15.11.2024, 11:16 ✶
Brenna nie tylko widziała go rozmawiającego z hrabim, ale też rozglądała się za nim kilka minut później – i nigdzie go nie zobaczyła. I dlatego został „wyróżniony” wzięciem na pierwszy ogień. Jego zdenerwowanie równie dobrze mogło być zdenerwowaniem uczniaka, którego przerosła sytuacja, bo był nowym Brygadzistą i zszedł ze stanowiska wiedziony ciekawością… ale mogło być też czymś więcej. Na przykład nerwowością kogoś, kto miał wiele do ukrycia i zrobił coś, czego absolutnie nie powinien: wcale nie tylko w ramach zaniedbania obowiązków.
A Longbottom, chociaż miała w tej chwili cztery nazwiska w głowie – Porter, Burke, Yaxley i Francuskie Trudne Do Wymówienia Nazwisko – najbardziej podejrzanych, nie wiedziała jeszcze o tym, co zobaczył Morpheus. Malfoy i Burke zostali więc nieco zepchnięci przez Cedrica i hrabiego, którzy zachowywali się w jej oczach podejrzanie.
– Rozumiem – powiedziała w końcu, chociaż z tego, co mówił, wyłowiła głównie jedno.
Nie chciał się przyznać, że opuszczał stanowiska.
O tym postanowiła poinformować Atreusa za chwilę – na razie wolała spróbować zająć się tropem, dopóki jeszcze istniały szanse, że ten się nie ulotnił. Poza tym nie zamierzała mówić takich rzeczy na głos, przy Cedricu i innych Brygadzistach, choćby po to, żeby im niczego nie sugerować. Ani w ogóle pokazać po sobie, że jest szczególnie wobec chłopaka podejrzliwa.
– Spróbuję zobaczyć, czy coś wyczuję. Pogadam potem też z Erikiem czy nie zwrócił na coś uwagi – rzuciła do Bulstrode’a, chwilowo zostawiając jemu rozmowę z resztą Brygadzistów i przeszukiwanie namiotu. W teorii znała tych ludzi lepiej od niego, ale słyszeli, jak Ministra kazała aurorowi zająć się sprawą, więc powinni być w miarę chętni do współpracy.
A jeśli któryś z nich skłamie…
Cóż, przy porównaniu potem tego z relacjami gości, do których miała zamiar napisać, i własnymi obserwacjami, istniała szansa, że się to wyłapie.
Wyciągnęła różdżkę, by przybrać animagiczną postać. Chwilę później ciemna, wielka wilczyca zajęła miejsce kobiety w srebrzystoszarej sukni – i zaczęła węszyć. Najpierw po namiocie, próbując nie dać się rozproszyć tej najbardziej charakterystycznej woni: zapachowi krwi. Potem ruszyła ku miejscu, gdzie ktoś rozwiązał poły namiotu, obwąchując je, nim wyszła na zewnątrz tą samą drogą, którą bez wątpienia wyszedł on. Próbowała pochwycić trop. Sprawdzić, dokąd wiódł, poznać go, zapamiętać.
Percepcja III
Jeśli pochwyci trop, próbuje sprawdzić:
1. W którą stronę udał się ten ktoś po wyjściu z namiotu - wrócił w stronę bankietu, ku scenie, ku krzakom?
2. Czy zapach jest w jakiś sposób znajomy (zna Portera i ma go teraz na miejscu, wie, gdzie stał ten z hrabią na uboczu, z dala od innych, by sprawdzić tam zapachy)?
3. Czy ma jakieś cechy charakterystyczne? Np. czuć, że mocny zapach perfum o konkretnym zapachu, charakterystycznym dla kobiet czy mężczyzn (córka Potterówny, na Lammas choćby tymi perfumami żonglowała niektórymiXD)?
A Longbottom, chociaż miała w tej chwili cztery nazwiska w głowie – Porter, Burke, Yaxley i Francuskie Trudne Do Wymówienia Nazwisko – najbardziej podejrzanych, nie wiedziała jeszcze o tym, co zobaczył Morpheus. Malfoy i Burke zostali więc nieco zepchnięci przez Cedrica i hrabiego, którzy zachowywali się w jej oczach podejrzanie.
– Rozumiem – powiedziała w końcu, chociaż z tego, co mówił, wyłowiła głównie jedno.
Nie chciał się przyznać, że opuszczał stanowiska.
O tym postanowiła poinformować Atreusa za chwilę – na razie wolała spróbować zająć się tropem, dopóki jeszcze istniały szanse, że ten się nie ulotnił. Poza tym nie zamierzała mówić takich rzeczy na głos, przy Cedricu i innych Brygadzistach, choćby po to, żeby im niczego nie sugerować. Ani w ogóle pokazać po sobie, że jest szczególnie wobec chłopaka podejrzliwa.
– Spróbuję zobaczyć, czy coś wyczuję. Pogadam potem też z Erikiem czy nie zwrócił na coś uwagi – rzuciła do Bulstrode’a, chwilowo zostawiając jemu rozmowę z resztą Brygadzistów i przeszukiwanie namiotu. W teorii znała tych ludzi lepiej od niego, ale słyszeli, jak Ministra kazała aurorowi zająć się sprawą, więc powinni być w miarę chętni do współpracy.
A jeśli któryś z nich skłamie…
Cóż, przy porównaniu potem tego z relacjami gości, do których miała zamiar napisać, i własnymi obserwacjami, istniała szansa, że się to wyłapie.
Wyciągnęła różdżkę, by przybrać animagiczną postać. Chwilę później ciemna, wielka wilczyca zajęła miejsce kobiety w srebrzystoszarej sukni – i zaczęła węszyć. Najpierw po namiocie, próbując nie dać się rozproszyć tej najbardziej charakterystycznej woni: zapachowi krwi. Potem ruszyła ku miejscu, gdzie ktoś rozwiązał poły namiotu, obwąchując je, nim wyszła na zewnątrz tą samą drogą, którą bez wątpienia wyszedł on. Próbowała pochwycić trop. Sprawdzić, dokąd wiódł, poznać go, zapamiętać.
Percepcja III
Rzut Z 1d100 - 30
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut Z 1d100 - 13
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Jeśli pochwyci trop, próbuje sprawdzić:
1. W którą stronę udał się ten ktoś po wyjściu z namiotu - wrócił w stronę bankietu, ku scenie, ku krzakom?
2. Czy zapach jest w jakiś sposób znajomy (zna Portera i ma go teraz na miejscu, wie, gdzie stał ten z hrabią na uboczu, z dala od innych, by sprawdzić tam zapachy)?
3. Czy ma jakieś cechy charakterystyczne? Np. czuć, że mocny zapach perfum o konkretnym zapachu, charakterystycznym dla kobiet czy mężczyzn (córka Potterówny, na Lammas choćby tymi perfumami żonglowała niektórymiXD)?
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.