21.11.2024, 18:44 ✶
Myślał, że skoro powiedział już o swoim wampirzym problemie zarówno Morpheusowi, jak i Anthony'emu to przy Charlotte będzie mu jakoś łatwiej. Mylił się. To znaczy, może rzeczywiście trochę łatwiej było, bo przynajmniej byl w stanie poprosić ją o rozmowę, ale... Ale może jednak byłoby prościej, gdyby od razu zebrał ich wszystkich w jedno miejsce i załatwił tę sprawę jedną rozmową? Chociaż wtedy nie miałby okazji do tamtego spotkania z Anthonym, które odsłoniło też parę innych sekretów, więc chyba wyszło lepiej?
Gorzej, że istniało jeszcze takie prawdopodobieństwo, że u Charlotte nie martwił się jedynie o jej reakcję na wieść o Jeanie, ale też na jakiś komentarz na temat tego, co wydarzyło się w Mediolanie, bo... Bo dalej nie miał pojęcia, czy powinien ją wtedy pocałować, a raczej oddać pocałunek, czy też nie. Eh... Strasznie to wszystko było skomplikowane, a wampirze kły niepokoju nad jego szyją, nie pomagały.
Ale Charlotte siedziała już tu w fotelu, czekając na to co miał do powiedzenia, więc trzeba było po prostu to z siebie wyrzucić.
– Trzynaście – odpowiedział, posyłając jej czarujący uśmiech, jakby nic się nie działo. – Czternaście, jeśli nie lubisz wampirów tak samo, jak goblinów, a piętnaście jeśli bardziej.
Najwyraźniej nawet w sytuacjach takich, jak ta, należało pamiętać, aby dobrze zacząć opowiadaną historię.
– Charlotte... – zaczął, wstając ze swojego fotela, aby nalać przyjaciółce pierwszą szklankę whisky i wręczyć jej trunek. – Wiem, że to cię nie zdziwi, ale co gdybym ci powiedział, że nie tylko tamten charłaka w Mediolanie mógł mieć na moim punkcie obsesję? – dodał, ponownie siadając na swoim miejscu.
Gorzej, że istniało jeszcze takie prawdopodobieństwo, że u Charlotte nie martwił się jedynie o jej reakcję na wieść o Jeanie, ale też na jakiś komentarz na temat tego, co wydarzyło się w Mediolanie, bo... Bo dalej nie miał pojęcia, czy powinien ją wtedy pocałować, a raczej oddać pocałunek, czy też nie. Eh... Strasznie to wszystko było skomplikowane, a wampirze kły niepokoju nad jego szyją, nie pomagały.
Ale Charlotte siedziała już tu w fotelu, czekając na to co miał do powiedzenia, więc trzeba było po prostu to z siebie wyrzucić.
– Trzynaście – odpowiedział, posyłając jej czarujący uśmiech, jakby nic się nie działo. – Czternaście, jeśli nie lubisz wampirów tak samo, jak goblinów, a piętnaście jeśli bardziej.
Najwyraźniej nawet w sytuacjach takich, jak ta, należało pamiętać, aby dobrze zacząć opowiadaną historię.
– Charlotte... – zaczął, wstając ze swojego fotela, aby nalać przyjaciółce pierwszą szklankę whisky i wręczyć jej trunek. – Wiem, że to cię nie zdziwi, ale co gdybym ci powiedział, że nie tylko tamten charłaka w Mediolanie mógł mieć na moim punkcie obsesję? – dodał, ponownie siadając na swoim miejscu.