• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 16 Dalej »
[okolice Yule 1966] Pod banderą morskich opowieści || Ambroise & Thomas

[okolice Yule 1966] Pod banderą morskich opowieści || Ambroise & Thomas
Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#16
25.11.2024, 04:45  ✶  
Uniósł brwi patrząc na Ambroise i cóż, nie mógł sobie nie pozwolić, żeby nie skorzystać z tego co mu mówił.
- Mówisz? Zapamiętam na twoje następne urodziny, że zamiast ckliwych prezentów wolisz, żeby zrobiono z ciebie jeża za pomocą kuszy - powiedział z niewinnym uśmiechem, czy żartował? A może mówił prawdę? Zdecydowanie zdradzał go chichot, który wyrwał mu się z ust po chwili. Pokręcił głową, ale cóż mógł się spodziewać po Greengrasie? Chodzenia za rękę po jakieś kwiecistej łące? Absolutnie nie. Wbrew pozorom takie strzelanie do niego z kuszy całkiem pasowało.
Zaraz jednak przysłuchiwał się nie tylko opisowi broni, z której został zraniony jego przyjaciel, ale też i temu jak to wszystko przebiegało. Skrzywił się, bo brakowało mu wielu detali i nadal by na dwoje wróżył, nie bardzo wiedząc co takiego było w tej kuszy, nie mógł zdecydować co będzie najlepsze. Ale zdecydowanie brzmiało to na coś wypaczonego przez czarną magię, czy to specjalnie czy też nie. Być może miał nie tylko farta, że minęła jego tętnicę? Bo opis jaki mu przedstawiał nie brzmiał zbyt optymistycznie.
- Wiesz, nie powiem ci teraz co z tym zrobić, podejrzewam, że minęło zbyt dużo czasu już, aby robić cokolwiek - skrzywił się, bo nie lubił takich sytuacji jako magomedyk Ambroise powinien wiedzieć dlaczego powinno się  jak najszybciej szukać pomocy, jeżeli nie znało się danego tematu, a on w leczeniu klątw chyba nie miał zbyt dużego doświadczenia. Przyjrzał się uważnie mężczyźnie siedzącemu naprzeciwko niego. W sumie to nie wiedział sam, wymienianie wiadomości za pomocą sów miało to do siebie, ze trudno było przekazać wszystko i te rzadkie spotkania po raz-trzy w roku nie pozwalały na nadrabianie wszystkich miesięcy szczegółowo. Odetchnął głęboko czując, że to wszystko wymyka mu się trochę z rąk, to wszystko co przywiązuje go do świata.
- Ekspertem nie jestem, bo raczej znam się na zdejmowaniu klątw zanim ktoś nimi oberwie, a nie łataniu kogoś po pół roku - powiedział patrząc znacząco na Greengrassa. - Ale jak nadal będzie dokuczać lepiej udaj się do kogoś kto zna się na tym, podejrzewam, ze jakaś forma magii może nadal siedzieć w ranie i dlatego jest problem z jej zaleczeniem bo wpływa negatywnie na czary jak i eliksiry. - zamyślił się, gdzieś tam słyszał o jakieś metodzie leczenia takich ran. - Z tego co kojarzę chyba będzie trzeba "wyciągnąć" z ciebie te magie, przenieść do jakiegoś neutralnego pojemnika gdzie będzie można się jej pozbyć - wzruszył ramionami, bo jednak do niczego go zmusić nie mógł, Ambroise był dorosły i nikt nie mógł go przymusić do zrobienia czegoś. A przynajmniej nie legalnymi środkami, a po te nielegalne to Thomas sięgać nie zamierzał.
Tym razem Thomas już ewidentnie przygasł po słowach Ambroise, mimo, że sam zaczął te żarty ze ślubu, to jednak nie spodziewał się, że obrócą się one przeciwko niemu, zapomniał o najważniejszym "kto mieczem wojuje", dlaczego więc sądził, że jest bezpieczny?
- Taaa, możesz sobie darować ich spisywanie, nie doczekasz nawet jednego - mruknął tylko z cierpkim wyrazem twarzy, dwadzieścia cztery lata a on nawet nie czuł motyli w brzuchu nigdy, No dobra, raz spędził tracąc głowę przez myśli, że się zakochał, ale potem tak naprawdę uzmysłowił sobie, że faktycznie kocha te kobietę, ale jak siostrę. Zupełnie jakby rodzonych sióstr miał zbyt mało, to jeszcze zbierał dodatkowych bliskich tworząc sobie dodatkową rodzinę. Poza tym jak miałby kogoś pokochać, skoro nie kochał tego kim sam był. Nie wyobrażał sobie siebie jako kogoś zdolnego do takich uczuć, do tego trzeba by było mieć serce, a nie ziejącą pustkę w tym miejscu. Z drugiej strony nie wyobrażał sobie, aby ktokolwiek był gotów pokochać taką personifikację spierdolenia jaką on był.
Przeskoczenie na kolejny temat było wręcz zbawieniem przed tym, aby nie pogrążył się we własnej rozpaczy. Mógł utrzymać te maskę silnego, zabawnego faceta, coś co pomagało mu utrzymać się jeszcze w ryzach.
- Aha, nie będzie musiała podskakiwać takie ułatwienie, myślę, że doceni - stwierdził kiwając potakująco głową, różnica wzrostu między rodzeństwem Figgów była dość znaczna, choć to on za młodu palił papierosy i według miejskich legend powinien być niewielkich wzrostów. Teoria jednak jaką Thomas zawsze mówił, była taka, że po prostu jego siostra jest niezwykle urocza i jakby była choćby ciut większa to oślepiałaby wszystkich swoim blaskiem.
- Już nie wiem co gorsze - stwierdził uśmiechając się półgębkiem, Greengrass miał chyba jakieś bingo, aby odznaczyć wszystkie niechlubne wspomnienia Figga. Jeszcze niech wspomni o "gonieniu smoka" to już w ogóle chyba będzie mógł wykrzyczeć wspomniane "bingo", jak dobrze, że w sumie to nie grali w te gra, ani nawet nie w makao, bo nie mieli kart.
Pokiwał głową cicho się śmiejąc.
- Możliwe, aż tak jesteś skory, żeby to przetestować? - zapytał unosząc wzrok na mężczyznę. Nie widział tego, ba nie miał powodu, żeby to robić, Thomas owszem widział nie raz siebie mordującego innych, jednak było to podyktowane ochroną bliskich, a nie mordowaniem przyjaciół czy znajomych. Był człowiekiem stroniącym od walk czy sporów, ale nie uciekał przed tymi, które do niego przychodziły same, tak długo jak dotyczyły bliskich, o swoje aż tak nie dbał.
Przewrócił oczami na słowa o tym, że jak by użyć do zawracania rzeki różdżką. Czasami zapominał, że czarodzieje pochodzący z rodzin czysto krwistych traktowali mugolski powiedzenia zbyt dokładnie. A on? Kociak półkrwi biegający wśród nich, łącząc w sobie oba te światy. Nie miał jednak sił na prostowanie tego i wyjaśnianie o co chodzi dokładnie w tym powiedzeniu.
- Wiedziałem! - powiedział wskazując na niego palcem - Wiedziałem, że twój niewyparzony język cię zgubi. Ale skoro nie zerwałeś z nią kontaktu, to chyba jednak nie do końca zgubił. Na gacie Merlina, jesteś jednym z nich, prawda? - zapytał z udawanym przerażeniem insynuując, że Ambroise jest z tych co to kręci ich ból. Ale machnął ręka na znak, że nie chce znać odpowiedzi, zdecydowanie to było coś czego nie musiał wiedzieć.

