• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
« Wstecz 1 2 3 Dalej »
[01.09.1972] Po drugiej stronie biurka || Brenna Longbottom & Maxwell Cattermole

[01.09.1972] Po drugiej stronie biurka || Brenna Longbottom & Maxwell Cattermole
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#4
16.11.2024, 20:47  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.11.2024, 20:48 przez Brenna Longbottom.)  
Brenna była osobą, która lubiła ruch i nie lubiła marnowania czasu, ale w ostatnich latach musiała nauczyć się cierpliwości. Praca w Brygadzie rzadziej polegała na pościgach, unikaniu klątw czy uspokajaniu barowych klątw (choć jej jakimś cudem to wszystko chyba przydarzało się częściej niż innym) niż na uzupełnianiu stert papierów, ochranianiu kogoś, gdy godzinami obserwowałeś otoczenie albo czekaniu czy do danego budynku wejdą jakieś osoby. Czekała więc grzecznie, a gdy szef Departamentu otworzył drzwi i przywitał ją, wstała z miejsca, posyłając mu uprzejmy uśmiech.
– Dzień dobry, panie Cattermore. Dziękuję, że znalazł pan czas na spotkanie – stwierdziła, zwykła uprzejmość, jakiej należałoby się spodziewać w takiej sytuacji, element roli do odegrania, dla nich obojga pewnie równie naturalnej jak oddychanie.
Nie rozglądała się po gabinecie jakoś szczególnie, chociaż nawykowo zwracała uwagę na różne drobiazgi, rozkład mebli, kolory nawet: to wiele mówiło o lokatorze, a to z kolei bywało istotne podczas przeszukań. Tym razem jednak nie przeszukiwała, nie przesłuchiwała i nawet nie było tak naprawdę ważne, aby dowiedziała się więcej o szefie departamentu. Paprotka zwróciła wprawdzie uwagę Brenny, ale Longbottom nie przypatrywała się jej uważnie. Nie znała się na roślinach bardziej niż przeciętny czarodziej: równie dobrze kwiatek mógł być magicznym roślinnym ochroniarzem, atakującym na polecenie swojego właścicielka, jak absolutnie niewinną paprotką, ale tak naprawdę nie miało to znaczenia.
– Dziękuję, niedawno wypiłam kawę – podziękowała, zajmując miejsce. – Och, jestem pewna, że ważę mniej więcej tyle samo, co większość czarownic.
Jej uśmiech, wciąż uprzejmy, też mógł oznaczać wszystko i nic, podobnie jak stwierdzenie, trochę żartobliwe. Było nawet nie częścią kalkulacji, a odruchem – chociaż zapewne gdyby zastanowiła się najpierw, co powiedzieć, to padłoby i tak coś podobnego, bo uznałaby to za lepsze niż alternatywy. Nawet gdyby uważała się za kogoś, komu należałoby się jakieś szczególne traktowanie (a nie uważała się, chociaż rozbrajanie wybitnie się Brennie nie podobało i zastanawiała, czy to nie była jakaś próba skierowana specjalnie w jej kierunku), to miała wrażenie, że w przypadku Cattermore’a podkreślanie swojej pozycji byłoby ogromnym błędem.
Pytanie zadane przez mężczyznę było spodziewane. Nie ćwiczyła wprawdzie wcześniej odpowiedzi, ale  argumenty miała przygotowane, a chociaż nie należała do osób, które jakoś szczególnie dobrze się prezentowały czy robiły wrażenie na ludziach – zawsze uważała, że do tego lepiej nadawał się Erik – to i pomagając matce w różnych inicjatywach nieraz musiała mówić o podobnych sprawach.
Zresztą miała trochę wrażenie, że Cattermole’a nie tyle istnieją prawdziwe powody, które nią kierowały, a raczej to, co i w jaki sposób mu powie.
I co ewentualnie będzie mógł przekazać dalej.
Mogłaby mu powiedzieć wprost „uważam, że Beltane się powtórzy i chciałabym, żeby wtedy wszystko przebiegało ze strony Ministerstwa sprawniej niż w maju”, ale tak bezpośrednie podejście byłoby chyba trochę przesadzą w obecnej sytuacji. A przynajmniej… no, najpierw wolała ubrać to w bardziej gładkie słowa.
A jeśli to "nas" ją zdziwiło - miało coś wspólnego z paprotką, czy jak? - to nie dała tego po sobie poznać.
– Sama pracując w Ministerstwie i mieszkając w Dolinie Godryka, nie mogłam nie zauważyć, że dla wszystkich kluczowych Departamentów po Beltane sytuacja była trudna. To co się tam stało… to chyba największa katastrofa w ostatnich latach. Zużyto na pewno znacznie więcej zasobów niż zwykle w tym okresie, pracownicy Ministerstwa musieli działać w skrajnie trudnych warunkach, co gorsza także ludzie z poszczególnych Departamentów podczas wichury zostali ranni albo nawet zginęli, a to wygenerowało konieczność wdrożenia nowych pracowników – powiedziała Brenna. O ile zwykle mówiła szybko, często mało starannie, o tyle teraz przyjęła manierę, jaką zwykle przyjmowała, gdy raportowała coś w pracy albo gdy załatwiała coś dla swojej rodziny. Słowa wypowiadane wolniej, uprzejmy ton. I raczej pokierowanie w stronę „wzajemnej uprzejmości i chęci zaangażowania się w pracę u podstaw ku dobru społeczności” niż przypadkiem „no, pewnie macie braki, może zdołamy pomóc”. – Nie wspominając o tym, że latem też stanęło przed nami więcej wyzwań niż w poprzednich latach. Problemy z widmami, mugole widzący księżyc i słońce, szalejące rośliny… to sprawia, że całe Ministerstwo, mimo tego, że działa sprawnie, jest teraz obciążone mocniej niż zwykle.
Choćby cały oddział z jego Departamentu musiał stacjonować w Dolinie Godryka ze względu na te dziwne anomalie. Brenna wprawdzie nie powiedziała tego głośno, ale mogła się domyśleć, że wymagało to nadwyrężenia budżetu wypłatami nadgodzin.
– Moja rodzina każdego roku wybiera jakiś cel wsparcia, istotny dla społeczności czarodziejów. Po tym co stało się w Dolinie najistotniejsze wydaje się nam ułatwienie pracy Ministerstwu, zwłaszcza wobec tego, jak wiele pracownicy Ministerstwa zrobili ostatnio, aby przywrócić spokój w naszej rodzinnej miejscowości. Moglibyśmy po prostu przekazać darowiznę na rzecz całego Ministerstwa, ale osobiście uważam, że pański Departamentem w obecnej sytuacji pełni kluczową rolę. Po Beltane spadło na niego mnóstwo dodatkowych obowiązków. A w przypadku zwykłej, ogólnej darowizny obawiam się, że procedury mogłyby zająć więcej czasu niż w razie przekazania środków dla konkretnego Departamentu.
Inaczej mogłoby się okazać, że za pieniądze zorganizują turniej gargulków. Brenna niestety już nie takie rzeczy widziała w tym skorumpowanym Ministerstwie.
– Lubię efektywność, panie Cattermore, dlatego chciałabym zaoferować wsparcie bezpośrednie zamiast wypisać czek i wysłać go Ministrze Magii. A zwróciłam się do pana, bo omówienie sprawy, zanim zacznę działać… wydało mi się najlepszym rozwiązaniem.




Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2357), Paracelsus (3601)




Wiadomości w tym wątku
[01.09.1972] Po drugiej stronie biurka || Brenna Longbottom & Maxwell Cattermole - przez Paracelsus - 15.11.2024, 15:33
RE: [01.09.1972] Po drugiej stronie biurka || Brenna Longbottom & Maxwell Cattermole - przez Brenna Longbottom - 15.11.2024, 22:37
RE: [01.09.1972] Po drugiej stronie biurka || Brenna Longbottom & Maxwell Cattermole - przez Paracelsus - 16.11.2024, 20:12
RE: [01.09.1972] Po drugiej stronie biurka || Brenna Longbottom & Maxwell Cattermole - przez Brenna Longbottom - 16.11.2024, 20:47
RE: [01.09.1972] Po drugiej stronie biurka || Brenna Longbottom & Maxwell Cattermole - przez Paracelsus - 20.11.2024, 17:20
RE: [01.09.1972] Po drugiej stronie biurka || Brenna Longbottom & Maxwell Cattermole - przez Brenna Longbottom - 20.11.2024, 18:29
RE: [01.09.1972] Po drugiej stronie biurka || Brenna Longbottom & Maxwell Cattermole - przez Paracelsus - 25.11.2024, 22:56
RE: [01.09.1972] Po drugiej stronie biurka || Brenna Longbottom & Maxwell Cattermole - przez Brenna Longbottom - 26.11.2024, 00:10
RE: [01.09.1972] Po drugiej stronie biurka || Brenna Longbottom & Maxwell Cattermole - przez Paracelsus - 23.01.2025, 20:40

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa