Nie drążyli tematu. Kiedy Rodolphus poszedł zając się sobą w znaczeniu konkretnym, wziąć prysznic oraz przebrać się, Nicholas po krótkiej chwili wstał z łóżka, zdejmując całą pościel. Zwinął ją i wrzucił na razie w kąt pomieszczenia, udając się do innego, aby z szafki wyjąć czystą pościel z prześcieradłem. Nie spieszył się z niczym. Rozłożył prześcieradło na materacu, ubrał na nowo poduszki, układając je na swoje miejsca, na końcu zajmując się ubieraniem kołdry, która ostatecznie także wylądowała na łóżku. Wlazł pod nią, poprawiając sobie poduszkę za plecami, czekając na powrót Lestrange’a.
W czasie oczekiwania, zamknął oczy oddając się wyciszeniu i przemyśleniom. Co dalej? Strata Roberta była trudna do zaakceptowania. Wszystko co do tej pory z nim omawiał i nad czym pracowali stanęło w miejscu. Co z Rodolphusem? Miał mieć na niego oko. Pilnować go i jednocześnie samemu być ostrożnym w relacji. Czy miał to kontynuować? Czy odpuścić? Robert nie żyje. Przysięga jaką byli Ci dwoje związani, przestała mieć znaczenie, okazując to dziwnie przez koszmar senny Lestrange’a. Może lepiej będzie pozostawić to czasowi? Może wszystko samo się rozwiąże?
Otworzył oczy i spojrzał na swój mroczny znak. On też był temu wszystkiemu winny. Czy powinien go obwiniać o śmierć swojego mentora? Póki nie dowie się, co odebrało życie Mulciberowi.
Usłyszawszy kroki, spojrzał w stronę drzwi, gdzie Rodolphus powrócił z napojem. Skinieniem głowy podziękował i odebrał kubek. Nic jednak nie mówił. Trzymał naczynie w dłoniach i ponownie oparł się wygodniej plecami o poduszkę do ramy łóżka. Przymknął oczy, jakby w oczekiwaniu na to, aż napar będzie zdatny do picia. Bez tego wiedział, że nie zaśnie.
Chociaż, mógłby użyć kadzidła. Bo czemu nie. Miał jeszcze zapas ze sklepu Roberta. Odstawił kubek, sięgnął do ostatniej szuflady przy swoim łóżku i wyjął opakowanie. Wyciągnął jeden patyczek i za pomocą magii ze swojej różdżki, zapalił końcówkę. Wyciągnął podstawkę i postawił wszystko na swojej szafce nocnej. Opakowanie schował na miejsce, tak samo odłożył różdżkę. Zapach kadzidła drzewnego powoli wypełniał pomieszczenie. Może pomoże im to dodatkowo i spokojnie zasnąć, poza wypiciem herbaty przygotowanej przez Rodolphusa.