• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
« Wstecz 1 2 3 Dalej »
[01.09.1972] Po drugiej stronie biurka || Brenna Longbottom & Maxwell Cattermole

[01.09.1972] Po drugiej stronie biurka || Brenna Longbottom & Maxwell Cattermole
Widmo
Sztuka alchemii nie zna lęku przed trucizną — z jadu rodzi się życie.
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi; znany XVI-wieczny lekarz i alchemik. Jest on uznawany za odkrywcę mowy węży.

Paracelsus
#3
16.11.2024, 20:12  ✶  
Dookoła nic się nie zmieniało. Zupełnie tak, jakby sam korytarz nie pozwalał na żadną zmianę, oplatając petentów swoimi niskimi, ciasnymi ścianami i mogąc ich pożreć w każdej chwili. Choć nie. Nie pozwoliłby sobie na coś takiego. Zamiast tego powoli ich trawił. Sekunda po sekundzie, minuta po minucie. Tym razem miał tylko jedną wizytorkę.
Tykanie zegarka na ścianie nieuchronnie wdzierało się w uszy, ale ruch wskazówek był jakby zbyt powolny, nie pasował do tego uczucia spędzania tu wieczności. Nie, gdy jeden rzut oka wystarczył, aby stwierdzić, że od zamknięcia drzwi do tej chwili minęło zaledwie pięć minut.
Wielu czarodziejów z pewnością mogło tu doznać klaustrofobicznego wrażenia, szczególnie że jasna barwa światła wcale nie sprawiała, że pomieszczenie wydawało się wyższe. Wręcz przeciwnie. Pożółkły beż sufitu zlewał się z dokładnie tym samym kolorem ścian i bardzo zbliżoną barwą wykładziny. Powycieranej i nadgryzionej zębem czasu, ale z pewnością nie brudnej.
Wszystko tutaj było wręcz zadziwiająco czyste. Stare, dawno nie wymieniane - to fakt, ale z pewnością nie zaniedbane. Na powierzchniach nie dało się dotrzeć ani odrobiny kurzu. Jego drobinki nie wirowały w powietrzu. Oba kosze w końcach korytarza były puste. Na podłodze nie leżał ani jeden okruszek, kawałek kartki, papierek.
Pomieszczenie pachniało cytrynowo, tradycyjnym środkiem do czyszczenia powierzchni wykorzystywanym wszędzie tam, gdzie niespecjalnie przejmowano się tym, że chemiczna woń cytrusów może być przytłaczająca dla kogokolwiek, kto spędzał tu czas.
Co zaś tyczy się czasu - gdyby nie delikatne dźwięki z zewnątrz, jak postukiwanie maszyny do pisania i okazjonalny stukot obcasów, łupnięcie drzwi, można by pomyśleć, że zatrzymał się w miejscu. Nie gonił, nie płynął z wolna. Po prostu się zatrzymał, przestał być czymś realnym a stał się wyłącznie abstrakcyjnym konstruktem tkwiącym w martwym punkcie.
- Panno Longbottom - spokojny, wyważony głos dotarł do uszu Brenny wraz o uchyleniem się drzwi na lewym końcu korytarza, w których dosłownie znikąd pojawił się elegancki czarodziej  w średnim wieku, o ciemniejszej karnacji, w idealnie czarnej szacie ze spodnią śnieżnobiałą koszulą i krawatem.
- Witam i zapraszam - odezwał się wskazując wnętrze gabinetu i przystając w drzwiach w taki sposób, aby przepuścić w nich brygadzistkę, zamykając je za nią z cichym trzaskiem. - Proszę spocząć. Nasze spotkanie nie powinno zająć długo, jednak być może zechce się pani czegoś napić? Kawy? Herbaty? Wody? Soku ze słodkaczki?
Pomieszczenie, w którym się znaleźli było równie czyste, co korytarz. Większą część ścian zajmowały wysokie półki pełne książek i teczek ułożonych według jakiegoś starannie dopilnowanego systemu, o czym świadczyły niewielkie kolorowe paski na brzegach wszystkich przedmiotów na półkach.
Zza mlecznej szyby okiennej biło jasne światło dnia, choć Brenna przecież doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że w rzeczywistości nic za nim nie było. Wszystkie okna były sztucznie wyczarowane. To tutaj przy tym wyjątkowo jasne i czyste.
Za ciężkim biurkiem z ciemnego drewna stał duży, skórzany fotel o ciemnoczerwonym kolorze. Przed biurkiem dwa mniejsze, ale wyglądające na całkiem wygodne. Również obite skórą, z tym że jasnobrązową. Na niewielkiej szafce obok stała olbrzymia paproć.
Patrząc na nią, dziewczyna mogłaby przysiąc, że roślina poruszyła liśćmi w leniwym powitaniu. Zdawała się ją obserwować, choć nigdzie nie było widać oczu a po kolejnym mrugnięciu paproć zamarła. Wyglądała już jak zupełnie zwykły kwiat doniczkowy. Z tym, że wyjątkowo duży i rozłożysty.
Jeśli Brenna zdecydowała się zareagować twierdząco, wybierając konkretny napój, mężczyzna machnął różdżką w kierunku srebrnej tacy na samym brzegu biurka i wkrótce kiwnął głową na szklankę albo filiżankę, która się tam pojawiła. Jeśli odmówiła, kiwnął głową bez słowa. Przed nim, gdy zasiadł na swoim fotelu zaraz po Brennie, znajdowała się długa i wąska szklanka z soczyście purpurową zawartością. Niechybnie był to wcześniej wspomniany sok ze słodkaczki.
- Pozwolę sobie na wstępie przeprosić panią za wszelkie niedogodności. Rzecz jasna nie chcemy traktować pani jak zwykłej wagi czarownicę - przez twarz czarodzieja przebiegł nieznaczny, niewiele mówiący uśmieszek.
Raczej z gatunku tych chłodnych, oficjalnych i wymuszonych, a może nawet nieznacznie drwiących. Miał bardzo spokojny, głęboki, przyjemny dla ucha głos bez wyczuwalnego akcentu. Jeżeli jakiś miał to w tej chwili brzmiał perfekcyjnie bezemocjonalnie i neutralnie.
- Pozwolę sobie przejść do rzeczy. A więc pani list - jak za machnięciem różdżki (tej, która spokojnie leżała na blacie przed nim nieruszana od chwili wyczarowania napitku) koperta z zawartością znalazła się w dłoni Cattermola - czy może przybliżyć nam pani przyczyny zainteresowania wsparciem Ministerstwa a w szczególności naszego Departamentu? - Spojrzał na nią uważnie, badawczo, nie wyjaśniając, czemu mówił w liczbie mnogiej, skoro byli tu wyłącznie we dwoje.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2357), Paracelsus (3601)




