24.11.2024, 14:09 ✶
Popatrzył uważnie na Anthony'ego i pokręcił głową - czy to w wyrazie rozbawienia czy może niedowierzania na temat szybkiej zmiany zdania co do kolejności. Nie przeszkadzała mu żadna z tych opcji tak naprawdę, ale po prawdzie wybranie najpierw obowiązków, a dopiero potem przyjemności, brzmiało logicznie, w końcu jak na prawdziwego puchona przystało nie stronił od pracy.
- Najpierw pokazujesz marchewkę, a potem przywiązujesz ją do kija? - zapytał rozbawiony, ale nie zgłaszał żadnych obiekcji, zresztą Shafiq dobrze wiedział, że nie stronił od pracy, miał to do siebie że bardzo kiedy narzekał na cokolwiek. Tutaj też dochodził dodatkowy czynnik, dowiedział się, że nie czuje się on komfortowo we własnym domu - a więc świadomie czy też nie uderzył w te struny, które aktywowały Thomasa. Teraz nie był już tutaj tylko po to, żeby zabezpieczyć jego dom, ale po to aby poprawić samopoczucie Anthony'ego. Co prawda była to kropla w morzu potrzeb, ale tego nie wiedział, zresztą ktoś tu mu mówił, że nawet najdrobniejsze uczynki mogą czasem nieść za sobą wielką wartość. To chyba nawet był mężczyzna, za którym podążał.
Ktoś mógłby pomysleć, że oto podstępny wąż zwabia podstępem do swojego leża ufnego kociaka, kiedy Figg tak podążał za Shafiq'iem w głąb jego skrętnych podziemi. Thomas nawet nie mrugnął, ani kiedy otwierało się przejście, ani nie zawahał się, aby podążyć w dół. Ileż to już razy schodzili razem w tamto miejsce? Skłamałby gdyby powiedział, że nie liczył, ale też stracił rachubę. Pamiętał pierwszy raz, jak z wypiekami na twarzy podziwiał to co już wtedy miał tam zgromadzone, jak z ekscytacją poznawał te sekrety Anthony'ego, czując swego rodzaju dumę, że obdarza go takim zaufaniem odkrywając przed nim te cześć swojego życia.
Zapatrzył się na mapę świata złożoną z mozaikowych smoków, jak całe te podziemia potrafiła zaprzeć dech w piersiach swoim misternym wykonaniem i bogatymi wykończeniem. Za każdym razem kiedy tutaj schodził był pod głębokim wrażeniem tego miejsca.
- Widzę, że jednak wiesz czego chcesz i dowiedziałeś się o tym co potrzeba - stwierdził z delikatnym uśmiechem i pokiwał głową. - To działa tak jak mówisz, osoba nieproszona opuści dane pomieszczenie bez żadnych wspomnień odnośnie tego co tam zdołała zobaczyć. Bardzo przydatne, żeby chronić prywatność swoich badań czy sekretów - dodał zdając sobie momentalnie sprawę, że absolutnie nie dziwi się dlaczego chciał tutaj to zabezpieczenie.
Zmarszczył brwi, bo chyba nigdy nie zwrócił uwagi na korytarz, który teraz mu został wskazany, czy on tam był zawsze? Nie kojarzył, aby kiedykolwiek nim szedł, ale też nie eksplorował tych podziemi niczym grobowca pod piramidą.
- Chcesz rozumiem otoczyć całe podziemie, tak aby wchodząc z któregoś z tych korytarzy nie można było ich zwiedzić? - wolał dopytać, bo była znaczna różnica między zabezpieczaniem samego skarbca a całego tego "kompleksu". Ale też nie czekał na odpowiedź zanim nie udzielił wyjaśnień na temat działania. - Nie jest ważne skąd ktoś wejdzie, to zabezpieczenie działa jak swego rodzaju kopuła i nawet jeśli ktoś wparowałby przez ścianę tworząc nowe wejście to nie uda mu się tym złamać zabezpieczenia i odejdzie niepyszny, nie pamiętając nawet czemu wchodził przez ścianę. Tak długo jak nie zniszczy przy tym pieczęci tworzącej zabezpieczenia - dodał zastanawiając się nad tym gdzie umieścić by je tutaj. Najodpowiedniejsza chyba wydawała się do tego podłoga na samym środku holu, tam zdecydowanie nikt by nie szukał zabezpieczeń. A nawet jakby szukał, to do nich nie dotrze.
- Sam decydujesz kto jest nieproszonym gościem, a kto nie. To, że ktoś jednego dnia był zdolny wejść, nie znaczy, że następnego dnia będzie. Ba, po opuszczeniu pomieszczenia możesz już go uznać za nieproszonego i nie będzie mógł się zwrócić bo zadziała to na niego. Nie wiem tylko jak zachowa się w przypadku osób, które będą przebywać w pomieszczeniu, na logikę powinno ich to wyprosić, ale jednak wiesz... To magia - wykonał nieokreślony ruch dłonią, bo sam nigdy nie słyszał o takiej zmianie, gdy osoba niepożądana jeszcze przebywała w środku. Drgnął jednak, bo przypomniał sobie coś istotnego, czego nie mógł przed nim ukrywać.
