Cóż, najwyraźniej Geraldine miała więcej rozsądku niż auror, a to ponoć łowcy byli specyficzną grupą społeczną, która niespecjalnie martwiła się konsekwencjami, jakie mogła ponosić, jak widać można było znaleźć od nich jeszcze wybitniejsze jednostki.
Nie oczekiwała od niego wdzięczności, bo nie robiła tego dla niego, tylko dla swojej przyjaciółki, gdyby nie to, że był bratem Florence pewnie miałaby w głębokim poważaniu to, co zamierzał zrobić ze swoim życiem.
Pozwoliła Bulstrodowi zająć się drzwiami. Sama zaś stała za nim i po prostu czekała, aż je otworzy. Nie miała pojęcia, że zwrócili na siebie uwagę sąsiadów, nie dostrzegła bowiem nawet ruchu firanek. Najwyraźniej zakładała, że są na tyle dyskretni, że nikt ich nie zauważy, wiadomo jednak, że osiedlowy monitoring nigdy nie sypiał.
- Obojętne mi to, szybciej pójdzie, jak się podzielimy. - Tego była pewna, wolałaby, aby ich nikt nie przyłapał na tym drobnym włamaniu.
- Mogę wziąć piętro? To chyba będzie w porządku, ty zostań na dole. Później podzielimy się informacjami. - Nie miała pojęcia, czy w ogóle coś znajdą, ale warto było spróbować. Nie zamierzała też zwlekać, niemalże od razu ruszyła na piętro, aby zacząć przeglądać zawartość pokojów. Może będą mieli trochę szczęścia. Facet zdecydowanie nie był do końca zrównoważony, skoro podchodził do widm, rozmawiał z nimi, współpracował? Nie miała pojęcia, co właściwie z nimi robił, ale nawiązał na pewno jakiś kontakt.
Przeglądała zawartość szafek, półek, licząc na to, że znajdzie coś ciekawego. W końcu w jej dłonie wpadło kilka notatek, wycinki z gazet, które zwróciły jej uwagę. Czytała uważnie ich zawartość, jakby chciała dowiedzieć się, po co właściwie je trzymał.
Były tam popodkreślane różne informacje, pewnie te, które coś dla niego znaczyły. Ciekawe.
Nic więcej nie znalazła, więc zeszła z tym, co wpadło jej w ręce do Atreusa. - Popatrz. - Przysunęła w jego kierunku to co znalazła.
- Pozakreślał tutaj różne informacje, może to coś dla niego znaczyło? - Tak, na pewno zrobił to z jakiegoś konkretnego powodu.