15.11.2024, 23:22 ✶
Historia kobiety brzmiała tak...
Słuchajcie... Przydzielono mnie do Polany Ognisk po tym, jak na sabat napadli Śmierciożercy, ponieważ jestem jedną z Widzących Departamentu Tajemnic. To co wytworzyło się na Polanie nazywamy... Szczeliną. Badanie Szczeliny nie jest zbyt owocne, bo żaden z badaczy nie miał nigdy z czymś takim do czynienia. To nie jest coś, o czym można wyczytać w starych książkach, to nie jest coś, o czym wiemy już dużo. Wszystko, co wytworzyliśmy to szereg teorii, nasza gdybanie i dokonywanie pomiarów. Nie dziwi mnie wcale, że nikt nie chce mówić o tym szeroko, bo to mogłoby wzbudzić zbiorową panikę. Prawda jest taka, że Ministerstwo nie zablokowało drogi do Kniei tylko ze względu na czające się tam potwory. One przyszły tam, bo żrą energię, żrą energię, która wydostaje się ze Szczeliny i miesza ludziom w głowach. Doświadczyłam tego raz. Nie potrafię wytłumaczyć uczucia, jakie mną w tamtej chwili targało, ale było tak piekielnie intensywne - jakbym mogła słyszeć kolory, wiecie? Amnezjatorzy otrzymali informację o konieczności ukrycia śladów, jakie pozostawiły za sobą te potwory, wydano nakaz pochowania ofiar tak cicho, jak się da, bez wzbudzania sensacji tym, że pozostały po nich tylko skorupy i naprawdę próbuję to logicznie uzasadniać, ale... Dwa tygodnie temu, jeden z Widzących zauważył coś przy drzewie, które rośnie teraz na środku Polany. Dotknął czegoś, czego nie potrafiliśmy dojrzeć, a zanim to zrobił, spojrzał mi prosto w oczy i powiedział: miałaś rację. Kiedy tego dotknął, to było... jakby jakiś wir wciągnął go do środka... ale środka czego? Nigdy później go nie widzieliśmy. Miał żonę i dziecko. Albo ma. Azmir zawsze krytykował mnie za pogląd, jakoby bogowie, którzy stworzyli ten świat... istnieli, ale byli czymś więcej niż czymś, co potrafimy sobie wyobrazić. I co ja mam o tym myśleć? Chodziło mu o to, czy o dane dotyczące temperatury, jakie zebrałam przez ostatnie miesiące? Ja... Nie wiem, nie wiedziałam, co o tym myśleć, ale przez ostatnie dni kładłam się do łóżka i wspominałam to, że widziałam was pomiędzy Dębami. Codziennie, kiedy staję na Polanie, kiedy mam pobierać kolejne próbki pośród starych ludzi, którzy nie wiedzą, co robią, patrzę w niebo i poszukuję tam znaku mogącego odpowiedzieć mi na pytanie tlące się w zakamarkach mojej duszy - czy powinnam spalić to drzewo? Pytam o to, bo z każdym kolejnym dniem mam coraz silniejsze wrażenie, że gdyby Ministerstwo zrozumiało, w jaki sposób wykorzystać to, co widzimy przed sobą, nie okazałoby się dużo lepsze od Voldemorta.
Laurencie...
Złapała cię za dłoń lub zacisnęła na niej palce.
zadanie od mistrza gry
W następnym poście rzuć kością - !Proroctwo widm.