• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 16 Dalej »
[03.1968] First aid, last resort || Ambroise & Geraldine

[03.1968] First aid, last resort || Ambroise & Geraldine
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#18
20.11.2024, 13:08  ✶  

- Jak widzisz jest tu całkiem spory wachlarz możliwości. - Nie mogła się zamknąć, no bo po co, nie widziała takiej potrzeby. Mogli sobie dalej rozmawiać o możliwości jego ewentualnej śmierci, przecież to nic takiego. Tak naprawdę to zakładała, że przeżyją razem jeszcze wiele lat, pełnych przygód, ale raczej nie dadzą się szybko wykurzyć z tego świata. Będą się ze sobą jeszcze męczyć bardzo długo.

- To już prawie trzy-dzie-ści, to chyba jakaś granica, kiedy ludzie faktycznie stają się starzy. - Może tylko odrobinę chciała go zirytować samą świadomością, że już niedługo przekroczy tę magiczną liczbę.

- Że niby ja, zawsze robię wszystko po swojemu? - Wpatrywała się w niego dłuższą chwilę, no odezwał się ten, który bardzo chętnie przyjmował sugestie innych, tak, rzeczywiście. - Podążam za instrukcjami, właściwie co to za różnica, jakie drzewo? To i to iglaste. Gorzej jakbyś zasugerował, że przypomina to dąb, czy inną brzozę. - Tak, znała nawet kilka gatunków drzew, tak naprawdę to potrafiła rozróżnić ich sporo, no te podstawowe, na pewno liściaste, z igłami szło jej zdecydowanie gorzej, ale nikt przecież nie był idealny, prawda? Na pewno nie ona.

Młodość rządziła się swoimi prawami, nikt wtedy nie był szczególnie święty, raczej uczyli się po prostu życia, podejmowali spontaniczne decyzje, nie wydawało się, że był sens żałować czegokolwiek, co się kiedyś zrobiło. Dzięki temu w sumie aktualnie ich życie wyglądało tak, a nie inaczej. Każda podjęta kiedyś decyzja miała wpływ na to kim byli teraz.

- W kiblu warzyłeś eliksiry? Po co. - Tak, trochę zdziwiła ją jego wypowiedź, w sumie większość mikstur strasznie śmierdziała, więc może to był jakiś powód. - Pierwszego szluga w Hogwarcie zapaliłam w tej łazience, u Marty... To nie było zbyt przyjemne doświadczenie, wolałam Zakazany Las, tam jest zdecydowanie przyjemniej, no i nikt ci nie zawracał dupy. - Niestety pamiętała ten dzień, kiedy pojawiła się tam nieco zirytowana. Nigdy wcześniej nie sięgała po fajki w szkole, zazwyczaj robiła to na wakacjach, kiedy ojciec zabierał ją na polowania.

- Trochę mnie rozczarowałeś, ale tylko trochę. - Cóż, liczyła na to, że faktycznie chodziło o coś więcej niż palenie szlugów, trawy, czy nielegalne warzenie eliksirów.

- Zapamiętam to sobie, przede wszystkim to, że seks jest niehigieniczny, to bardzo dobry argument, żeby go unikać. - Wyciągnęła z jego komentarza oczywiście to, co wydawało jej się być najbardziej interesującym. Nie, żeby nie tarzała się podczas swoich leśnych wypadów w różnych innych niehigienicznych wydzielinach, które pozostawiały po sobie zabite bestie.

- No tak, Gwiazdor musiał mieć swoje standardy, to jasne. - Jasne niczym ta gwiazda do której go porównywała.

Jej życie erotyczne w czasach szkolnych praktycznie nie istniało, skutecznie odpychała od siebie większość typów, bo nie uważała, żeby jakikolwiek był w stanie sobie z nią poradzić, szczególnie po tym, kiedy podczas wakacji poznawała zdecydowanie starszych mężczyzn, z którymi lubiła spędzać czas w różny sposób. Raczej bawiło ją to, że jej równieśniczki biegały za jej kumplami, uważała to za bardzo zabawne, bo nie reprezentowali sobą praktycznie niczego. Była dosyć mocno krytyczna na tamtym etapie życia. Była w stanie powstrzymywać te wszystkie, buzujące hormony, aby na wakacjach pozwolić sobie na ich ujście. To było całkiem dobre rozwiązanie, szczególnie, że raczej nigdy miała wiecej nie spotkać ludzi z którymi polowała. Zdecydowanie wolała taka opcję niż to, że w szkole ktoś miałby plotkować na temat tego, jak się prowadza i tak wzbudzała wiele kontrowersji.

- Kurde, chciałam jednak postawić na ten błysk, ale może masz rację, że w tym przypadku liczy się wyjątkowość. - Zaakceptowała ten uwarowit, niech już mu będzie, chociaż nie do końca był to jej pomysł.

- Czy ja wiem, nie wydaje mi się, że w tym przypadku powinieneś mieć taką pewność, też byłam dobra, bardzo dobra, wiesz, mało kto mógł mi dorównać jeśli chodzi o sprawność fizyczną, miałam sporą przewagę, dalej mam. - Zdawała sobie sprawę, że lata treningów najróżniejszych dziedzin zrobiły z niej osobę, której mało kto mógł dorównać, zresztą ona radziła sobie nawet z mężczyznami, to nie było problematyczne. - A gdyby była trochę starsza, to na pewno dałaby ci kosza. - Dodała z uśmiechem na twarzy, bo to też było niezaprzeczalne. Była mocno zafiksowana na tym punkcie, kiedy chodziła do szkoły, broniła się rękoma i nogami przed tymi wszystkimi dziwnymi, relacjami, czy chwilowymi uniesieniami.

