- Dla jednych drobnostka, dla innych kamień milowy. - Nie ma się co oszukiwać, ale Norka naprawdę uważała to, że nie potrafi się teleportować za dosyć mocną wadę. Ciągle musiała korzystać z pomocy innych, kiedy przecież wszyscy wokół mieli naprawdę sporo na głowie. Próbowała nadrobić braki w translokacji, ale zdecydowanie była to chyba najgorsza w jej wykonaniu dziedzina magii, nie potrafiła zupełnie z niej korzystać, w zasadzie to zaczęła akcpetować, że tak już musi być, a szkoda. Ciekawe, jakby to było być niezależną od wszystkich, cóż - nigdy pewnie się tego nie dowie.
Jasne, istniał między nimi podział obowiązków, ale nie wszystkie były tak bardzo absorbujące jak ciągłe dostarczanie jej w różne miejsca, z drugiej jednak strony nie chciała się dzisiaj skupiać na negatywach, to miał być miły dzień, spędzony ze starszym bratem, tego się zamierzała trzymać.
Czy zapomniała o tym, że jej brat nie rozróżnia kolorów? Być może, na szczęście nie pominęła kształtu liści roślin, być może to pomoże mu odnaleźć to, czego mieli szukać. To zawsze było jakies ułatwienie, czyż nie? Swoją drogą o roślinach mogła opowiadać godzinami, powstrzymywała się przed tym tylko i wyłącznie dlatego, że nie chciała go zanudzić na śmierć, wolałaby nie mieć na sumieniu własnego brata.
- Twoja kolejna zaleta, jesteś wysoki i widzisz zdecydowanie więcej ode mnie. - Nora ledwie sięgała poza źdzbła traw, które były tutaj bardzo wysokie. Sama pewnie miałaby problem z tak szybką lokalizacją miejsca, do którego powinni się udać.
- OSZUKUJESZ! - Krzyknęła jeszcze, nim sama spróbowała biec za nim. Wiedziała, że może się to skończyć różnie, bo miała świadomość, że ona i bieganie... cóż, to nigdy nie był dobry pomysł. Zachęcona jednak przez brata ruszyła przed siebie. Skupiła się na tym, aby nie zaplątać się o swoje własne nogi - to juz byłby spory sukces.
Akcja nieudana
Sukces!