Tylko westchnął na jej odpowiedź. Nic nie musiał dodawać. Nawet nie chciał. To było przecież oczywiste, że bracia byli dla siebie najbliżej i lepiej się rozumieli, a nawet i dołączyli do tej samej organizacji. Dla nich siostra była inna. Totalne ich przeciwieństwo. Tolerowali ją ze względu na więzi krwi, pilnowali na prośbę rodziców.
Uwagę swoją przeniósł na kawę, jaką powoli upijał, ze względu na jej temperaturę. Dopytał przy okazji o jej znajomego, kogoś, kto podobno ma jej pomagać? Pilnować ją? Wysłuchał jej wyjaśnienia w skupieniu, obserwowaniu jej zachowania. Sąsiadka. Znajomość opierała się także o czasy szkolne. Czy potrzebował w swoim życiu kolejnych obcych osób? Nie. Ale przynajmniej wiedział, gdzie jego siostra zamierza przeczekać pełnie. Przynajmniej on powinien to wiedzieć. Na wszelki wypadek, gdyby postanowili go o to pytać w Ministerstwie.
Chciała się usamodzielnić. Nie być zależną od rodziców. Ale ich rezydencja w Szkocji stanowiła najbardziej bezpieczne miejsce na przemiany i przeczekanie pełni. Tutaj tego nie ma. Nie mogą zapomnieć, jak potraktowany został ich dziadek.
Tylko Nicholas wiedział, co tak naprawdę działo się w życiu Theona. Żaden z nich nie podjął się przedłużenia rodu. Być może umrze on wraz z ich śmiercią. A nadzieja będzie w synach stryja Sebastiana. Może powinien przemyśleć, czy warto mieć dziedzica? Choć nie czuł się w zobowiązaniu być ojcem? Bał się ojcostwa?
Theon wyjechał. Wątpił, aby wrócił.- Wiesz, że u nas w rezydencji to najbezpieczniejsze miejsce na przeczekanie pełni?
Odezwał się w końcu w tym temacie. Poważnie. Nie żeby nagle mu na niej zależało. I tak dziewczyna zrobi po swojemu. W końcu najpewniej już decyzje podjęła. Jego tylko informuje o decyzjach.
- Wiesz, że w Dolinie Godryka też nie jest bezpiecznie?
Dopytał. A raczej przypomniał, jeżeli zapomniała. Nie tylko Knieja jest zagadką.