- Cieszę się, że traktujesz moje groźby poważnie. - Tak, gdyby się do niej zbliżył to najpewniej wyjęłaby jeden ze swoich noży i wbiła mu w serce zwinnym ruchem. Wszystko przez to, że jej dotknął, na pewno zdecydowałaby się na taki czyn. Po niej przecież można się było wszystkiego spodziewać, taka była groźna, szczególnie dla Roisa.

- W jaki sposób? Może jestem w stanie zapewnić ci taką śmierć, jakiej pragniesz. - Skoro już miała spełnić swoją groźbę, to mogłaby to zrobić tak, aby i on miał z tego nieco satysfakcji, nie zamierzała się przeż nad nim za bardzo znęcać.

- Nie sądzę, że w tej chwili miałbyś ze mną jakiekolwiek szanse, nie chcę się nad tobą znęcać. - Och tak, nie zamierzała wcale ukrywać tego, że widziała, że nadal nie był w najlepszej formie, ale to mogłaby być całkiem niezła zabawa, tyle, że na inny moment, kiedy w końcu wrócą do normalności. Teraz nadal trochę tkwili w zawieszeniu przez to, co się wydarzyło. Mimo wszystko powoli zaczynała odpuszczać, już tak bardzo nie demonstrowała swojego niezadowolenia, wręcz przeciwnie, miała całkiem niezły humor, nie spodziewała się, że ten wieczór miał szanse zostać uratowanym, jak widać nie ma sensu spisywać niczego na straty, bo zawsze można się pomylić.

- Miałeś szczęście, że nie nadziałeś się na mnie w szkole, chociaż na pewno byś mnie wtedy nie zapomniał, nie ma szans. - Ta interakcja byłaby niewątpliwą przyjemnością, na pewno. Pamiętała siebie ze szkolnych lat, była zdecydowanie dużo gorszą wersją siebie niż ta obecna. Wsadzała nos w nieswoje sprawy, prowokowała jeszcze bardziej niż teraz, byleby znaleźć sobie jakąś rozrywkę. Szkoła przecież była strasznie nudna i trzeba było sobie jakoś organizować wolny czas.

- Niestety już nigdy się o tym nie przekonamy, muszę jakoś żyć z myślą, że byłam na tyle nieciekawa, że nigdy nie zwróciłeś na mnie uwagi. Gwiazdor mną wzgardził. - Jak właściwie sobie z tym poradzi? Tak naprawdę nie robiło to na niej żadnego wrażenia, odezwała się zresztą bardzo teatralnie, więc mógł wyczuć, że trochę ją to bawiło.

- Byłam Roise, nie było wtedy w szkole żadnej mojej kuzynki, która tak bardzo wdała się w Yaxleyów, a wszyscy wiedzą, że to my jesteśmy najwyższymi czarodziejami, JA BYŁAM NAJWYŻSZA. - Tego jej nie odbierze, może nie była szczególnie ciekawa, nie wzbudzała zainteresowania, ale na pewno była najwyższą ucznnicą na swoim roku.

- Autopsja nie ma racji bytu. - Tak, niezaprzeczalnie tym razem się mylił.

- Dlaczego ktoś chciał cię zadźgać paluchem? - Tak, była ciekawa dlaczego jakaś laska miała chęć go zadźgać, może nie spodobały się jej jego zaloty, chociaż nie sądziła, żeby Ambroise musiał się do kogoś przymilać, zdecydowanie był jednym z tych typów, za którymi to typiary latały z wywalonym jęzorem.

- Jeśli musimy... - Odparła nieco rozczarowana, bo w sumie całkiem przyjemnie jej się dyskutowało o zamierzchłych czasach, szkoda, że musieli wrócić do tej mniej przyjemnej rzeczywistości.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (15255), Geraldine Greengrass-Yaxley (12894)




Wiadomości w tym wątku
[03.1968] First aid, last resort || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 18.11.2024, 01:19
RE: [03.1968] First aid, last resort || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 18.11.2024, 11:30
RE: [03.1968] First aid, last resort || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 18.11.2024, 13:02
RE: [03.1968] First aid, last resort || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 18.11.2024, 13:43
RE: [03.1968] First aid, last resort || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 18.11.2024, 14:34
RE: [03.1968] First aid, last resort || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 18.11.2024, 15:36
RE: [03.1968] First aid, last resort || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 18.11.2024, 16:47
RE: [03.1968] First aid, last resort || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 18.11.2024, 17:52
RE: [03.1968] First aid, last resort || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 18.11.2024, 18:53
RE: [03.1968] First aid, last resort || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 18.11.2024, 21:00
RE: [03.1968] First aid, last resort || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 18.11.2024, 22:31
RE: [03.1968] First aid, last resort || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 18.11.2024, 23:27
RE: [03.1968] First aid, last resort || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 19.11.2024, 02:13
RE: [03.1968] First aid, last resort || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 19.11.2024, 13:48
RE: [03.1968] First aid, last resort || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 19.11.2024, 15:43
RE: [03.1968] First aid, last resort || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 19.11.2024, 23:06
RE: [03.1968] First aid, last resort || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 20.11.2024, 04:15
RE: [03.1968] First aid, last resort || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 20.11.2024, 13:08
RE: [03.1968] First aid, last resort || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 20.11.2024, 16:13
RE: [03.1968] First aid, last resort || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 20.11.2024, 20:33
RE: [03.1968] First aid, last resort || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 20.11.2024, 21:44
RE: [03.1968] First aid, last resort || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 20.11.2024, 23:48
RE: [03.1968] First aid, last resort || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 21.11.2024, 02:28
RE: [03.1968] First aid, last resort || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 21.11.2024, 10:50
RE: [03.1968] First aid, last resort || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 21.11.2024, 13:39
RE: [03.1968] First aid, last resort || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 23.11.2024, 00:12

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa