20.11.2024, 00:46 ✶
Scylla uniosła brew, rozważając pomysł Lyssy. Wbrew pozorom nie wydał jej się wcale tak dziwny. Rośliny z kamienicy - choć bywały w różnym stanie - mogły w sobie kryć jakiś potencjał.
W jej głowie zaczęła formować się wizja niewielkiego ogródka, który można by stworzyć z tego, co było pod ręką. Pomiędzy kamiennymi ścianami i ciemnymi zakamarkami mogło tlić się życie, wystarczyło tylko wyciągnąć po nie rękę. Było w tym coś niemal symbolicznego - jakby zbieranie tych roślin miało być nie tylko praktyczne, ale też pewnym gestem wobec samej siebie.
Scylla zerknęła na Lyssę, zastanawiając się, czy dziewczyna traktowała swój pomysł poważnie, czy to tylko luźna myśl, rzucona między słowami. Sama była gotowa spróbować, dostrzegając w tym pewne wyzwanie. Może nawet przyjemność.
- Możemy spróbować, na pewno będzie to szybsze rozwiązanie niż hodowanie roślin od zera. I tańsze niż kupowanie roślin, których nie chce się hodować od zera - zgodziła się, kiwając głową, jakby przytakiwała i przyznawała rację samej sobie. - Tylko... kamienica jest spora, zbieranie ich wszystkich pewnie trochę zajmie. Obawiam się, że jeśli się wkręcę, znowu będę miała problem z zaśnięciem. Trzecią noc z rzędu - wymamrotała, a na jej twarz wpłynęło swego rodzaju zakłopotanie. - Zawsze, gdy tak długo nie śpię, zaczynam mylić halucynacje z wizjami i kończy się to fatalnie... - jęknęła smutno, wyraźnie zawiedziona, choć ciężko było wyczytać, czym bardziej - problemami z głową, czy brakiem ogródka.
W jej głowie zaczęła formować się wizja niewielkiego ogródka, który można by stworzyć z tego, co było pod ręką. Pomiędzy kamiennymi ścianami i ciemnymi zakamarkami mogło tlić się życie, wystarczyło tylko wyciągnąć po nie rękę. Było w tym coś niemal symbolicznego - jakby zbieranie tych roślin miało być nie tylko praktyczne, ale też pewnym gestem wobec samej siebie.
Scylla zerknęła na Lyssę, zastanawiając się, czy dziewczyna traktowała swój pomysł poważnie, czy to tylko luźna myśl, rzucona między słowami. Sama była gotowa spróbować, dostrzegając w tym pewne wyzwanie. Może nawet przyjemność.
- Możemy spróbować, na pewno będzie to szybsze rozwiązanie niż hodowanie roślin od zera. I tańsze niż kupowanie roślin, których nie chce się hodować od zera - zgodziła się, kiwając głową, jakby przytakiwała i przyznawała rację samej sobie. - Tylko... kamienica jest spora, zbieranie ich wszystkich pewnie trochę zajmie. Obawiam się, że jeśli się wkręcę, znowu będę miała problem z zaśnięciem. Trzecią noc z rzędu - wymamrotała, a na jej twarz wpłynęło swego rodzaju zakłopotanie. - Zawsze, gdy tak długo nie śpię, zaczynam mylić halucynacje z wizjami i kończy się to fatalnie... - jęknęła smutno, wyraźnie zawiedziona, choć ciężko było wyczytać, czym bardziej - problemami z głową, czy brakiem ogródka.
i poklękli spóźnieni u niedoli swej proga
by się modlić o wszystko, lecz nie było już Boga
by się modlić o wszystko, lecz nie było już Boga