- Nie, raczej nie zabieram ze sobą, nie wracam tam obecnie, kontrakt się zakończył. Teraz wyruszać będę do Chin i nie chce znowu się z nimi szarpać o wszystko co będę wwoził do kraju. Szczególnie, że będę musiał podróżować przez Radziecką Rosję, aby się tam dostać - wzruszył ramionami, bo podróżowanie za pomocą świstoklików było naprawdę uciążliwe, jednak nadal wygodniejsze niż podróże statkiem. O ile podróże w trójkącie Europa-Azja-Afryka mogły odbywać się względnie szybko, o tyle podróże do obu Ameryk były katorgą, czego bardzo żałował. Ameryki wbrew wszystkiemu zawierały jeszcze bardzo wiele miejsc, nigdy nie odwiedzonych i obłożonych klątwami, które nie śniły się nawet najstarszym Egipcjaninom.
Rzadko kiedy na grobowce sam pochowany rzuca klątwy, zazwyczaj to ci którzy m ten pogrzeb wyprawili je rzucają, a oni raczej rzucają jedną warstwę, która ma odpędzić potencjalnych rabusiów. O ironio przecież tym właśnie jest archeologia[/b] - nadal twierdził ,że piramidy w Egipcie zostały tylko dlatego, ze mugolom z Anglii nie opłacało się i nie mieli odpowiedniej technologii aby przenieść je w całości lub odbudować z taką samą precyzją piramid tu na wyspach, po tym jak przewiozą je blok po bloku.

