- Tak, warto by było się dowiedzieć, tyle, że nie sądzę, że o tej porze kogoś spotkamy, rano można do tego wrócić. - Wypytanie mieszkańców wydawało jej się być wcale nie takim złym pomysłem. To, co udało jej się znaleźć wyglądało dosyć dziwnie, warto by więc było nieco powęszyć, być może uda im się dowiedzieć czegoś więcej. Wkurwiony zdecydowanie nieco odstawał od normalnych ludzi, mogli się dowiedzieć, czy zwracał na siebie uwagę już wcześniej. Te kartki, które zbierał ze swoimi wyczynami uświadomiły jej, najprawdopodobniej nie miał równo po sufitem. Nie, żeby spodziewała się czegoś innego, próbował zrobić z nich obiad demonowi, to mówiło samo przez siebie.
- Chyba nie myślisz, że oddam ci wszystko, co znalazłam? - Spojrzała na niego, a na jej twarzy malował się kpiący uśmiech. Był po służbie, nie znajdował się aktualnie w pracy, więc tak samo, jak jej nie powinno go tutaj być. Ona znalazła te informacje, on nie, czy naprawdę sądził, że odda mu to w posiadanie? Chyba do reszty zwariował. Zresztą sama zamierzała pogrzebać w tej sprawie, nie chciała jej porzucać, a nie sądziła, że Atreus łaskawie podzieli się z nią tym, czego się dowie. Nie była naiwna. Yaxleyówna miała świadomość, jak wygląda życie.
Odsunęła się krok do tyłu, aby przypadkiem nie postanowił się na nią rzucić i zabrać jej wszystkiego, co udało jej się znaleźć. Nie chciała być jakoś szczególnie wredna, bo rozumiała, że też może mu się coś spytać. Podzieliła więc te wycinki po połowie, swoją część od razu zwinęła i schowała za pazuchę, a drugą część przekazała Atreusowi. To wydawało jej się sprawiedliwe.
- Tak właściwie, to spieszysz się gdzieś? Możemy przeczekać i zobaczyć, czy wróci. - Cóż, chciała zobaczyć, czy typ faktycznie wróci do domu, może akurat uda im się na niego nadziać, czy coś. Miała wiele pytań, które chciała mu zadać, więc przeczekanie wydawało jej się być słusznym rozwiązaniem. Może niekoniecznie w domu, ale gdzieś niedaleko, dlaczego by nie.