22.11.2024, 06:55 ✶
- Nie - odpowiedział auror, stojąc wciąż do nich plecami i wpatrując się w miejsce gdzie pomknęła istota, ale kłamał jak z nut. Nie potrzebował wiele by zorientować się, że różniła się nieco od tej, którą parę dni temu widział w Kniei razem z Geraldine, ale definitywnie należała do tej samej rasy. Nowej, charakterystycznie wypaczonej - o ile już same widma nie były wystarczającym sprzeniewierzeniem się wszystkiemu co chodziło po tej ziemi.
Był zły przez to błyśnięcie migawki, ale jedyne co mógł zrobić to zmielić w ustach przekleństwo i uśmiechnąć się krzywo, kiedy odwrócił się do nich i spojrzał na jednego i drugiego.
- Knieja jest zamknięta i nikt z mieszkańców i tak nie powinien tam wchodzić - rzucił, czując jak echo przeraźliwego krzyku może i przestaje dźwięczeć mu wyraźnie w uszach, ale nie na tyle by palce przestały zaciskać się mocno na trzymanej różdżce. Przynajmniej już opuszczonej. - Tak. Trzeba - pogratulować im spostrzegawczości. W jakiś sposób drażniło Bulstrode'a to, że rzucali coś takiego, kiedy mieli obok siebie aurora. Co, Longbottom tego typu rzeczy nie miała w zwyczaju zgłaszać czy o co właściwie chodziło? - Będę się teleportował do Ministerstwa, więc to zgłoszę. Bagshot, mógłbyś mi dać odbitkę? - łaskawie postanowił nie bić się z nim o aparat. - Albo jak najszybciej wysłać, albo zajść do mnie, do Biura Aurorów, jeśli będzie ci łatwiej, bo pracujesz w Ministerstwie, prawda?
- Nikt nie powinien wchodzić do Kniei - powtórzył, wyciągając papierosa i odpalając go. - Dlatego proszę was, żebyście nie rozpowiadali o tym zanadto. Ostatnie czego potrzeba to panika, a jeśli zostanie to zgłoszone teraz, Ministerstwo weźmie to zaraz pod uwagę. W dzień natomiast nie są groźne.
Był zły przez to błyśnięcie migawki, ale jedyne co mógł zrobić to zmielić w ustach przekleństwo i uśmiechnąć się krzywo, kiedy odwrócił się do nich i spojrzał na jednego i drugiego.
- Knieja jest zamknięta i nikt z mieszkańców i tak nie powinien tam wchodzić - rzucił, czując jak echo przeraźliwego krzyku może i przestaje dźwięczeć mu wyraźnie w uszach, ale nie na tyle by palce przestały zaciskać się mocno na trzymanej różdżce. Przynajmniej już opuszczonej. - Tak. Trzeba - pogratulować im spostrzegawczości. W jakiś sposób drażniło Bulstrode'a to, że rzucali coś takiego, kiedy mieli obok siebie aurora. Co, Longbottom tego typu rzeczy nie miała w zwyczaju zgłaszać czy o co właściwie chodziło? - Będę się teleportował do Ministerstwa, więc to zgłoszę. Bagshot, mógłbyś mi dać odbitkę? - łaskawie postanowił nie bić się z nim o aparat. - Albo jak najszybciej wysłać, albo zajść do mnie, do Biura Aurorów, jeśli będzie ci łatwiej, bo pracujesz w Ministerstwie, prawda?
- Nikt nie powinien wchodzić do Kniei - powtórzył, wyciągając papierosa i odpalając go. - Dlatego proszę was, żebyście nie rozpowiadali o tym zanadto. Ostatnie czego potrzeba to panika, a jeśli zostanie to zgłoszone teraz, Ministerstwo weźmie to zaraz pod uwagę. W dzień natomiast nie są groźne.