Znad swojej szklanki obserwował Ambroise, trochę rzeczy w nim się kłębiło i szukało ujścia, czuł się jak zaczyna tonąć za murami które wzniósł ,zalewany swoimi myślami. Będąc daleko od wszystkich bliskich nie miał z kim rozmawiać, ani się zwierzać. Nie żeby chciał i zamierzał, uważał, że jeżeli nie było widać po nim nikt nie potrafił dojrzeć co w nim jest nie tak, to musiało być tak małe, ze nie znaczyło nic. Absolutnie też nie pozwalał dojrzeć co się z nim dzieje, nosząc maskę wiecznie roześmianego i żartującego ze wszystkiego mężczyzny. I choć niektórzy potrafili przełamać te maskę i wydobyć z niego prawdziwe emocje - to walczył z tym nie chcąc ich bezpodstawnie martwić, przecież zaraz znów zniknie uganiać się na drugim krańcu świata za klątwami i rozbrajać niebezpieczne pułapki. Po co miał ich niepotrzebnie martwić, radził sobie dobrze.
Kłamliwy hipokry..
Głos w jego głowie został zagłuszony przez to co powiedział przyjaciel. Przez ten krótki moment Thomas wyglądał jakby miał ochotę się rozpaść, cień rozpaczy mignął na jego twarzy, a może to tylko gra świateł? Zdecydowanie, przecież by się nie uśmiechał teraz. Kuły go nieprzyjemnie słowa wypowiedziane przez przyjaciela "Nie ma sytuacji nie do rozwiązania" - był to jedynie pusty frazes dla niego. Znienawidzone powiedzenie powtarzane niczym mantra przez terapeutów z Lecznicy Dusz coś co wyryło mu się w głowie tak negatywnie, przywołując tamten okres, gdzie powinien się czuć tam bezpiecznie a czuł się wiecznie nierozumiany i oceniany. Dlatego to tak bolało, bo nie padały z ust nieznajomych, ale od kogoś kto mówił, że jest jego przyjacielem. Jak wcześniej rozważał jeszcze czy nie wyrzucić z siebie co mu leży na sercu, tak mury stały teraz solidnie, maska wzmocniła się sama.
- Jak chcesz to możesz pić więcej, ja nie mogę - powiedział wskazując na pokój gdzie spałą mała Mabel. - Najwyżej prześpisz się na kanapie, albo odstawię cię do domu jak już Nora wróci - dodał jeszcze spokojnie, bo obie z tych opcji nie stanowiły problemu, teleportacja zawsze była konikiem Figga i dość często robił za taksówkę zabierając ze sobą osoby.

Rozmawiali ze sobą jeszcze dłuższy czas, gdzie Thomas jednak stronił od picia dużej ilości cydru, pierwsza szklanka mu wystarczyła w zupełności. Nie podtrzymywał się od żartów, jednak na rozmowę o poważnych tematach już za nic nie wracał i jeśli tylko Ambroise próbował do takowych wrócić, natychmiast spotykał się ze ścianą i odwrócenie uwagi na inny temat.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (12304), Thomas Figg (7872)




Wiadomości w tym wątku
[okolice Yule 1966] Pod banderą morskich opowieści || Ambroise & Thomas - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 28.09.2024, 21:18
RE: [okolice Yule 1966] Pod banderą morskich opowieści || Ambroise & Thomas - przez Thomas Figg - 30.09.2024, 01:58
RE: [okolice Yule 1966] Pod banderą morskich opowieści || Ambroise & Thomas - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 30.09.2024, 17:53
RE: [okolice Yule 1966] Pod banderą morskich opowieści || Ambroise & Thomas - przez Thomas Figg - 02.10.2024, 15:13
RE: [okolice Yule 1966] Pod banderą morskich opowieści || Ambroise & Thomas - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 02.10.2024, 23:01
RE: [okolice Yule 1966] Pod banderą morskich opowieści || Ambroise & Thomas - przez Thomas Figg - 03.10.2024, 20:00
RE: [okolice Yule 1966] Pod banderą morskich opowieści || Ambroise & Thomas - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 05.10.2024, 02:08
RE: [okolice Yule 1966] Pod banderą morskich opowieści || Ambroise & Thomas - przez Thomas Figg - 06.10.2024, 03:08
RE: [okolice Yule 1966] Pod banderą morskich opowieści || Ambroise & Thomas - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 06.10.2024, 05:54
RE: [okolice Yule 1966] Pod banderą morskich opowieści || Ambroise & Thomas - przez Thomas Figg - 06.10.2024, 23:26
RE: [okolice Yule 1966] Pod banderą morskich opowieści || Ambroise & Thomas - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 10.10.2024, 02:44
RE: [okolice Yule 1966] Pod banderą morskich opowieści || Ambroise & Thomas - przez Thomas Figg - 14.10.2024, 01:59
RE: [okolice Yule 1966] Pod banderą morskich opowieści || Ambroise & Thomas - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 18.10.2024, 16:39
RE: [okolice Yule 1966] Pod banderą morskich opowieści || Ambroise & Thomas - przez Thomas Figg - 20.10.2024, 05:14
RE: [okolice Yule 1966] Pod banderą morskich opowieści || Ambroise & Thomas - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 17.11.2024, 21:52
RE: [okolice Yule 1966] Pod banderą morskich opowieści || Ambroise & Thomas - przez Thomas Figg - 25.11.2024, 04:45

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa