15.11.2024, 18:19 ✶
- Tak? Szkoda, bo już zacząłem typować kto po zawiśnięciu będzie mi się najlepiej komponował z zasłonami - parsknął w odpowiedzi na słowa Tony'ego, wyraźnie rozbawiony. Nie zmieniało to jednak tego, że słowa starszego mężczyzny niekoniecznie do niego w tym momencie trafiały. Spokój był niewątpliwym plusem, ale brzmiało to jak rady kogoś kto nie był w stanie przez bardzo długi czas znaleźć sobie spokojnego miejsca, albo pewnego razu obudził się podczas swojego hucznego życia i przestało mu się tak podobać jak jeszcze wczorajszego dnia. Jeśli Atreus potrzebował spokoju, to zamykał się w swoim gabinecie w Kamienicy Bulstrodeów. A ta z kolei, jego skromnym zdaniem, posiadała o wiele lepsze zabezpieczenia niż marny domek pośrodku przeklętego przez cały świat miasteczka. Do rodowej posiadłości każdy wchodził na zasadach wyznaczonych tylko przez domowników i dobicie się tam w każdy inny sposób był zwyczajnie niemożliwy. No, chyba że ktoś postanowiłby zedrzeć ściany sąsiadujących z nią budynków.
- Chciałem założyć tylko przekładnie i w sumie to jedyne co do tej pory planowałem. Głównie dlatego że to mogę zrobić sam, a resztę... resztą zajmę się kiedy będę już miał to wszystko wyremontowane, skoro i tak nie bywam tu chwilowo aż tak często - wzruszył ramionami. - A czy wiele to chyba nie? Rodzina na pewno, bo ciotka Lavinia często zapraszała na obiadki - no i wiedziała jeszcze Brenna, Louvainowi chyba też zdarzyło mu się wspomnieć że mu te chałupę wepchnęli, a oprócz tego..? - Ale nie martw się, raczej nikt... niepowołany - zerknął na Shafiqa trochę rozbawiony, bo ze zmartwionymi rysami twarzy było mu trochę nie do twarzy. A może to tylko Atreus nie przepadał za momentami, kiedy ktoś o niego nadmiernie troszczył, samemu z zasady nie przejmując się tym, jakie konsekwencje dla niego mogło mieć zamieszkanie tutaj w połączeniu z jego zawodem.
- Chciałem założyć tylko przekładnie i w sumie to jedyne co do tej pory planowałem. Głównie dlatego że to mogę zrobić sam, a resztę... resztą zajmę się kiedy będę już miał to wszystko wyremontowane, skoro i tak nie bywam tu chwilowo aż tak często - wzruszył ramionami. - A czy wiele to chyba nie? Rodzina na pewno, bo ciotka Lavinia często zapraszała na obiadki - no i wiedziała jeszcze Brenna, Louvainowi chyba też zdarzyło mu się wspomnieć że mu te chałupę wepchnęli, a oprócz tego..? - Ale nie martw się, raczej nikt... niepowołany - zerknął na Shafiqa trochę rozbawiony, bo ze zmartwionymi rysami twarzy było mu trochę nie do twarzy. A może to tylko Atreus nie przepadał za momentami, kiedy ktoś o niego nadmiernie troszczył, samemu z zasady nie przejmując się tym, jakie konsekwencje dla niego mogło mieć zamieszkanie tutaj w połączeniu z jego zawodem.