24.11.2024, 02:15 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.11.2024, 02:20 przez Atreus Bulstrode.)
Wyszczerzył się głupio, kiedy zaklęcie chwyciło za nogawkę, wytrącając koledze grunt spod nóg, ale dla równowagi zaraz zaklął, kiedy zawijająca się wokół niego peleryna wreszcie przysłoniła mu twarz i zaczęła z nim walczyć. A może to on niepotrzebnie się miotał, zaskoczony zgaszeniem światła. Niemniej jednak, ten jeden zdobyty punkt chyba nieco poprawił mu humor i trochę też pozwolił pogodzić się z faktem, że najprawdopodobniej cały ten trening skończy się dla niego porażką. Ewentualnie, bardzo miło by było, gdyby doszło na przykład do remisu.
Uporał się wreszcie z tą obrzydliwą peleryną Srebrnych Różdżek, zerkając na Louvaina z cwaniackim uśmiechem, jakby właśnie przez dłuższą chwilę nie miotał się w materiałowym kokonie. Ale prawda była taka, że obydwoje przed chwilą wyglądali dokładnie tak samo żałośnie, bo klub niestety nie pozwalał na większe uszczerbki na zdrowiu. I czasem było to ciężkie, nawet nie dlatego, że Atreus lubił rozwiązywać sprawy pięściami, a dlatego że ganianie za czarnoksiężnikami często rządziło się swoimi zasadami. Z reguły o wiele brutalniejszymi.
Nie odpowiedział, zamiast tego przyjmując odpowiednią postawę i tym samym dając znać przyjacielowi, że mogli zaczynać tę całą zabawę od nowa. Tak samo jak Lestrange zdecydował się zaatakować, tak on postanowił się bronić, wyczarowując w pierwszym odruchu tarczę, tylko po to by kontynuować drugim zaklęciem, które miało odrzucić Louvaina do tyłu i zwalić go z nóg.
tarcza
translokacja na odepchnięcie
Poczuł, jak magia ciągnie go do góry, wytrącając z równowagi, dlatego w ostatniej chwili, na dobre zakończenie, rzucił jeszcze zaklęciem, trafiając z Lestrange'a i odrzucając go do tyłu. Ale przyjaciel i tak wygrał i nawet jeśli nie do końca się to podobało Atreusowi, to może dobrze to rokowało na nadciągający pojedynek. Pozbierali się obydwoje, zgodnie dochodząc do wniosku, że po wszystkim należało się napić. Najlepiej w kasynie.
Uporał się wreszcie z tą obrzydliwą peleryną Srebrnych Różdżek, zerkając na Louvaina z cwaniackim uśmiechem, jakby właśnie przez dłuższą chwilę nie miotał się w materiałowym kokonie. Ale prawda była taka, że obydwoje przed chwilą wyglądali dokładnie tak samo żałośnie, bo klub niestety nie pozwalał na większe uszczerbki na zdrowiu. I czasem było to ciężkie, nawet nie dlatego, że Atreus lubił rozwiązywać sprawy pięściami, a dlatego że ganianie za czarnoksiężnikami często rządziło się swoimi zasadami. Z reguły o wiele brutalniejszymi.
Nie odpowiedział, zamiast tego przyjmując odpowiednią postawę i tym samym dając znać przyjacielowi, że mogli zaczynać tę całą zabawę od nowa. Tak samo jak Lestrange zdecydował się zaatakować, tak on postanowił się bronić, wyczarowując w pierwszym odruchu tarczę, tylko po to by kontynuować drugim zaklęciem, które miało odrzucić Louvaina do tyłu i zwalić go z nóg.
tarcza
Rzut Z 1d100 - 43
Slaby sukces...
Slaby sukces...
translokacja na odepchnięcie
Rzut O 1d100 - 91
Sukces!
Sukces!
Poczuł, jak magia ciągnie go do góry, wytrącając z równowagi, dlatego w ostatniej chwili, na dobre zakończenie, rzucił jeszcze zaklęciem, trafiając z Lestrange'a i odrzucając go do tyłu. Ale przyjaciel i tak wygrał i nawet jeśli nie do końca się to podobało Atreusowi, to może dobrze to rokowało na nadciągający pojedynek. Pozbierali się obydwoje, zgodnie dochodząc do wniosku, że po wszystkim należało się napić. Najlepiej w kasynie.
Koniec sesji