20.11.2024, 19:28 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.11.2024, 02:04 przez Atreus Bulstrode.)
- Jasne, nie krępuj się - rzucił, kiedy zaproponowała że zajmie się piętrem. Jemu osobiście było wszystko jedno, byle tylko uwinęli się raczej sprawnie, zebrali przydatne rzeczy i zawinęli się zanim sąsiedzi zaczną coś podejrzewać. Odprowadził też Yaxley spojrzeniem, zanim odwrócił się od schodów prowadzących na górę i ruszył w kierunku pierwszego pokoju - salonu. Przeglądał kolejno półki, szafki i szuflady, w ten sposób przechodząc przez pokój dzienny i potem kierując się do reszty pomieszczeń znajdujących się na parterze. Nie było w tym aż tak dużo roboty jakby mu się to podobało, bo najwyraźniej pan Wkurwiony nie trzymał na dole niczego ciekawego i wartego uwagi.
Wyszedł z kuchni akurat kiedy Geraldine zeszła na dół ze swoją zdobyczą. Przejrzał plik papierów niby to pobieżnie, ale też na tyle uważnie by wyłapać ogólny ton znalezionych zapisków.
- Można zapytać kogoś z doliny czy kojarzy coś z tych rzeczy. Najlepiej jakby to był ktoś z brygady, bo mam wrażenie że miałby lepszy ogląd na to co się tutaj wyprawia - mruknął, wreszcie też spoglądając na kobietę. Wychodził tutaj z prostego założenia, że ktoś pracujący w Biurze Aurorów lub Brygady Uderzeniowej, zwracał zwyczajnie więcej uwagi na tego typu rzeczy. I nawet nie chodziło o dostęp do archiwum, a zwyczajny instynkt osoby która zawodowo zajmowała się węszeniem problemów i wiążących ich połączeń.
- Zapytam o to, jak będę miał okazję. Na dole natomiast nic ciekawego nie było, oprócz paru brudnych naczyń w zlewie - rozłożył ręce. Była cywilem i w ogóle nie powinno jej tu być. Jego w sumie też, ale on mógł się jakoś z tego jeszcze wyłgać, biorąc pod uwagę co się jeszcze przed chwilą stało. A po drugie, miał lepszy dostęp do osób które mieszkały w Dolinie i pracowały w brygadzie. Co z tego, ze Yaxley przyjaźniła się z Erikiem i mogła również podpytać o znajdujące się na kartkach i wycinkach gazet notatki, kiedy była no... Geraldine i nie zamierzał jej iść tak zwyczajnie na rękę w tym temacie.
- Ciekawy jestem kiedy tu wróci, może wtedy dałoby się go złapać. Za to, czego możemy się aktualnie domyślać, czyli karmienie tego stworka z Kniei, trafiłby przynajmniej na dołek. Ale nie siedziałbym w domu - bo niezamknięte drzwi wejściowe mogły go zniechęcić do zajrzenia do środka.
Wyszedł z kuchni akurat kiedy Geraldine zeszła na dół ze swoją zdobyczą. Przejrzał plik papierów niby to pobieżnie, ale też na tyle uważnie by wyłapać ogólny ton znalezionych zapisków.
- Można zapytać kogoś z doliny czy kojarzy coś z tych rzeczy. Najlepiej jakby to był ktoś z brygady, bo mam wrażenie że miałby lepszy ogląd na to co się tutaj wyprawia - mruknął, wreszcie też spoglądając na kobietę. Wychodził tutaj z prostego założenia, że ktoś pracujący w Biurze Aurorów lub Brygady Uderzeniowej, zwracał zwyczajnie więcej uwagi na tego typu rzeczy. I nawet nie chodziło o dostęp do archiwum, a zwyczajny instynkt osoby która zawodowo zajmowała się węszeniem problemów i wiążących ich połączeń.
- Zapytam o to, jak będę miał okazję. Na dole natomiast nic ciekawego nie było, oprócz paru brudnych naczyń w zlewie - rozłożył ręce. Była cywilem i w ogóle nie powinno jej tu być. Jego w sumie też, ale on mógł się jakoś z tego jeszcze wyłgać, biorąc pod uwagę co się jeszcze przed chwilą stało. A po drugie, miał lepszy dostęp do osób które mieszkały w Dolinie i pracowały w brygadzie. Co z tego, ze Yaxley przyjaźniła się z Erikiem i mogła również podpytać o znajdujące się na kartkach i wycinkach gazet notatki, kiedy była no... Geraldine i nie zamierzał jej iść tak zwyczajnie na rękę w tym temacie.
- Ciekawy jestem kiedy tu wróci, może wtedy dałoby się go złapać. Za to, czego możemy się aktualnie domyślać, czyli karmienie tego stworka z Kniei, trafiłby przynajmniej na dołek. Ale nie siedziałbym w domu - bo niezamknięte drzwi wejściowe mogły go zniechęcić do zajrzenia do środka.