23.11.2024, 00:55 ✶
– Ale wspaniałości, dziękuję Ci bardzo. Lubię takie nalewki, zwłaszcza teraz na jesieni, przyda się na nadchodzące chłody. – dobra przyniesione przez Neila były wspaniałe i w sumie Samuel nawet nie usłyszał, że ten wspominał również o jakiejś dodatkowej zapłacie. Przecież to była zapłata - produkt za produkt.
Później jednak skupił się na swoim Pierwszym Kliencie. Samuel obserwował Neila z ciekawością, czując coś dziwnego w swojej głowie i po dłuższej chwili uznał, że te nerwy to pewnie trema. Był stremowany. W końcu jego młodszy towarzysz oglądał pierwsze zrobione przez niego różdżki. I ta pierwsza... pierwsza przypadła mu najbardziej do gustu.
– To dobrze, że trzecia Cię nie lubi. To cis z wibrysem kuguhara. Bardzo... kapryśna różdżka, mmm... trudna. Zrobiłem ją głównie przez wzgląd na ciekawość pracy z cisem, ale połączenie dało osobowość z którą sam mam problem. Ale mój mistrz mówi, że klienci są różni i że są i tacy, którzy kochają wyzwania i taka różdżka będzie dla nich idealna, bo to poczuje. A ta tu... – zabrał pozostałe dwie panny, skoro właściwie Neil zdecydował, czy też różdżka zdecydowała za niego. – Dziesięć cali, twarda, dająca poczucie bezpieczeństwa i dobrze reagująca na magię przy florze i faunie... Angielski dąb, najszlachetniejsze z drew. To moja pierwsza różdżka. – Dodał ciszej, rumieniąc się obficie. – Ona jest bardzo... bardzo miła i łagodna. Bardzo chce pomóc. W środku jest włos jednorożca, ja... miałem ich kilka jeszcze w domu, w leśniczówce. Nie sądziłem, że kiedyś trafią do czyjejś różdżki – przyznał nieco zmieszany, odkrywając, że ta różdżka jest dla niego ważniejsza niż przypuszczał. Czy tak właśnie czuł się jego mistrz, kiedy przed laty wręczał mu kasztanowego niedźwiadka?
– Jednorożec jest bardzo spokojny, ale nie zniesie bólu nekromantycznych zaklęć. Ja... nie wiem czy je rzucasz, ale no, uprzedzam. Jego moc z czasem się wytraca, ale jeśli poczujesz że magia słabnie to po prostu przyjdziesz do mnie i Ci to wymienię.– Odetchnął głęboko, poklepując go po ramieniu. – Nie ma co się zastanawiać bardziej. Jeśli czujesz się z nią dobrze, to niech Ci służy. Czasem mnogość wyborów czyni człowieka tylko bardziej nieszczęśliwym – podzielił się mądrością, która wynikała z tego, że powoli zaczął ogarniać jak działa świat i nie do końca mu się to podobało. – Jak z tymi ciastkami. Lubię pączki. Po co mam próbować czegoś innego? Znaczy Nora czasem mi daje, ale w sumie jestem wierny pierwszej słodkości, którą wcisnęła mi w usta. – Zwierzył się, po czym pokraśniał mocno, bo w sumie nie dotyczyło to tylko słodyczy.
Później jednak skupił się na swoim Pierwszym Kliencie. Samuel obserwował Neila z ciekawością, czując coś dziwnego w swojej głowie i po dłuższej chwili uznał, że te nerwy to pewnie trema. Był stremowany. W końcu jego młodszy towarzysz oglądał pierwsze zrobione przez niego różdżki. I ta pierwsza... pierwsza przypadła mu najbardziej do gustu.
– To dobrze, że trzecia Cię nie lubi. To cis z wibrysem kuguhara. Bardzo... kapryśna różdżka, mmm... trudna. Zrobiłem ją głównie przez wzgląd na ciekawość pracy z cisem, ale połączenie dało osobowość z którą sam mam problem. Ale mój mistrz mówi, że klienci są różni i że są i tacy, którzy kochają wyzwania i taka różdżka będzie dla nich idealna, bo to poczuje. A ta tu... – zabrał pozostałe dwie panny, skoro właściwie Neil zdecydował, czy też różdżka zdecydowała za niego. – Dziesięć cali, twarda, dająca poczucie bezpieczeństwa i dobrze reagująca na magię przy florze i faunie... Angielski dąb, najszlachetniejsze z drew. To moja pierwsza różdżka. – Dodał ciszej, rumieniąc się obficie. – Ona jest bardzo... bardzo miła i łagodna. Bardzo chce pomóc. W środku jest włos jednorożca, ja... miałem ich kilka jeszcze w domu, w leśniczówce. Nie sądziłem, że kiedyś trafią do czyjejś różdżki – przyznał nieco zmieszany, odkrywając, że ta różdżka jest dla niego ważniejsza niż przypuszczał. Czy tak właśnie czuł się jego mistrz, kiedy przed laty wręczał mu kasztanowego niedźwiadka?
– Jednorożec jest bardzo spokojny, ale nie zniesie bólu nekromantycznych zaklęć. Ja... nie wiem czy je rzucasz, ale no, uprzedzam. Jego moc z czasem się wytraca, ale jeśli poczujesz że magia słabnie to po prostu przyjdziesz do mnie i Ci to wymienię.– Odetchnął głęboko, poklepując go po ramieniu. – Nie ma co się zastanawiać bardziej. Jeśli czujesz się z nią dobrze, to niech Ci służy. Czasem mnogość wyborów czyni człowieka tylko bardziej nieszczęśliwym – podzielił się mądrością, która wynikała z tego, że powoli zaczął ogarniać jak działa świat i nie do końca mu się to podobało. – Jak z tymi ciastkami. Lubię pączki. Po co mam próbować czegoś innego? Znaczy Nora czasem mi daje, ale w sumie jestem wierny pierwszej słodkości, którą wcisnęła mi w usta. – Zwierzył się, po czym pokraśniał mocno, bo w sumie nie dotyczyło to tylko słodyczy.