22.11.2024, 21:19 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.11.2024, 22:13 przez Electra Prewett.)
Oj, Electra miała sporo takich rzeczy w swoim pokoju. Na przykład penisoświeczkę albo inne przedmioty o podobnym kształcie, które bynajmniej nie były zgubione, tylko skrzętnie ukryte przed wzrokiem braci. Bardzo ją korciło, żeby odpowiedzieć coś na tę zaczepkę, ale obiecała sobie, że będzie lepszą siostrą dla Basila. Tym razem więc powstrzymała się od komentarza.
Niestety, strategia "nie myślenia za bardzo" podczas czarowania nie sprawdziła się, ponieważ materiał nie stał się ani odrobinę niebieski. Przez chwilę tylko dziwnie falował, jakby sam nie wiedział, jakie zaklęcie zostało na niego rzucone, ale szybko przestał. Prewettówna ścisnęła mocniej różdżkę. Zdawała sobie sprawę, że od czasu ukończenia szkoły jej umiejętność transmutacji trochę zardzewiała, ale nie sądziła, że aż tak. Jeśli faktycznie chciała wykorzystywać tę dziedzinę magii do szycia, to musiała poważniej zabrać się za ćwiczenia.
Rady starszego Prewetta były dobre, ale brzmiały, jakby dopiero miała zacząć uczyć się podstaw transmutacji. Być może była to trafna ocena zdolności dziewczyny, ale trochę ją to w tym momencie drażniło (choć na dobrą sprawę, mogła być zła tylko na siebie). Zwłaszcza, kiedy zaklęcie rzucone przez jej brata zadziałało od razu, a wełna przybrała kolor bezchmurnego nieba.
Electra westchnęła i spojrzała na Basila.
– A może dla mnie tamten kolor to był niebieski, co? Jeśli dobrze pamiętam, to kiedyś specjalnie mnie tak nauczyłeś, więc musiałam uczyć się nazw kolorów od nowa. – tak naprawdę nie pamiętała już tej sytuacji, ale mama często o niej opowiadała. – Wtedy powiedziałeś mi, że niebieski to był jaki, żółty? – zamknęła oczy i tym razem naprawdę skupiła się na kolorze, jaki miał przybrać materiał. Żółty, żółty, żółty...
Niestety, strategia "nie myślenia za bardzo" podczas czarowania nie sprawdziła się, ponieważ materiał nie stał się ani odrobinę niebieski. Przez chwilę tylko dziwnie falował, jakby sam nie wiedział, jakie zaklęcie zostało na niego rzucone, ale szybko przestał. Prewettówna ścisnęła mocniej różdżkę. Zdawała sobie sprawę, że od czasu ukończenia szkoły jej umiejętność transmutacji trochę zardzewiała, ale nie sądziła, że aż tak. Jeśli faktycznie chciała wykorzystywać tę dziedzinę magii do szycia, to musiała poważniej zabrać się za ćwiczenia.
Rady starszego Prewetta były dobre, ale brzmiały, jakby dopiero miała zacząć uczyć się podstaw transmutacji. Być może była to trafna ocena zdolności dziewczyny, ale trochę ją to w tym momencie drażniło (choć na dobrą sprawę, mogła być zła tylko na siebie). Zwłaszcza, kiedy zaklęcie rzucone przez jej brata zadziałało od razu, a wełna przybrała kolor bezchmurnego nieba.
Electra westchnęła i spojrzała na Basila.
– A może dla mnie tamten kolor to był niebieski, co? Jeśli dobrze pamiętam, to kiedyś specjalnie mnie tak nauczyłeś, więc musiałam uczyć się nazw kolorów od nowa. – tak naprawdę nie pamiętała już tej sytuacji, ale mama często o niej opowiadała. – Wtedy powiedziałeś mi, że niebieski to był jaki, żółty? – zamknęła oczy i tym razem naprawdę skupiła się na kolorze, jaki miał przybrać materiał. Żółty, żółty, żółty...
Rzut O 1d100 - 49
Slaby sukces...
Slaby sukces...