Do jej uszu dotarło warknięcie Edga. Cóż, nie zamierzała nikogo przepraszać za to, co zrobiła. Wiedziała, że uda jej się trafić do celu. Należała do pierdolonego klubu pojedynków od lat, umiała walczyć, była pewna swoich umiejętności. Ręka nawet jej nie drgnęła, kiedy rzucała zaklęcie. Udało jej się ujebać łeb tej bliźniaczej wersji samej siebie. Nie miała zamiaru jednak chwalić dnia przed zachodem słońca, bo trudno jej było stwierdzić, czy to wystarczy. Poczuła wnętrzności bestii, które znalazły się na jej ciele. Nie był to pierwszy raz, kiedy była pomazana jakąś dziwną mazią, nie przejęła się tym więc jakoś specjalnie, po prostu przetarła twarz łokciem, żeby przypadkiem nie wpadło jej to do gęby. To by było dopiero obrzydliwe.
Czuła zapach siarki, który zaczynał uderzać ją w nozdrza. Nie wróżyło to niczego dobrego, mogli się nim udusić, czy coś.
Przesunęła się więc o kilka kroków, cóż, wypadałoby coś z tym zrobić. Wpadła na pewien pomysł, musiała mieć bowiem pewność, że ta istota nie znajdzie sobie zaraz kolejnego ciała, które postanowi przejąć, czy zrobić z nim coś innego, właściwie to chyba je duplikował, w końcu wcześniej wyglądał jak znajomy Morpheusa.
- Nie wiem, czy na pewno nie żyje, nie znam stworzenia, które mogłoby żyć bez głowy, może poza robakiem, on trochę jest robakiem, więc chuj jeden wie. - Odpowiedziała jeszcze Figgowi, chociaż nie sądziła, że ta odpowiedź była wystarczająca.
- To naycznie jest rozsypane w jaskini, stłukło się. - Tyle udało jej się ustalić. Cóż, na pewno jakimś pomysłem było złożenie tego dzbanka, tylko czy od początku nie chciała zakończyć tej sprawy inaczej?
Thomas zajął się zbieraniem naczynia, ona postanowiła w tym czasie zabezpieczyć zwłoki, a w sumie to chciała się ich pozbyć.
Wypowiedziała pod nosem zaklęcie i machnęła różdżką. Chciała wytworzyć wokół jeszcze ciepłego ciała kurtynę (odwróconą tarczę), która miała je od nich oddzielać, złożoną po prostu z czystej magii, tak, że jeśli uda mu się jednak złożyć w całość, to nie uda się tej bestii zbyt szybko do nich dotrzeć.
Odwróciła się jeszcze w stronę Ambroisa, wiedziała, że zrozumie ją bez zbędnego tłumaczenia, wiele razy zdarzało im się już razem współpracować i pokonać niejedną magiczną bestię, gdy zabierała go ze sobą do lasu. - Pająk, tak jak pająka. - Powiedziała bardzo cicho, wiedziała, że zrozumie o co jej chodzi.
rzucam na kształtowanie, chcę wyczarować magiczną kurtynę, która oddzieli truchło od nich, gdyby ewentualnie postanowiło wstać z martwych, Geraldine ma doświadczenie w stawianiu takich tarcz, bo walczy w ten sposób z magicznymi stworzeniami, ta tarcza ma być przezroczysta i działać w jedną stronę, jeśli ktoś z zewnątrz będzie chciał czymś w nią rzucić to to przepuści, za to zablokuje stwora, który będzie chciał ich zjeść
Akcja nieudana
Sukces!