22.11.2024, 01:33 ✶
- Czasami zwykła wódka jest najlepszą opcją - wtrącił jedynie z nikłym, wyraźnie wymuszonym uśmiechem, bo zazwyczaj tak wikwintne trunki jak wino nie znajdowały się w repertuarze Thomasowym, najczęściej w szklance gościła mu whiskey jeśli coś już pił. Chyba, że picie nie było celem, a jedynie metodą do stłumienia myśli, wtedy było mu tak naprawdę wszystko jedno co pije.
- Ile chcesz go we mnie wlewać, ze pytasz czy mi nie będzie przeszkadzać? - zapytał i lekko zachichotał. Ani przez chwilę nie podejrzewał, że Shafiq chciałby go upijać, choć wizja takiej możliwości była niezwykle zabawna. - Spokojnie po jednej lampce nie stracę swoich zdolności. Będę na tyle trzeźwy, że jeszcze zdołam poprawnie ustawić zabezpieczenia - dokończył z pewnym ociąganiem, bo zdał sobie sprawę, że w sumie to nie wiedział jakiej konkretnie zabezpieczenia potrzebował. Nie żeby to było problemem, bo miał przy sobie swój notes z rozpisanymi runami, jednak taka wiedza byłaby dość przydatna. Ale nie chciał przerywać mu kiedy mówił. Dlatego słuchał przyglądają się uważnie Anthony'emu. Znali się już ile? Z widzenia dość długo, personalnie przeszło dziesięć lat. Uderzyło go w tej chwili jak bardzo ewoluowała ich relacja, zaczynająca się od znania go jako Pana Dementora, aby później był ekscentrycznym czarodziejem, który nie potrafił w grobowcach trzymać rąk przy sobie i wpędzał ich w kłopoty, Thomas nigdy oficjalnie się nie przyznał, że to równie dobrze on mógł aktywować tamtą pułapkę i zawsze wypierał się takich insynuacji. A teraz? Teraz miałby ogromny problem, aby określić co jest między nimi, bo była to dość mocno specyficzna relacja.
Uśmiechnął się dliaktznie na widok fontanny widocznej za wejściem, przywołała ona bez mała wspomnień z przeszłości, ileż to razy schodzili do podziemi? Po pięciu przestał liczyć, ale za każdym razem było to niezwykle ekscytujące dla Figga.
- Myślę, że w obecnych czasach dużo osób staje się hmm sentymentalnych, jak to określiłeś - zaczął powoli i pokiwał głową rozglądając się po obszernym holu, nie zmieniło się tu zbyt wiele odkąd był ostatnio. - Więc mówisz, że muszę pobawić się w szewca i sprawić, że będziesz miał buty od których nie będziesz kuśtykał? - zapytał żartobliwie, jednak bez uszczypliwości w głosie. Rozumiał o czym mówił starszy czarodziej i zatrzymał na nim swoje spojrzenie. - Wiesz, że możesz na mnie liczyć. Zrobimy tak, że już dzisiaj będziesz mógł spać jak dziecko - poklepał go po ramieniu i podwinął rękawy koszuli, przechodząc w tryb profesjonalny, porzucając przy tym żarty. - Myślałeś o czymś konkretnym, czy może mam ci coś zaproponować? - zapytał powoli sięgając po swój notes do torby.
- Ile chcesz go we mnie wlewać, ze pytasz czy mi nie będzie przeszkadzać? - zapytał i lekko zachichotał. Ani przez chwilę nie podejrzewał, że Shafiq chciałby go upijać, choć wizja takiej możliwości była niezwykle zabawna. - Spokojnie po jednej lampce nie stracę swoich zdolności. Będę na tyle trzeźwy, że jeszcze zdołam poprawnie ustawić zabezpieczenia - dokończył z pewnym ociąganiem, bo zdał sobie sprawę, że w sumie to nie wiedział jakiej konkretnie zabezpieczenia potrzebował. Nie żeby to było problemem, bo miał przy sobie swój notes z rozpisanymi runami, jednak taka wiedza byłaby dość przydatna. Ale nie chciał przerywać mu kiedy mówił. Dlatego słuchał przyglądają się uważnie Anthony'emu. Znali się już ile? Z widzenia dość długo, personalnie przeszło dziesięć lat. Uderzyło go w tej chwili jak bardzo ewoluowała ich relacja, zaczynająca się od znania go jako Pana Dementora, aby później był ekscentrycznym czarodziejem, który nie potrafił w grobowcach trzymać rąk przy sobie i wpędzał ich w kłopoty, Thomas nigdy oficjalnie się nie przyznał, że to równie dobrze on mógł aktywować tamtą pułapkę i zawsze wypierał się takich insynuacji. A teraz? Teraz miałby ogromny problem, aby określić co jest między nimi, bo była to dość mocno specyficzna relacja.
Uśmiechnął się dliaktznie na widok fontanny widocznej za wejściem, przywołała ona bez mała wspomnień z przeszłości, ileż to razy schodzili do podziemi? Po pięciu przestał liczyć, ale za każdym razem było to niezwykle ekscytujące dla Figga.
- Myślę, że w obecnych czasach dużo osób staje się hmm sentymentalnych, jak to określiłeś - zaczął powoli i pokiwał głową rozglądając się po obszernym holu, nie zmieniło się tu zbyt wiele odkąd był ostatnio. - Więc mówisz, że muszę pobawić się w szewca i sprawić, że będziesz miał buty od których nie będziesz kuśtykał? - zapytał żartobliwie, jednak bez uszczypliwości w głosie. Rozumiał o czym mówił starszy czarodziej i zatrzymał na nim swoje spojrzenie. - Wiesz, że możesz na mnie liczyć. Zrobimy tak, że już dzisiaj będziesz mógł spać jak dziecko - poklepał go po ramieniu i podwinął rękawy koszuli, przechodząc w tryb profesjonalny, porzucając przy tym żarty. - Myślałeś o czymś konkretnym, czy może mam ci coś zaproponować? - zapytał powoli sięgając po swój notes do torby.