22.01.2023, 21:01 ✶
- Duchy i łaskotki? Może jest jakieś specjalne zaklęcie, którym dałoby się coś takiego zrobić? Ciekawe gdzie Marta miałaby łaskotki... - zamyślił się na chwilę, poważnie zastanawiając się nad jej słabym, łaskotkowym punktem. Nie wiedzieć czemu, pierwsze do głowy przyszły mu stopy i nie był już w stanie pozbyć się tej myśli, ani zamienić ją na inną. To z całą pewnością musiały być stopy, każdego przecież dałoby się w ten sposób złamać. Pozostawało jednak jedno pytanie - jak mieliby to sprawdzić? No i oczywiście związany był z tym najważniejszy problem, a mianowicie taki, że Marty nadal nigdzie nie było ani widać, ani słychać.
- To jest AŻ tyle, Cam. Możemy nie mieć drugiej okazji więc musisz się przyłożyć, dać sobie czas, najlepiej jak najwięcej czasu żeby Marta mogła cie usłyszeć. - poinsturował jeszcze przyjaciela, ciesząc się że ten rozumiał powagę sytuacji i wagę planu, na jaki wpadła gryfońska czupryna. To że Marta miała słabość do każdego chłopaka powyżej trzynastki nie zabrzmiało Nicholasowi za dobrze, zwłaszcza uwzględniając kontekst zadania, na jaki Cameron zgodził się bez żadnego marudzenia. Figg sam w tym momencie trochę zwątpił w słuszność swojego planu, nie wiedząc czy chce narażać kolegę na atak podnieconej, martwej nastolatki. Myślał nawet czy się z tego pomysłu nie wycofać, ale Krukon zdawał się być na tyle pewny siebie, że Gryfon odrzucił swoje wątpliwości. A kiedy jeszcze przypomniał sobie jego słowa o tym, że "Nie takie rzeczy się robiło., uwaga Nicholasa całkowicie skupiła się na tym jednym zdaniu.
- Co za rzeczy niby robiłeś, huh? Ja cię zawsze miałem za ułożonego i przykładnego! - mówił z dużym zaciekawieniem, bo tajemnicze spojrzenie przyjaciela było na tyle tajemnicze, że wzbudziło w Gryfonie ciekawość kilkukrotnie silniejszą, niż sprawa Marty. Czy mogło mu chodzić o coś, czego Nicholas nie wiedział? Pikantne sekrety z intymnego życia Krukona, czy może liczne przygody w badaniu sekretów Hogwartu? Potrzebował tych odpowiedzi teraz, dopóki uwaga nie rozproszyła się w innym kierunku.
- Spokojnie, przypilnuję ci tej... zupy. - zapewnił go z małym jednak entuzjazmem, kiedy padały słowa o wypalaniu przełyku. Już miał niejeden incydent z wybuchającymi eliksirami i wolał nie mieć z nimi kolejnych przygód. Kuknął z odpowiednim dystansem do garnka profilaktycznie, upewniając się że z jego zawartością nie dzieje się nic niebezpiecznego. Ciecz, czy cokolwiek to było, zabulgotało dwukrotnie potężnym bomblem, co sprawiło że brunet odsunął się jeszcze kilka kroków na bezpieczniejszą odległość. W ten sposób doglądał eliksiru z bezpiecznej, kilkumetrowej odległości, gdzie nic nie mogło mu zrobić krzywdy.
- Cam, to się chyba chce urodzić. Bulgocze strasznie. - zawołał do przyjaciela kiedy ten wygrywał toaletowe serenady ku, miejmy nadzieję, uciesze Marty. Jeżeli to nie zadziała będzie trzeba sięgnąć do innych kroków. Wolał jednak pozostawić je póki co w sferze pomysłów i liczyć, że mniej inwazyjne kroki okażą się skuteczne. Kiedy wreszcie Cameron skończył się załatwiać, nie pozostało im nic innego jak tylko czekać na reakcję ich, miejmy nadzieję, nowej koleżanki. Przyłożył palec do ust nakazując chłopakowi zachować ciszę i nasłuchiwać, lecz po minucie wsłuchiwania się w bulgotanie mikstury i przelewających się cieszy w rurach szkolnych toalet doszedł do wniosku, że... chyba plan nie wypalił. Westchnął ciężko i podszedł do jednej ze ścian, opierając o nią czoło w chwilowym spadku determinacji i wzmagającym się poczuciu rezygnacji.
