• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 7 Dalej »
[02.06.72] Nie dokazuj jebnięta wariatko, nie dokazuj

[02.06.72] Nie dokazuj jebnięta wariatko, nie dokazuj
przybłęda z lasu
The way to get started is to quit talking and begin doing.
wiek
26
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
stolarz
Jasne jak zboże przydługie włosy, niechlujny zarost, jasnobłękitne oczy. 183 cm wzrostu, szczupła ale dobrze zbudowana sylwetka. Ubiera się prosto, we flanelowe koszule w kratę i wytrzymałe robocze spodnie. Jego rysy zdradzałyby arystokratyczne pochodzenie gdyby tylko się ogolił. Ma spracowane ręce i przyjazny uśmiech, gdy tylko ktoś poprosi go o pomoc.

Samuel McGonagall
#2
17.11.2024, 12:31  ✶  
Minął miesiąc i trochę. I nic, dalej musiał siedzieć w tym przeklętym mieście otoczony ludźmi, których nie rozumiał, nie lubił i na Knieję, nie chciał lubić. Czuł ich wzrok na swoich plecach, słyszał szepty za plecami, ich zapach doprowadzał go zbyt często do salwy kichnięć. Kobiety oblane martwymi kwiatami, mężczyźni cuchnący zmęczeniem całego dnia.

Mieszkał u Lizzy w stodole, razem z Białką i Miłką - swoimi kochanymi kozami, oraz Corgie - krnąbrną kurą, która szczęśliwie w swojej krnąbrności nie postanowiła wrócić do nawiedzonego lasu. Były one takim przyjemnym zakotwiczeniem w normalności, w twarzach które znał, szorstkości futra, lepkości odchodów, dźwiękach przeżuwania, czy niekończącego się gdakania. Ale nie mógł siedzieć zamknięty w stodółce aż ktoś wygoni widma.

On sam oczywiście nie mógł tego zrobić, był tylko chłopcem z Kniei, jednym ze zwierząt ranionych pradawną magią, życiem, które zmuszone zostało wynieść się, gdy pośród drzew roztańczyła się śmierć.

Był przygnębiony i już lekko wcięty. Ktoś na niego zapstrykał - to normalne? Czy tak ten dziwaczny gatunek nawiązywał stosunki społeczne? Nie znał ich rytuałów, nie rozumiał czemu trzeba mówić dzień dobry, przepraszam, dziękuję. Nie rozumiał tego pstrykania, ale komunikat słowny wyszczekany przez przybysza był jasny.

Nie chciał kłopotów. Wstał i przysiadł się do niego z własnym, niemal ukończonym kuflem piwa.

Wyglądał jak obdartus. Robinson Crusoe we własnej osobie. Wysoki i szczupły mężczyzna chodził przygarbiony, lekko pokrzywony, jak samotna brzoza szarpana wiatrem w te i wewte. Jasne jak snopy zboża włosy były nieokrzesane, przydługie, w jednym miejscu ewidentnie posiadające w ramach wątpliwej ozdoby kilka zapodzianych słomek z "leża". Obfity zarost był nieco ciemniejszy, z pewnością nie dotykała go od dawno brzytwa czy choćby nożyczki, które mogłyby poskromić grubsze włosy. Jego dłonie był spękane od roboty, szczupłe palce nosiły ślady licznych odcisków właściwych klasie robotniczej. I tylko oczy, jasne, błękitne, szlachetne oczy patrzące nieufnie na Louviana zdradzały, że w tym chłopie może być cokolwiek więcej.

Kuzyni

Żaden z nich nie był tego świadom.

Usiadł i pił dalej ze swojego kufla, nie będąc za bardzo pewien czy tak właśnie spełnia prośbę nieznajomego. Logicznie spełniał ją, ale... kto wie co ludziom chodzi po głowie.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Louvain Lestrange (2049), Samuel McGonagall (657)




Wiadomości w tym wątku
[02.06.72] Nie dokazuj jebnięta wariatko, nie dokazuj - przez Louvain Lestrange - 13.11.2024, 20:07
RE: [02.06.72] Nie dokazuj jebnięta wariatko, nie dokazuj - przez Samuel McGonagall - 17.11.2024, 12:31
RE: [02.06.72] Nie dokazuj jebnięta wariatko, nie dokazuj - przez Louvain Lestrange - 21.11.2024, 23:39
RE: [02.06.72] Nie dokazuj jebnięta wariatko, nie dokazuj - przez Samuel McGonagall - 23.11.2024, 21:45
RE: [02.06.72] Nie dokazuj jebnięta wariatko, nie dokazuj - przez Louvain Lestrange - 23.11.2024, 23:07

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa