20.11.2024, 17:20 ✶
Komentarz ze strony Brenny spotkał się wyłącznie z bardzo nieznacznym uniesieniem brwi. Nie został skomentowany. Dokładnie tak samo jak wcześniejsze odrzucenie propozycji napitku oraz wszelkie drobne reakcje fizyczne prowadzące do momentu, w którym Longbottom zaczęła swój monolog.
W rzeczy samej - monolog, bowiem przez cały czas, gdy mówiła, mężczyzna nie odezwał się ani słowem. W pewnym momencie mogła dostrzec ruch jego ręki po różdżkę oraz machnięcie, które sprawiło, że mniej więcej od momentu wspomnienia o rannych i zmarłych podczas wichury samopiszące pióro zaczęło skrobać po pergaminie.
Dopiero, gdy Cattermole uznał wypowiedź za skończoną, odchrząknął cicho i podjął temat.
- Panno Longbottom - odezwał się spokojnie, akcentując pierwsze słowo, ale prócz tego nie zmieniając tonu głosu - chłodnego, ale ze wszech miar uprzejmego - pozwolę sobie przypomnieć, że przy tak złożonych okolicznościach jak te mające miejsce podczas Beltane, jak i również po nim, każde słowo, opinia i ocena winny być wyważone i przemyślane - uśmiechnął się nieznacznie, unosząc szklankę soku do ust, by wyłącznie zwilżyć nim sobie wargi.
Ciemnopurpurowe kropelki zalśniły w kącikach ust mężczyzny, przy jego karnacji wyglądając jeszcze ciemniej, niemalże krwiście. Cattermole uniósł materiałową chusteczkę w kierunku twarzy, delikatnym ruchem palców ścierając napitek z warg i odkładając złożony trójkącik na biurko.
- Mówimy tu o szczególnej sytuacji, która nigdy wcześniej nie miała miejsca na podobną skalę. Rzecz jasna w związku z tym pojawiły się elementy wymagające szczególnej uwagi z naszej strony. Zarówno wtedy jak i w przyszłości. Jak sama pani wskazuje, wszyscy w dalszym ciągu mierzymy się z wyzwaniami. Niemniej jednak wydaje mi się, że pewne doświadczenia zawodowe zdobywane w toku lat mogą wpływać na sposób postrzegania spraw, które z perspektywy naszych młodszych stażem pracowników mogą uchodzić za niekontrolowane i dramatyczne - stwierdził bardzo powoli chłodno ważąc każde z wypowiadanych słów.
Nie dał po sobie w żaden sposób poznać jakie wrażenie wywarły na nim słowa Brenny, która raczej nie miarkowała się w swoim przekazie. Tak. Z pewnością jej intencje były słuszne, wypowiedzi przemyślane i nie tak pochopne, aby można było je uznać za jawne zarzuty wobec Ministerstwa. Jednak sam sens był jasny. Cattermole doskonale wiedział, do czego pije dziewczyna. Nawet jeśli odmówiła napitku.
- Rzecz jasna nie twierdzę, iż pani doskonałe umiejętności nabywane pod okiem naszych najlepszych brygadzistów nie są istotne. Jednakże z uwagi na pani wiek oraz staż w Ministerstwie, a także na prywatne powiązania ze społecznością Doliny, a więc również silny wpływ emocji, sugerowałbym, by powstrzymała się pani przed wypowiadaniem zdecydowanych sądów o stanie finansowym Ministerstwa. Szczególnie podczas rozmów z innymi wysoko postawionymi urzędnikami. Tak bezpośrednie wypowiedzi, choć z pewnością bardzo szczere i płynące z głębi pani... ...poruszonej duszy... ...mogą nie zostać odebrane właściwie. Ktoś mógłby... ...dla przykładu... ...zasugerować, że nie zagłębiła się pani w dokładne okoliczności oraz kontekst wspomnianych zdarzeń z perspektywy organizacji, w której pani pracuje - powiedział z kulturalnym uśmiechem.
Był wręcz ucieleśnieniem spokoju zamkniętym w ludzkiej powłoce. Choć czy aby na pewno?
Paprotka znowu zaszeleściła w swoim kącie pokoju.
- Niezwykle istotne jest, abyśmy jako pracownicy tej instytucji przy podejmowaniu się oceny działań Ministerstwa kierowali się nie tylko emocjami, ale i zrozumieniem złożoności oraz kontekstu podejmowanych działań zamiast jedynie podkreślać negatywne aspekty wynikłej sytuacji - to mogło być upomnienie, ba, to było upomnienie, ale ton głosu mężczyzny nie uległ zmianie.
Urzędnik w dalszym ciągu kontynuował tym samym chłodno neutralnym tonem a z jego wypowiedzi nie wynikało tak właściwie nic, prócz może starannie maskowanego niezadowolenia z sugerowania mu, że jego Departament może wymagać zapomogi. Mimo to wypowiadał się, cóż, jak polityk.
- Zgadzam się, że incydent ten był nieoczekiwany i wymagał od wszystkich zaangażowanych szczególnej uwagi, częstokroć także znacznych poświęceń i nakładów finansowych. Pozwolę sobie jednak zauważyć, że poświęcenie w obliczu sytuacji, o której rozmawiamy nie powinno być wyłącznie kategoryzowane jako trudności, lecz także umiejętności zarządzania kryzysowego, w której to przypadku podołaliśmy i podołamy. Ministerstwo, panno Longbottom, jest przygotowane na wszelkie podobne okoliczności mogące mieć miejsce w przyszłości - stwierdził.
To nie było zapewnienie. Nie było to także pocieszenie. Był to suchy fakt.
- Niemniej jednak zgodzę się z panią, że efektywność jest tym, na co powinniśmy przede wszystkim patrzeć. Jako Departament jesteśmy niezmiernie... ...wdzięczni za składaną ofertę. Procedury nie są czymś, co mogłoby przeszkodzić. Są dla ludzi, czyż nie? - Uśmiechnął się nieznacznie, nie angażując w to oczu. - O jakiej sumie mówimy? W postaci rzeczowej lub czekowej, rzecz jasna - zdecydowanie nie zamierzał się krępować, skoro rozmawiali o konkretach.
W rzeczy samej - monolog, bowiem przez cały czas, gdy mówiła, mężczyzna nie odezwał się ani słowem. W pewnym momencie mogła dostrzec ruch jego ręki po różdżkę oraz machnięcie, które sprawiło, że mniej więcej od momentu wspomnienia o rannych i zmarłych podczas wichury samopiszące pióro zaczęło skrobać po pergaminie.
Dopiero, gdy Cattermole uznał wypowiedź za skończoną, odchrząknął cicho i podjął temat.
- Panno Longbottom - odezwał się spokojnie, akcentując pierwsze słowo, ale prócz tego nie zmieniając tonu głosu - chłodnego, ale ze wszech miar uprzejmego - pozwolę sobie przypomnieć, że przy tak złożonych okolicznościach jak te mające miejsce podczas Beltane, jak i również po nim, każde słowo, opinia i ocena winny być wyważone i przemyślane - uśmiechnął się nieznacznie, unosząc szklankę soku do ust, by wyłącznie zwilżyć nim sobie wargi.
Ciemnopurpurowe kropelki zalśniły w kącikach ust mężczyzny, przy jego karnacji wyglądając jeszcze ciemniej, niemalże krwiście. Cattermole uniósł materiałową chusteczkę w kierunku twarzy, delikatnym ruchem palców ścierając napitek z warg i odkładając złożony trójkącik na biurko.
- Mówimy tu o szczególnej sytuacji, która nigdy wcześniej nie miała miejsca na podobną skalę. Rzecz jasna w związku z tym pojawiły się elementy wymagające szczególnej uwagi z naszej strony. Zarówno wtedy jak i w przyszłości. Jak sama pani wskazuje, wszyscy w dalszym ciągu mierzymy się z wyzwaniami. Niemniej jednak wydaje mi się, że pewne doświadczenia zawodowe zdobywane w toku lat mogą wpływać na sposób postrzegania spraw, które z perspektywy naszych młodszych stażem pracowników mogą uchodzić za niekontrolowane i dramatyczne - stwierdził bardzo powoli chłodno ważąc każde z wypowiadanych słów.
Nie dał po sobie w żaden sposób poznać jakie wrażenie wywarły na nim słowa Brenny, która raczej nie miarkowała się w swoim przekazie. Tak. Z pewnością jej intencje były słuszne, wypowiedzi przemyślane i nie tak pochopne, aby można było je uznać za jawne zarzuty wobec Ministerstwa. Jednak sam sens był jasny. Cattermole doskonale wiedział, do czego pije dziewczyna. Nawet jeśli odmówiła napitku.
- Rzecz jasna nie twierdzę, iż pani doskonałe umiejętności nabywane pod okiem naszych najlepszych brygadzistów nie są istotne. Jednakże z uwagi na pani wiek oraz staż w Ministerstwie, a także na prywatne powiązania ze społecznością Doliny, a więc również silny wpływ emocji, sugerowałbym, by powstrzymała się pani przed wypowiadaniem zdecydowanych sądów o stanie finansowym Ministerstwa. Szczególnie podczas rozmów z innymi wysoko postawionymi urzędnikami. Tak bezpośrednie wypowiedzi, choć z pewnością bardzo szczere i płynące z głębi pani... ...poruszonej duszy... ...mogą nie zostać odebrane właściwie. Ktoś mógłby... ...dla przykładu... ...zasugerować, że nie zagłębiła się pani w dokładne okoliczności oraz kontekst wspomnianych zdarzeń z perspektywy organizacji, w której pani pracuje - powiedział z kulturalnym uśmiechem.
Był wręcz ucieleśnieniem spokoju zamkniętym w ludzkiej powłoce. Choć czy aby na pewno?
Paprotka znowu zaszeleściła w swoim kącie pokoju.
- Niezwykle istotne jest, abyśmy jako pracownicy tej instytucji przy podejmowaniu się oceny działań Ministerstwa kierowali się nie tylko emocjami, ale i zrozumieniem złożoności oraz kontekstu podejmowanych działań zamiast jedynie podkreślać negatywne aspekty wynikłej sytuacji - to mogło być upomnienie, ba, to było upomnienie, ale ton głosu mężczyzny nie uległ zmianie.
Urzędnik w dalszym ciągu kontynuował tym samym chłodno neutralnym tonem a z jego wypowiedzi nie wynikało tak właściwie nic, prócz może starannie maskowanego niezadowolenia z sugerowania mu, że jego Departament może wymagać zapomogi. Mimo to wypowiadał się, cóż, jak polityk.
- Zgadzam się, że incydent ten był nieoczekiwany i wymagał od wszystkich zaangażowanych szczególnej uwagi, częstokroć także znacznych poświęceń i nakładów finansowych. Pozwolę sobie jednak zauważyć, że poświęcenie w obliczu sytuacji, o której rozmawiamy nie powinno być wyłącznie kategoryzowane jako trudności, lecz także umiejętności zarządzania kryzysowego, w której to przypadku podołaliśmy i podołamy. Ministerstwo, panno Longbottom, jest przygotowane na wszelkie podobne okoliczności mogące mieć miejsce w przyszłości - stwierdził.
To nie było zapewnienie. Nie było to także pocieszenie. Był to suchy fakt.
- Niemniej jednak zgodzę się z panią, że efektywność jest tym, na co powinniśmy przede wszystkim patrzeć. Jako Departament jesteśmy niezmiernie... ...wdzięczni za składaną ofertę. Procedury nie są czymś, co mogłoby przeszkodzić. Są dla ludzi, czyż nie? - Uśmiechnął się nieznacznie, nie angażując w to oczu. - O jakiej sumie mówimy? W postaci rzeczowej lub czekowej, rzecz jasna - zdecydowanie nie zamierzał się krępować, skoro rozmawiali o konkretach.