Wiadomości w tym wątku
[01.09.1972] Po drugiej stronie biurka || Brenna Longbottom & Maxwell Cattermole - przez Paracelsus - 15.11.2024, 15:33
RE: [01.09.1972] Po drugiej stronie biurka || Brenna Longbottom & Maxwell Cattermole - przez Brenna Longbottom - 15.11.2024, 22:37
RE: [01.09.1972] Po drugiej stronie biurka || Brenna Longbottom & Maxwell Cattermole - przez Paracelsus - 16.11.2024, 20:12
RE: [01.09.1972] Po drugiej stronie biurka || Brenna Longbottom & Maxwell Cattermole - przez Brenna Longbottom - 16.11.2024, 20:47
RE: [01.09.1972] Po drugiej stronie biurka || Brenna Longbottom & Maxwell Cattermole - przez Paracelsus - 20.11.2024, 17:20
RE: [01.09.1972] Po drugiej stronie biurka || Brenna Longbottom & Maxwell Cattermole - przez Brenna Longbottom - 20.11.2024, 18:29
RE: [01.09.1972] Po drugiej stronie biurka || Brenna Longbottom & Maxwell Cattermole - przez Paracelsus - 25.11.2024, 22:56
RE: [01.09.1972] Po drugiej stronie biurka || Brenna Longbottom & Maxwell Cattermole - przez Brenna Longbottom - 26.11.2024, 00:10
RE: [01.09.1972] Po drugiej stronie biurka || Brenna Longbottom & Maxwell Cattermole - przez Paracelsus - 23.01.2025, 20:40

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa