14.11.2024, 20:26 ✶
- Tak jak tego, że wyglądasz jakbyś był podrzucony przez Potterów obecnie - odpowiedział z niewinnym uśmieszkiem na pytanie brata. Pewnie by mu pokazał język jeszcze, ale było na to już za zimno. Żeby podtrzymywać ten płomyk przekomarzania się z Jessie, priorytety się zmieniały jak temperatura w ich domu, gwałtownie.
- Mogę poćwiczyć na tobie, skoro jesteś tak ochoczy do tego nastawiony - dodał jeszcze z szelmowskim uśmiechem i machając palcami w stronę brata. Jednak nie zamierzał niczego robić, co innego utarczki słowne czy drobne figle, jednak transmutowanie w zwierzę? Tego jeszcze nie przerabiali i jakoś wolał nie testować dzisiaj cierpliwości matki.
- Żaden z nich by nie wykręcił takiego numeru przecież. A na pewno nie świadomie, musieliby coś prze... - ale wtedy matka oznajmiła im co też się tu stało.
- Szczęście? Raczej pecha, że jej nie ma, bo teraz byłaby niezwykle przydatna - mruknął w odpowiedzi łypiąc na brata, bo bez Rity nie mieli jak sobie poradzić z duchem, żadne z nich nie znało się na egzorcyzmach.
- Mam tylko nadzieję, że do jej powrotu to mieszkanie nie zamieni się w Antarktydę, nie chciałbym walczyć o łóżko ze stadem pingwinów, a co dopiero z duchem - mruknął cofając się z pokoju siostry, nic nie mógł tutaj poradzić, nie znał się na magii mogącej okiełznać niematerialne byty.
- Dobrze, zaraz wracam - dodał jeszcze i szybko zniknął w swoim pokoju, żeby wziąć różdżkę, wypuścić sowę i wrócić do reszty po zamknięciu okna. Nie chciał, aby jego sowa nieopatrznie wróciła tutaj podczas ich nieobecności.
Popatrzył na Charlotte kiedy wsuwał nogi w buty. - Odmalować? Będziemy robić remont? - z. jednej strony to mogło być ciekawe, przy użyciu magii, z drugiej brzmiało jak utrapienie, ale w sumie ostatnio myślał o pewnych zmianach w swoim pokoju.
- Chodźmy, bo zaraz zostaną z nas mrożonki - powiedział czekając przy drzwiach wyjściowych, nie chcąc ich otwierać zanim Benji nie będzie na smyczy, żeby mogli ruszyć do Dziurawego Kotła na obiad jak zostało postanowione.
- Mogę poćwiczyć na tobie, skoro jesteś tak ochoczy do tego nastawiony - dodał jeszcze z szelmowskim uśmiechem i machając palcami w stronę brata. Jednak nie zamierzał niczego robić, co innego utarczki słowne czy drobne figle, jednak transmutowanie w zwierzę? Tego jeszcze nie przerabiali i jakoś wolał nie testować dzisiaj cierpliwości matki.
- Żaden z nich by nie wykręcił takiego numeru przecież. A na pewno nie świadomie, musieliby coś prze... - ale wtedy matka oznajmiła im co też się tu stało.
- Szczęście? Raczej pecha, że jej nie ma, bo teraz byłaby niezwykle przydatna - mruknął w odpowiedzi łypiąc na brata, bo bez Rity nie mieli jak sobie poradzić z duchem, żadne z nich nie znało się na egzorcyzmach.
- Mam tylko nadzieję, że do jej powrotu to mieszkanie nie zamieni się w Antarktydę, nie chciałbym walczyć o łóżko ze stadem pingwinów, a co dopiero z duchem - mruknął cofając się z pokoju siostry, nic nie mógł tutaj poradzić, nie znał się na magii mogącej okiełznać niematerialne byty.
- Dobrze, zaraz wracam - dodał jeszcze i szybko zniknął w swoim pokoju, żeby wziąć różdżkę, wypuścić sowę i wrócić do reszty po zamknięciu okna. Nie chciał, aby jego sowa nieopatrznie wróciła tutaj podczas ich nieobecności.
Popatrzył na Charlotte kiedy wsuwał nogi w buty. - Odmalować? Będziemy robić remont? - z. jednej strony to mogło być ciekawe, przy użyciu magii, z drugiej brzmiało jak utrapienie, ale w sumie ostatnio myślał o pewnych zmianach w swoim pokoju.
- Chodźmy, bo zaraz zostaną z nas mrożonki - powiedział czekając przy drzwiach wyjściowych, nie chcąc ich otwierać zanim Benji nie będzie na smyczy, żeby mogli ruszyć do Dziurawego Kotła na obiad jak zostało postanowione.