To nie był jej dzień. Zdecydowanie. Nie do końca zakładała się, że potoczy się w ten sposób, ale wiedziała, że musieli przekazać te informacje Brennie. Trochę namieszali, wypadało wziąć odpowiedzialność za swoje czyny. Zresztą ostatnio działo się coraz więcej takich nietypowych, niestandardowych wydarzeń, które mocno próbowały zatrząść światem który znała.
To nie był lekki dzień, wręcz przeciwnie, wpisałaby go na liście jako jeden ze swoich najgorszych. Ostatnio dosyć często musiała się mierzyć z rzeczami, na które nie miała żadnego wpływu i trochę ją to przytłaczało. Nora nie była alfą i omegą, nie była wspaniałym mówcą, była przeciętną czarodziejką, ale przede wszystkim była matką i tego nikt nie mógł jej odebrać.
Miała świadomość, że Mabel mogła usłyszeć dzisiaj nieco za dużo, że zdecydowanie to nie powinno mieć miejsca, ale czasem zdarzały się takie sytuacje - pełne chaosu, nad którym nikt nie mógł zapanować.
Pogłaskała Lady za uchem, jej kotka, jak zawsze wybrała najbardziej odpowiednią opcję - po prostu poszła spać, cóż, nie powinna jej się dziwić, był to odpowiedni sposób, aby uniknąć jakichkolwiek konfrontacji. Niby przywykła do tego, że miała nowego kota, ale nadal brakowało jej Salema - który był jej sumieniem, rozumiał ją praktycznie jak nikt inny. Oczy jej się zaszkliły, gdy o nim pomyślała, cóż - nigdy nie będzie już miała możliwości skorzystania z jego dobrej rady.
Usłyszała głos, który rozległ się między pomieszczeniami. Wołała ją Mabel, tego nie mogła zignorować, chociaż miała chęć zignorować wszystko, co działo się wokół niej. Czuła, że ją to przerasta, że sobie nie radzi, że zbyt wiele wzięła na swoje barki. Powoli próbowała przerzucić to na odpowiedzialność losu, wtedy przynajmniej nikt nie był winny.
Nie zamierzała mierzyć się z kotem swojej córki, jeśli miał coś do powiedzenia, to na pewno to zrobił [u]spojrzała tylko w jego kierunku sugerując, że to jest czas, aby zniknął z pola widzenia. Musieli porozmawiać, zdecydowanie było to istotne, szczególnie, że w końcu udało jej się wreszcie opowiedzieć nieco o tym wszystkim, to nie było łatwe, nie było przyjemne, ale miała to za sobą. Nora Figg była naprawdę silnym człowiekiem, chociaż nie zdawała sobie z tego sprawy.
Wkroczyła w końcu do pokoju swojej córki, tak wypadało, aby to zrobiła. Widać po niej było zmęczenie - nie spała tego dnia najlepiej, o ile w ogóle spała. - Mab, już tu jestem. - Usiadła na jej łóżku. Miała świadomość, że dziewczynka może mieć wiele pytań, pozwoliła jej mieć możliwość zadawania ich.