23.11.2024, 06:28 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.11.2024, 06:29 przez Thomas Figg.)
- Zawsze to mogli być jacyś ich naśladowcy - zgodził się, bo wykluczanie czegokolwiek mogło być zwodnicze. Choć z drugiej strony wszystko wyglądało zbyt normalnie i zbyt pospolicie z jej opisu, żeby to był dzieło kogoś chcącego budzić grozę wśród ludzi. A tym się przecież kierowali zarówno śmieciożercy jak i ich naśladowcy. Jaki był cel w ukrywaniu swojego udziału, skoro to właśnie on miał wzbudzać wśród ludzi grozę? Może jednak faktycznie wszystko to było jedynie bardzo nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności?
Z trytonem może i przestrzelił, pokiwał więc głową. Nie wiedział zbyt wiele o tych stworzeniach, wiedział tylko ,że potrafią być dość zawistne jeśli chodzi o ludzi. Może jacyś mugole zniszczyli ich siedlisko i jeden z nich postanowił się mścić? Nie upierał się przy tym jednak, to Brenna miała tutaj głębsza wiedzę jako śledczy. Co zabawne bo do pracy w terenie też miała większe doświadczenie, więc nie można było powiedzieć, że ona jest mózgiem ich małego śledztwa, a Thomas mięśniami, Figg raczej był maskotką jeśli już by jakoś go klasyfikować.
- A co jeśli nie chodzi o miejsce tylko o czas? Mówiłaś, że utonięcia miały miejsce wieczorem. Wątpię, żeby Brygadziści czekali aż do wieczora z badaniem miejsca i okolic - zauważył marszcząc czoło, może to był jakiś trop? Nie wiedział ,ale skoro brakowało im punktów zaczepienia to warto było jednak upewnić się co do wszystkiego. Czy też nie? To czego nauczyło go badanie klątw to fakt, że czasami musisz na pewne rzeczy spojrzeć pod odpowiednim kątem, z odpowiedniej odległość i o odpowiednim czasie. Niektóre przypadki bywają tak kompleksowe... Westchnął, bo była to całkiem ładna okolica, dobre miejsce na wypoczynek nad jeziorem. W swojej naiwność nawet nie zakładał, że cokolwiek się tu działo mogłoby dotyczyć jego profesji.
- Schodzenie pod wodę zostawmy na później, jezioro nam nie ucieknie. Najpierw spytajmy miejscowych, może działo się tu jeszcze coś dziwnego, co przeoczono bo wypytywano tylko o topielców i ich historię? - był dzisiaj wyjątkowo na fali jeśli chodziło o pomysły, ale cóż, to zasługa tego, że był nawet wyspany, jednak wypicie eliksiru nasennego dzień wcześniej na coś się opłaciło. - To ja groźnie wyglądam, a ty zadajesz pytania czy ja mam się pochwalić moimi zdolnościami wyciągania informacji z obcych a ty ich rozpraszasz swoją urodą? - rzucił żartobliwie, bo nie zakładał nawet, że którekolwiek z nich będzie cały czas milczało i drugie musiałoby odwalać całą robotę. Ale też nie chciał za bardzo zwlekać, dlatego powoli ruszył w stronę miejscowych urządzających sobie ognisko na plaży, o ile Brenna nie miała obiekcji co do takiego rozwoju sytuacji.
Z trytonem może i przestrzelił, pokiwał więc głową. Nie wiedział zbyt wiele o tych stworzeniach, wiedział tylko ,że potrafią być dość zawistne jeśli chodzi o ludzi. Może jacyś mugole zniszczyli ich siedlisko i jeden z nich postanowił się mścić? Nie upierał się przy tym jednak, to Brenna miała tutaj głębsza wiedzę jako śledczy. Co zabawne bo do pracy w terenie też miała większe doświadczenie, więc nie można było powiedzieć, że ona jest mózgiem ich małego śledztwa, a Thomas mięśniami, Figg raczej był maskotką jeśli już by jakoś go klasyfikować.
- A co jeśli nie chodzi o miejsce tylko o czas? Mówiłaś, że utonięcia miały miejsce wieczorem. Wątpię, żeby Brygadziści czekali aż do wieczora z badaniem miejsca i okolic - zauważył marszcząc czoło, może to był jakiś trop? Nie wiedział ,ale skoro brakowało im punktów zaczepienia to warto było jednak upewnić się co do wszystkiego. Czy też nie? To czego nauczyło go badanie klątw to fakt, że czasami musisz na pewne rzeczy spojrzeć pod odpowiednim kątem, z odpowiedniej odległość i o odpowiednim czasie. Niektóre przypadki bywają tak kompleksowe... Westchnął, bo była to całkiem ładna okolica, dobre miejsce na wypoczynek nad jeziorem. W swojej naiwność nawet nie zakładał, że cokolwiek się tu działo mogłoby dotyczyć jego profesji.
- Schodzenie pod wodę zostawmy na później, jezioro nam nie ucieknie. Najpierw spytajmy miejscowych, może działo się tu jeszcze coś dziwnego, co przeoczono bo wypytywano tylko o topielców i ich historię? - był dzisiaj wyjątkowo na fali jeśli chodziło o pomysły, ale cóż, to zasługa tego, że był nawet wyspany, jednak wypicie eliksiru nasennego dzień wcześniej na coś się opłaciło. - To ja groźnie wyglądam, a ty zadajesz pytania czy ja mam się pochwalić moimi zdolnościami wyciągania informacji z obcych a ty ich rozpraszasz swoją urodą? - rzucił żartobliwie, bo nie zakładał nawet, że którekolwiek z nich będzie cały czas milczało i drugie musiałoby odwalać całą robotę. Ale też nie chciał za bardzo zwlekać, dlatego powoli ruszył w stronę miejscowych urządzających sobie ognisko na plaży, o ile Brenna nie miała obiekcji co do takiego rozwoju sytuacji.