translokacji - odpowiedziała Victorii, uśmiechając się nieco przepraszająco. Pamiętała, że ma do czynienia z Aurorką, a oni przecież byli prawie że idealni, wybitni, jeśli chodzi o zaklęcia. Fakt był jednak taki, że Rose nie była nawet przeciętna z translokacji. To, że udało jej się zamerdać magicznie wacikiem by zmusić witkę do ataku, zrzucała na karb szczęścia.
Gdy Nora zadała swoje pytanie, zmarszczyła brwi.
- Nic mi o tym nie wiadomo - odpowiedziała, potrząsając głową. - Przynajmniej nikt nie udokumentował do tej pory faktu, że to witki czy inne części po odcięciu się tak zachowują. Może się w ten sposób rozmnaża, ale witka nie jest kwiatostanem. Ale może...
Roselyn podrapała się wolną ręką po skroni. Spojrzała raz jeszcze na mandragorę, potem na Victorię.
- Te rośliny uspokaja ciężar ziemi i ciemność. Jeżeli wytworzona ziemia zniknie, to wolę nie wiedzieć, co się stanie. Bezpieczniej jest przenieść istniejącą już ziemię - powiedziała, przestępując z nogi na nogę. Gdy Nora podzieliła się wynikami badań nad próbką ziemi, przeniosła wzrok na Selwyna.
- Mówił pan, że w jakim otoczeniu została ona znaleziona? - nie chciało jej się wierzyć, że ta mandragora miała cokolwiek wspólnego z nekromancją, ale... Jeżeli znaleźli ją w jałowej ziemi, a wokół nie było innych roślin, to może...? Zerknęła na Victorię, która jako pierwsza wysnuła ten wniosek, a potem westchnęła.
- Może czerpie pokarm z powietrza? Za dnia na pustyni jest sucho, ale w nocy... Może czerpie z niego wilgoć i ją przechowuje? Może atakuje inne rośliny albo mniejsze stworzenia? Niektóre rośliny tak robią, głównie te które rosną w cieplejszym klimacie. Monstery, dzbaneczniki, mucharnica...
Zaczęła wyliczać, ale nie była co do tego przekonana. To by oznaczało, że witkami wysysa z roślin, powietrza oraz swoich ofiar składniki, których potrzebuje do życia. A z tym się nigdy nie spotkała: przynajmniej nie z tak agresywną formą.
- Roise, zachowuj się - mruknęła cicho, mrużąc oczy, gdy tylko usłyszała wzmiankę o koszuli. Jeszcze tego im brakowało, jakichś kłótni w chwili, gdy zaraz zdejmą tubę i będą musieli pobierać sok i jednocześnie uważać, by nic ich nie odtrąciło, zaatakowało, zjadło czy zabiło wrzaskiem. Nie czekała na jego odpowiedź: nasunęła z powrotem nauszniki, docisnęła klapki i wzięła strzykawkę. Stanęła po jednej stronie Mandragory, robiąc miejsce dla Nory i Victorii. Była gotowa, chociaż odrobinę się stresowała. Starała się jednak pozostać w pozycji nieruchomej, wierząc że nic jej nie pierdolnie. To tylko roślina, prawda...?
- Nie jestem dobra w translokacji - odpowiedziała Victorii, uśmiechając się nieco przepraszająco. Pamiętała, że ma do czynienia z Aurorką, a oni przecież byli prawie że idealni, wybitni, jeśli chodzi o zaklęcia. Fakt był jednak taki, że Rose nie była nawet przeciętna z translokacji. To, że udało jej się zamerdać magicznie wacikiem by zmusić witkę do ataku, zrzucała na karb szczęścia.
Gdy Nora zadała swoje pytanie, zmarszczyła brwi.
- Nic mi o tym nie wiadomo - odpowiedziała, potrząsając głową. - Przynajmniej nikt nie udokumentował do tej pory faktu, że to witki czy inne części po odcięciu się tak zachowują. Może się w ten sposób rozmnaża, ale witka nie jest kwiatostanem. Ale może...
Roselyn podrapała się wolną ręką po skroni. Spojrzała raz jeszcze na mandragorę, potem na Victorię.
- Te rośliny uspokaja ciężar ziemi i ciemność. Jeżeli wytworzona ziemia zniknie, to wolę nie wiedzieć, co się stanie. Bezpieczniej jest przenieść istniejącą już ziemię - powiedziała, przestępując z nogi na nogę. Gdy Nora podzieliła się wynikami badań nad próbką ziemi, przeniosła wzrok na Selwyna.
- Mówił pan, że w jakim otoczeniu została ona znaleziona? - nie chciało jej się wierzyć, że ta mandragora miała cokolwiek wspólnego z nekromancją, ale... Jeżeli znaleźli ją w jałowej ziemi, a wokół nie było innych roślin, to może...? Zerknęła na Victorię, która jako pierwsza wysnuła ten wniosek, a potem westchnęła.
- Może czerpie pokarm z powietrza? Za dnia na pustyni jest sucho, ale w nocy... Może czerpie z niego wilgoć i ją przechowuje? Może atakuje inne rośliny albo mniejsze stworzenia? Niektóre rośliny tak robią, głównie te które rosną w cieplejszym klimacie. Monstery, dzbaneczniki, mucharnica...
Zaczęła wyliczać, ale nie była co do tego przekonana. To by oznaczało, że witkami wysysa z roślin, powietrza oraz swoich ofiar składniki, których potrzebuje do życia. A z tym się nigdy nie spotkała: przynajmniej nie z tak agresywną formą.
- Roise, zachowuj się - mruknęła cicho, mrużąc oczy, gdy tylko usłyszała wzmiankę o koszuli. Jeszcze tego im brakowało, jakichś kłótni w chwili, gdy zaraz zdejmą tubę i będą musieli pobierać sok i jednocześnie uważać, by nic ich nie odtrąciło, zaatakowało, zjadło czy zabiło wrzaskiem. Nie czekała na jego odpowiedź: nasunęła z powrotem nauszniki, docisnęła klapki i wzięła strzykawkę. Stanęła po jednej stronie Mandragory, robiąc miejsce dla Nory i Victorii. Była gotowa, chociaż odrobinę się stresowała. Starała się jednak pozostać w pozycji nieruchomej, wierząc że nic jej nie pierdolnie. To tylko roślina, prawda...?