14.11.2024, 05:21 ✶
- Maść na stawy - powtórzyła z niewinną minął, kiwając przy tym głową, jakby bała się że od tej starości faktycznie nie zrozumiał co powiedziała wcześniej i sam stanowił dla jej słów zaledwie głuche echo. Nie zamierzała się jednak z nim dalej o to wykłócać, chociaż już jej chodziło po głowie, że może faktycznie powinna mu postawić na nocnym stoliku słoiczek z substancją, która po aktualnej rozmowie z miejsca przywiodłaby na myśl Tarpowi maść na stawy. Niestety jednak - tego typu specyfików nie mieli pod ręką w tym przybytku, więc mogła mu najwyżej ustawić tam słoik smalcu. I jak się tak na tym zastanawiała, to wcale nie był to aż taki głupi pomysł. Znaczy był, ale żart już przedni.
Sena była gotowa mu obiecać, że kiedy następnym razem będzie potrzebować silnej męskiej ręki i faktycznie się do niego zgłosi, ale niestety problem dość szybko się pojawił, bo przecież sama nie grzeszyła słabizną fizyczną, dość wyraźnie dbając o to by jej ciało znajdowało się w jak najlepszej kondycji. Sprzyjała temu tylko regularnie błyskająca na niebie, pełna tarcza księżyca, której magia wyrywało ją z ludzkiej powłoki, zniekształcając i męcząc.
Woody dzielnie zapijał ten słonecznik piwem, a ona z kolei zjadała połowę tego, co właśnie udało jej się wyłuskać z łupin. Praca szła więc jako tako, ale liczył się przecież duch świąt i uczczenie dobrze przypilnowanego magicmixa, kiedy ten mieszał im masę na ciasto. Kiedy udało jej się wyskubać zadowalającą ją ilość (czyli oczywiście niewiele, biorąc pod uwagę niesprzyjające ku temu warunki), nadszedł czas na prawdziwą rozrywkę, której zgodnie sprzeciwił się chórek portretów, które wisiały na ścianach lokalu. Reakcja zdawała się tylko polepszać humor dziewczyny i chęć rywalizacji, bo z najwyższą radością złapała za swoją rzutkę, zanim jeszcze czapka kucharska Woody'ego znalazła się na ziemi.
- Tak sobie myślę, może powinniśmy zagrać o coś? Bez niczego tak rzucać to nawet nie wypada - zasugerowała z miną jakby jej w sumie to wcale nie zależało, ale przecież nie zamierzała odmawiać im większych emocji związanych z podbitą stawką (nawet jeśli Tarpowi miałoby to zaszkodzić na serce).
Kiedy Woody rzucił, zaklaskała leciutko w dłonie, niby to z uznaniem, a następnie sama zajęła miejsce naprzeciwko tarczy, zamachnęła się i posłała lotkę po zwycięstwo (a przynajmniej taką miała nadzieję).
af na rozkurwienie Woodiego
Sena była gotowa mu obiecać, że kiedy następnym razem będzie potrzebować silnej męskiej ręki i faktycznie się do niego zgłosi, ale niestety problem dość szybko się pojawił, bo przecież sama nie grzeszyła słabizną fizyczną, dość wyraźnie dbając o to by jej ciało znajdowało się w jak najlepszej kondycji. Sprzyjała temu tylko regularnie błyskająca na niebie, pełna tarcza księżyca, której magia wyrywało ją z ludzkiej powłoki, zniekształcając i męcząc.
Woody dzielnie zapijał ten słonecznik piwem, a ona z kolei zjadała połowę tego, co właśnie udało jej się wyłuskać z łupin. Praca szła więc jako tako, ale liczył się przecież duch świąt i uczczenie dobrze przypilnowanego magicmixa, kiedy ten mieszał im masę na ciasto. Kiedy udało jej się wyskubać zadowalającą ją ilość (czyli oczywiście niewiele, biorąc pod uwagę niesprzyjające ku temu warunki), nadszedł czas na prawdziwą rozrywkę, której zgodnie sprzeciwił się chórek portretów, które wisiały na ścianach lokalu. Reakcja zdawała się tylko polepszać humor dziewczyny i chęć rywalizacji, bo z najwyższą radością złapała za swoją rzutkę, zanim jeszcze czapka kucharska Woody'ego znalazła się na ziemi.
- Tak sobie myślę, może powinniśmy zagrać o coś? Bez niczego tak rzucać to nawet nie wypada - zasugerowała z miną jakby jej w sumie to wcale nie zależało, ale przecież nie zamierzała odmawiać im większych emocji związanych z podbitą stawką (nawet jeśli Tarpowi miałoby to zaszkodzić na serce).
Kiedy Woody rzucił, zaklaskała leciutko w dłonie, niby to z uznaniem, a następnie sama zajęła miejsce naprzeciwko tarczy, zamachnęła się i posłała lotkę po zwycięstwo (a przynajmniej taką miała nadzieję).
af na rozkurwienie Woodiego
Rzut PO 1d100 - 84
Sukces!
Sukces!