19.11.2024, 12:34 ✶
Samuel czuł się bardziej niż zagubiony. Nie wiedział jak działa świat, jakimi zasadami kierują się ludzie, którzy zechcieli wpuścić go do swojego życia. Rozumiał już podstawy - proszę, dziękuję, przepraszam, wiedział, że ktoś może mówić, że się cieszy ze spotkania, a nie cieszył się wcale. Wiedział, że ktoś może mówić, że nie chce rozmawiać, a tak na prawdę chciał rozmawiać szalenie, tylko wciąż nie wychodziło mu rozróżnienie jednego tego momentu od drugiego.
Dziś było jeszcze gorzej.
Eliksiry uspokajające nie działały już, ale efekt przedawkowania wciąż sprawiał, że głowę miał obłożoną watą. Wiadomości z dnia wczorajszego o tym, że jest ojcem Mabel, zapewnienia Nory, że wszystko będzie dobrze i potem ta nieszczęsna wymiana zdań w kuchni dokładały tylko tej waty.
Tułał się po cukierni, unikając kotów, unikając ludzi, unikając konieczności mówienia, co jakiś czas tęsknie spoglądając w kierunku kominka Fiu.
Ale potem usłyszał głos Mabel.
Pan Sam.
Westchnął ciężko i chwilę mu zajęło, nim ruszył w stronę właściwych drzwi. Uchylił je i zobaczył siedzącą na łóżku Norę i Mabel. Oparł się o framugę, szukając spokoju w suchym, pomalowanym, ale wciąż w środku, w swoim rdzeniu drewnie. Nie wiedział co ma ze sobą zrobić, więc utknął tak w szparze uchylonych drzwi, z twarzą bardzo smutną, niepewną, z błękitnymi oczyma unikającymi twarzy kobiet. Wysoki, przygarbiony, niepewny tego, czy w ogóle powinien im przeszkadzać, czy powinien w ogóle się odzywać. Milczenie więc zdało się bezpieczną opcją.
Dziś było jeszcze gorzej.
Eliksiry uspokajające nie działały już, ale efekt przedawkowania wciąż sprawiał, że głowę miał obłożoną watą. Wiadomości z dnia wczorajszego o tym, że jest ojcem Mabel, zapewnienia Nory, że wszystko będzie dobrze i potem ta nieszczęsna wymiana zdań w kuchni dokładały tylko tej waty.
Tułał się po cukierni, unikając kotów, unikając ludzi, unikając konieczności mówienia, co jakiś czas tęsknie spoglądając w kierunku kominka Fiu.
Ale potem usłyszał głos Mabel.
Pan Sam.
Westchnął ciężko i chwilę mu zajęło, nim ruszył w stronę właściwych drzwi. Uchylił je i zobaczył siedzącą na łóżku Norę i Mabel. Oparł się o framugę, szukając spokoju w suchym, pomalowanym, ale wciąż w środku, w swoim rdzeniu drewnie. Nie wiedział co ma ze sobą zrobić, więc utknął tak w szparze uchylonych drzwi, z twarzą bardzo smutną, niepewną, z błękitnymi oczyma unikającymi twarzy kobiet. Wysoki, przygarbiony, niepewny tego, czy w ogóle powinien im przeszkadzać, czy powinien w ogóle się odzywać. Milczenie więc zdało się bezpieczną opcją.
Zawada: Aspołeczny, Poza schematem