21.11.2024, 04:01 ✶
Westchnął słuchając opowieści Brenny na temat wydarzeń nad temat jeziora. Poprawił nieco plecak, który zjechał mu z jednego ramienia. Odkrył, że plecak jest wygodniejszą formą przenoszenia rzeczy niż torba. Co prawda było trudniej czasami znaleźć rzeczy, ale już pracował nad usprawnieniem tego przedmiotu pod swoje wymagania.
- Nic dziwnego, macie pełne ręce roboty w innych miejscach - skomentował to, że BUM nie przeznaczał środków na ponowne badanie sprawy. Nie zamierzał też komentować faktu, że ewidentnie byłą tutaj w ciagu swojego dnia wolnego. Dobrze wiedział, że nie miało to celu i lepiej było pomóc jej w ustaleniu prawdy, o ile był coś do ustalania nowego. Bo próby przekonania Longbottomówny do odpoczynku zamiast wyjaśniania sprawy, było równie mądre co próba zmuszenia ściany aby usunęła się z drogi.
Jak to latem Thomas ubrany był w krótkie spodenki i kolorową koszulę, rozpiętą na dwa guziki od góry, tak że można było dostrzec kilka wisiorów zwisających mu z szyi. Może i nie szwędał się już po wykopaliskach, nie potrzebował aż tak amuletów ochronnych. Jednak noszenie ich weszło mu tak w nawyk, że traktował je jako coś naturalnego.
- Zdecydowanie, oni są dużo bardziej chętni na przyciągnięcie uwagi, tutaj jeżeli to nie zbiegi okoliczności to ktoś zadał sobie trud, aby wyglądało to na wypadki nieszczęśliwe - zgodził się z przyjaciółką. Wpatrzył się w taflę jeziora, która odbijała bezchmurne niebo. Podszedł na sam brzeg wody i przykucnął. Było tu dość malowniczo, jezioro i las tuż obok, czego chcieć więcej? Słońca prażącego w kark, ahh, to też mieli.
- Pytanie czy faktycznie było tak jak pamięta czy też jest to coś w co chce wierzyć - powiedział z dozą sceptycyzmu co do siostry topielca. Dotknął delikatnie dłonią wody, jakby chciał sprawdzić czy jest ciepła, pogoda dopisywała, więc powinna nadawać się do pływania.
- Myślisz, że mógł to być tryton albo mieli pecha trafić na druzgotki? - zapytał na głos, cóż z takimi bestiami mogliby sobie poradzić. Z drugiej jednak strony mieli też wykluczyć, że nie byłą w to związana stricte magia.
Podniósł się i odwrócił przodem do Brenny salutując z żartobliwym uśmiechem. - To od czego zaczynamy pani detektyw? - zapytał stając na baczność.
- Nic dziwnego, macie pełne ręce roboty w innych miejscach - skomentował to, że BUM nie przeznaczał środków na ponowne badanie sprawy. Nie zamierzał też komentować faktu, że ewidentnie byłą tutaj w ciagu swojego dnia wolnego. Dobrze wiedział, że nie miało to celu i lepiej było pomóc jej w ustaleniu prawdy, o ile był coś do ustalania nowego. Bo próby przekonania Longbottomówny do odpoczynku zamiast wyjaśniania sprawy, było równie mądre co próba zmuszenia ściany aby usunęła się z drogi.
Jak to latem Thomas ubrany był w krótkie spodenki i kolorową koszulę, rozpiętą na dwa guziki od góry, tak że można było dostrzec kilka wisiorów zwisających mu z szyi. Może i nie szwędał się już po wykopaliskach, nie potrzebował aż tak amuletów ochronnych. Jednak noszenie ich weszło mu tak w nawyk, że traktował je jako coś naturalnego.
- Zdecydowanie, oni są dużo bardziej chętni na przyciągnięcie uwagi, tutaj jeżeli to nie zbiegi okoliczności to ktoś zadał sobie trud, aby wyglądało to na wypadki nieszczęśliwe - zgodził się z przyjaciółką. Wpatrzył się w taflę jeziora, która odbijała bezchmurne niebo. Podszedł na sam brzeg wody i przykucnął. Było tu dość malowniczo, jezioro i las tuż obok, czego chcieć więcej? Słońca prażącego w kark, ahh, to też mieli.
- Pytanie czy faktycznie było tak jak pamięta czy też jest to coś w co chce wierzyć - powiedział z dozą sceptycyzmu co do siostry topielca. Dotknął delikatnie dłonią wody, jakby chciał sprawdzić czy jest ciepła, pogoda dopisywała, więc powinna nadawać się do pływania.
- Myślisz, że mógł to być tryton albo mieli pecha trafić na druzgotki? - zapytał na głos, cóż z takimi bestiami mogliby sobie poradzić. Z drugiej jednak strony mieli też wykluczyć, że nie byłą w to związana stricte magia.
Podniósł się i odwrócił przodem do Brenny salutując z żartobliwym uśmiechem. - To od czego zaczynamy pani detektyw? - zapytał stając na baczność.