- Ty... a na pewno dobrą toaletę wybrałeś? - wolał się jeszcze upewnić nim złapie chwilowego doła. Jeżeli by się okazało, że nie wybrali poprawnej toalety, będą musieli ten plan powtórzyć, ale... co jeśli Marta caly czas tu jest i śmieje się z ich starań? Co jeśli ich plan już nie zadziała, bo jest na niego przygotowana?
- To jest AŻ tyle, Cam. Możemy nie mieć drugiej okazji więc musisz się przyłożyć, dać sobie czas, najlepiej jak najwięcej czasu żeby Marta mogła cie usłyszeć. - poinsturował jeszcze przyjaciela, ciesząc się że ten rozumiał powagę sytuacji i wagę planu, na jaki wpadła gryfońska czupryna. To że Marta miała słabość do każdego chłopaka powyżej trzynastki nie zabrzmiało Nicholasowi za dobrze, zwłaszcza uwzględniając kontekst zadania, na jaki Cameron zgodził się bez żadnego marudzenia. Figg sam w tym momencie trochę zwątpił w słuszność swojego planu, nie wiedząc czy chce narażać kolegę na atak podnieconej, martwej nastolatki. Myślał nawet czy się z tego pomysłu nie wycofać, ale Krukon zdawał się być na tyle pewny siebie, że Gryfon odrzucił swoje wątpliwości. A kiedy jeszcze przypomniał sobie jego słowa o tym, że "Nie takie rzeczy się robiło., uwaga Nicholasa całkowicie skupiła się na tym jednym zdaniu.
- Co za rzeczy niby robiłeś, huh? Ja cię zawsze miałem za ułożonego i przykładnego! - mówił z dużym zaciekawieniem, bo tajemnicze spojrzenie przyjaciela było na tyle tajemnicze, że wzbudziło w Gryfonie ciekawość kilkukrotnie silniejszą, niż sprawa Marty. Czy mogło mu chodzić o coś, czego Nicholas nie wiedział? Pikantne sekrety z intymnego życia Krukona, czy może liczne przygody w badaniu sekretów Hogwartu? Potrzebował tych odpowiedzi teraz, dopóki uwaga nie rozproszyła się w innym kierunku.
- Spokojnie, przypilnuję ci tej... zupy. - zapewnił go z małym jednak entuzjazmem, kiedy padały słowa o wypalaniu przełyku. Już miał niejeden incydent z wybuchającymi eliksirami i wolał nie mieć z nimi kolejnych przygód. Kuknął z odpowiednim dystansem do garnka profilaktycznie, upewniając się że z jego zawartością nie dzieje się nic niebezpiecznego. Ciecz, czy cokolwiek to było, zabulgotało dwukrotnie potężnym bomblem, co sprawiło że brunet odsunął się jeszcze kilka kroków na bezpieczniejszą odległość. W ten sposób doglądał eliksiru z bezpiecznej, kilkumetrowej odległości, gdzie nic nie mogło mu zrobić krzywdy.
- Cam, to się chyba chce urodzić. Bulgocze strasznie. - zawołał do przyjaciela kiedy ten wygrywał toaletowe serenady ku, miejmy nadzieję, uciesze Marty. Jeżeli to nie zadziała będzie trzeba sięgnąć do innych kroków. Wolał jednak pozostawić je póki co w sferze pomysłów i liczyć, że mniej inwazyjne kroki okażą się skuteczne. Kiedy wreszcie Cameron skończył się załatwiać, nie pozostało im nic innego jak tylko czekać na reakcję ich, miejmy nadzieję, nowej koleżanki. Przyłożył palec do ust nakazując chłopakowi zachować ciszę i nasłuchiwać, lecz po minucie wsłuchiwania się w bulgotanie mikstury i przelewających się cieszy w rurach szkolnych toalet doszedł do wniosku, że... chyba plan nie wypalił. Westchnął ciężko i podszedł do jednej ze ścian, opierając o nią czoło w chwilowym spadku determinacji i wzmagającym się poczuciu rezygnacji.
- Ty... a na pewno dobrą toaletę wybrałeś? - wolał się jeszcze upewnić nim złapie chwilowego doła. Jeżeli by się okazało, że nie wybrali poprawnej toalety, będą musieli ten plan powtórzyć, ale... co jeśli Marta caly czas tu jest i śmieje się z ich starań? Co jeśli ich plan już nie zadziała, bo jest na niego przygotowana?