19.11.2024, 09:43 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.11.2024, 08:48 przez Brenna Longbottom.)
To nie tak, że była zdziwiona: cała ta sprawa nie była najdziwniejszą rzeczą, jaka przydarzyła się jej w ostatnich miesiącach. Ale wszystko razem sprawiało, że Brenna czuła się jak w jakimś wariackim śnie.
Słowa wuja sprawiły, że po prostu zapatrzyła się na koty i Tessę. Ucieczka nic nie da, przyjęła to za odpowiedź na niezadane pytanie.
Chciała zasugerować odwiedzenie uzdrowiciela, kolegi Tessy po fachu najlepiej, bo mimo wszystko nie była pewna, na ile ufać kotom. Morpheus, jak się mu zdarzało, odpowiedział, zanim zdążyła się odezwać, a potem, gdy Quintessa stwierdziła, że czuje się lepiej, Brenna w duchu odetchnęła z ulgą.
Bo może jednak wszystko będzie dobrze. Przynajmniej w tej chwili, w sprawie ciotki. Niestety, w innych nie było tak kolorowo, przecież widma wciąż tłoczyły się za płotem Warowni w Dolinie Godryka i najwyraźniej umiały wdzierać ludziom do głów: skoro zrobiły to z Tessą, dlaczego nie miałyby zrobić z kimś innym?
– W takim razie… – zaczęła i zawahała się, spoglądając to na kota, to na Tessę. – Ten rytuał i pieczęć sprawiły, że widma nie mogą wykraść energii Tessy? W tej chwili jest przed nimi bezpieczna?
Było to coś pozytywnego, miły efekt uboczny ratowania pani Longbottom życia. Niestety, było to też coś, do czego nie mogli przyznać się oficjalnie ani przedstawić Ministerstwu Magii jako możliwy sposób na walkę z widmami: poglądy władz na nekromancję były bardzo zero jedynkowe, a Brenna po spotkaniu z afrykańską czarownicą sama nie wiedziała już, ile w tym krótkowzroczności, a ile zapobiegliwości.
– Może inne pieczęcie też zadziałają. – mruknęła. Takie nie manipulujące energią, za stosowanie których nie zostaną aresztowani. – Tessa… może mogłaby wpaść do Jonathana, póki się nie upewnimy, że wszystko gra? Chyba że chcecie to sprawdzić od razu. I… mogłabym spróbować pogadać z Pazurem.
Albo z Karlem lub Lady. Serce Brenny ścisnęło się na moment na myśl o Salemie: bo normalnie to on byłby jej pierwszym wyborem, jego znała najdłużej, najbliżej i najlepiej się z nim dogadywała. To był niby tylko kot, ale tak jak jego śmierć załamała Norę, tak dotknęła i Brennę, bardziej niż mogłoby odejście zwierzęcego ulubieńca. Jeszcze jedna strata na długiej liście strat ostatnich miesięcy, kolejna wyrwa, jaką Voldemort stworzył w ich życiach.
– Zechcesz odpowiedzieć, skąd wiecie tyle o widmach z Kniei? – spytała wprost, skupiając spojrzenie na kocie. - Tessa jest bezpieczna i jesteśmy wam za to wdzięczni, ale muszę szukać dalej.
Kot mieszkał w Azylu Figgów, z dala od Kniei, z dala od potworów, które ją zaludniły, a jednak wiedział, że te żywią się strachem, na pierwszy rzut oka odgadł, że coś dolega Quintessie, i znał rytuał, który zapieczętował jej lęki. Gdy tymczasem Brenna, wypytując na prawo i lewo, Oriona, Atreusa, Geraldine, Cynthię, Dorę, Norę, Laurenta, pisząc do Ministerstwa, rozmawiając z ludźmi zaangażowanymi w sprawie i ze specjalistami… nie znalazła absolutnie niczego. A samo Ministerstwo albo niczego nie wiedziało, albo pilnie kryło to przed Departamentem.
dodaję rzut na charyzmę, jeśli trzeba
Słowa wuja sprawiły, że po prostu zapatrzyła się na koty i Tessę. Ucieczka nic nie da, przyjęła to za odpowiedź na niezadane pytanie.
Chciała zasugerować odwiedzenie uzdrowiciela, kolegi Tessy po fachu najlepiej, bo mimo wszystko nie była pewna, na ile ufać kotom. Morpheus, jak się mu zdarzało, odpowiedział, zanim zdążyła się odezwać, a potem, gdy Quintessa stwierdziła, że czuje się lepiej, Brenna w duchu odetchnęła z ulgą.
Bo może jednak wszystko będzie dobrze. Przynajmniej w tej chwili, w sprawie ciotki. Niestety, w innych nie było tak kolorowo, przecież widma wciąż tłoczyły się za płotem Warowni w Dolinie Godryka i najwyraźniej umiały wdzierać ludziom do głów: skoro zrobiły to z Tessą, dlaczego nie miałyby zrobić z kimś innym?
– W takim razie… – zaczęła i zawahała się, spoglądając to na kota, to na Tessę. – Ten rytuał i pieczęć sprawiły, że widma nie mogą wykraść energii Tessy? W tej chwili jest przed nimi bezpieczna?
Było to coś pozytywnego, miły efekt uboczny ratowania pani Longbottom życia. Niestety, było to też coś, do czego nie mogli przyznać się oficjalnie ani przedstawić Ministerstwu Magii jako możliwy sposób na walkę z widmami: poglądy władz na nekromancję były bardzo zero jedynkowe, a Brenna po spotkaniu z afrykańską czarownicą sama nie wiedziała już, ile w tym krótkowzroczności, a ile zapobiegliwości.
– Może inne pieczęcie też zadziałają. – mruknęła. Takie nie manipulujące energią, za stosowanie których nie zostaną aresztowani. – Tessa… może mogłaby wpaść do Jonathana, póki się nie upewnimy, że wszystko gra? Chyba że chcecie to sprawdzić od razu. I… mogłabym spróbować pogadać z Pazurem.
Albo z Karlem lub Lady. Serce Brenny ścisnęło się na moment na myśl o Salemie: bo normalnie to on byłby jej pierwszym wyborem, jego znała najdłużej, najbliżej i najlepiej się z nim dogadywała. To był niby tylko kot, ale tak jak jego śmierć załamała Norę, tak dotknęła i Brennę, bardziej niż mogłoby odejście zwierzęcego ulubieńca. Jeszcze jedna strata na długiej liście strat ostatnich miesięcy, kolejna wyrwa, jaką Voldemort stworzył w ich życiach.
– Zechcesz odpowiedzieć, skąd wiecie tyle o widmach z Kniei? – spytała wprost, skupiając spojrzenie na kocie. - Tessa jest bezpieczna i jesteśmy wam za to wdzięczni, ale muszę szukać dalej.
Kot mieszkał w Azylu Figgów, z dala od Kniei, z dala od potworów, które ją zaludniły, a jednak wiedział, że te żywią się strachem, na pierwszy rzut oka odgadł, że coś dolega Quintessie, i znał rytuał, który zapieczętował jej lęki. Gdy tymczasem Brenna, wypytując na prawo i lewo, Oriona, Atreusa, Geraldine, Cynthię, Dorę, Norę, Laurenta, pisząc do Ministerstwa, rozmawiając z ludźmi zaangażowanymi w sprawie i ze specjalistami… nie znalazła absolutnie niczego. A samo Ministerstwo albo niczego nie wiedziało, albo pilnie kryło to przed Departamentem.
dodaję rzut na charyzmę, jeśli trzeba
Rzut N 1d100 - 46
Slaby sukces...
Slaby sukces...
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.