24.11.2024, 02:02 ✶
Leżenie na chłodnej posadzce chyba jeszcze nigdy w życiu nie było dla Rodolphusa tak przyjemne. Cokolwiek wydarzyło się przed chwilą, teraz zniknęło, jak gdyby obudził się właśnie z męczącego koszmaru, ale ból który wciąż odczuwał był jak najbardziej realny. Dłonie kurczowo przyciskał do skroni i nie potrzebował wiele, by wyczuć pod opuszkami znajomy materiał maski, którą wciąż miał na twarzy. Tak samo otulał go materiał czarnej szaty Śmierciożerców.
Jego drugie ja, jak to przemknęło przez jego głowę, nie zabrało mu żadnej z tych rzeczy, a gdyby postanowił też w końcu sprawdzić czy miał przy sobie także różdżkę, ta także znajdowała się w zasięgu ręki. Wszystko było dokładnie takie samo jak w momencie gdy upił ze szklanki.
Kiedy ból przygasł, Lestrange mógł rozejrzeć się nieco bardziej. Travers leżał niedaleko, wciąż nieprzytomny. Pocił się nieco, wyglądał niewyraźnie, ale oprócz tego wydawało się, że nie jest z nim jakoś źle. Kiedy spojrzał nieco dalej, mógł wyłapać fakt, że wspomniany przez Cassandrę korytarz zmienił się nieco; nie wyglądał już, jakby prowadził donikąd. Teraz można było dotrzeć w nim prowadzące na boki odnogi i wyraźny koniec.
Nicholas rozejrzał się, a potem ruszył w stronę korytarza, który wcześniej wskazała im Cassandra. Chciał przejść się nim i sprawdzić co w nim się znajduje, ale na chęciach się skończyło - powietrze zadrgało i Travers poczuł, jak coś nie pozwala mu przejść przez próg korytarza i zagłębić się w niego. Niewidzialna siła skutecznie go powstrzymywała, a samo zajrzenie do środka niewiele zmieniało i nie przynosiło ze sobą nowych informacji.
Jego drugie ja, jak to przemknęło przez jego głowę, nie zabrało mu żadnej z tych rzeczy, a gdyby postanowił też w końcu sprawdzić czy miał przy sobie także różdżkę, ta także znajdowała się w zasięgu ręki. Wszystko było dokładnie takie samo jak w momencie gdy upił ze szklanki.
Kiedy ból przygasł, Lestrange mógł rozejrzeć się nieco bardziej. Travers leżał niedaleko, wciąż nieprzytomny. Pocił się nieco, wyglądał niewyraźnie, ale oprócz tego wydawało się, że nie jest z nim jakoś źle. Kiedy spojrzał nieco dalej, mógł wyłapać fakt, że wspomniany przez Cassandrę korytarz zmienił się nieco; nie wyglądał już, jakby prowadził donikąd. Teraz można było dotrzeć w nim prowadzące na boki odnogi i wyraźny koniec.
Nicholas rozejrzał się, a potem ruszył w stronę korytarza, który wcześniej wskazała im Cassandra. Chciał przejść się nim i sprawdzić co w nim się znajduje, ale na chęciach się skończyło - powietrze zadrgało i Travers poczuł, jak coś nie pozwala mu przejść przez próg korytarza i zagłębić się w niego. Niewidzialna siła skutecznie go powstrzymywała, a samo zajrzenie do środka niewiele zmieniało i nie przynosiło ze sobą nowych informacji.
Proszę was, jeśli znajdujecie się wciąż na discordzie SOLa, to tam mnie oznaczajcie jeśli chodzi o odpisy.