- Kruczek jest taki, że wprawny oklumenta może oprzeć się temu zabezpieczeniu - dodał jeszcze patrząc czy to nie jest problem nie do przeskoczenia dla Anthony'ego. Może nie powinien zdradzać się zdradzać z wiedzą na temat niektórych zdolności magicznych, z tego co pamiętał oklumencja stawiana była na tym samym piedestale co sondowanie magią czyjegoś umysłu jako czarna magia. Ale dobrze wiedział, że przy Shafiq'u nie musiał uważać na to co wie o mrocznych sztukach.
- Najpierw pokazujesz marchewkę, a potem przywiązujesz ją do kija? - zapytał rozbawiony, ale nie zgłaszał żadnych obiekcji, zresztą Shafiq dobrze wiedział, że nie stronił od pracy, miał to do siebie że bardzo kiedy narzekał na cokolwiek. Tutaj też dochodził dodatkowy czynnik, dowiedział się, że nie czuje się on komfortowo we własnym domu - a więc świadomie czy też nie uderzył w te struny, które aktywowały Thomasa. Teraz nie był już tutaj tylko po to, żeby zabezpieczyć jego dom, ale po to aby poprawić samopoczucie Anthony'ego. Co prawda była to kropla w morzu potrzeb, ale tego nie wiedział, zresztą ktoś tu mu mówił, że nawet najdrobniejsze uczynki mogą czasem nieść za sobą wielką wartość. To chyba nawet był mężczyzna, za którym podążał.
Ktoś mógłby pomysleć, że oto podstępny wąż zwabia podstępem do swojego leża ufnego kociaka, kiedy Figg tak podążał za Shafiq'iem w głąb jego skrętnych podziemi. Thomas nawet nie mrugnął, ani kiedy otwierało się przejście, ani nie zawahał się, aby podążyć w dół. Ileż to już razy schodzili razem w tamto miejsce? Skłamałby gdyby powiedział, że nie liczył, ale też stracił rachubę. Pamiętał pierwszy raz, jak z wypiekami na twarzy podziwiał to co już wtedy miał tam zgromadzone, jak z ekscytacją poznawał te sekrety Anthony'ego, czując swego rodzaju dumę, że obdarza go takim zaufaniem odkrywając przed nim te cześć swojego życia.
Zapatrzył się na mapę świata złożoną z mozaikowych smoków, jak całe te podziemia potrafiła zaprzeć dech w piersiach swoim misternym wykonaniem i bogatymi wykończeniem. Za każdym razem kiedy tutaj schodził był pod głębokim wrażeniem tego miejsca.
- Widzę, że jednak wiesz czego chcesz i dowiedziałeś się o tym co potrzeba - stwierdził z delikatnym uśmiechem i pokiwał głową. - To działa tak jak mówisz, osoba nieproszona opuści dane pomieszczenie bez żadnych wspomnień odnośnie tego co tam zdołała zobaczyć. Bardzo przydatne, żeby chronić prywatność swoich badań czy sekretów - dodał zdając sobie momentalnie sprawę, że absolutnie nie dziwi się dlaczego chciał tutaj to zabezpieczenie.
Zmarszczył brwi, bo chyba nigdy nie zwrócił uwagi na korytarz, który teraz mu został wskazany, czy on tam był zawsze? Nie kojarzył, aby kiedykolwiek nim szedł, ale też nie eksplorował tych podziemi niczym grobowca pod piramidą.
- Chcesz rozumiem otoczyć całe podziemie, tak aby wchodząc z któregoś z tych korytarzy nie można było ich zwiedzić? - wolał dopytać, bo była znaczna różnica między zabezpieczaniem samego skarbca a całego tego "kompleksu". Ale też nie czekał na odpowiedź zanim nie udzielił wyjaśnień na temat działania. - Nie jest ważne skąd ktoś wejdzie, to zabezpieczenie działa jak swego rodzaju kopuła i nawet jeśli ktoś wparowałby przez ścianę tworząc nowe wejście to nie uda mu się tym złamać zabezpieczenia i odejdzie niepyszny, nie pamiętając nawet czemu wchodził przez ścianę. Tak długo jak nie zniszczy przy tym pieczęci tworzącej zabezpieczenia - dodał zastanawiając się nad tym gdzie umieścić by je tutaj. Najodpowiedniejsza chyba wydawała się do tego podłoga na samym środku holu, tam zdecydowanie nikt by nie szukał zabezpieczeń. A nawet jakby szukał, to do nich nie dotrze.
- Sam decydujesz kto jest nieproszonym gościem, a kto nie. To, że ktoś jednego dnia był zdolny wejść, nie znaczy, że następnego dnia będzie. Ba, po opuszczeniu pomieszczenia możesz już go uznać za nieproszonego i nie będzie mógł się zwrócić bo zadziała to na niego. Nie wiem tylko jak zachowa się w przypadku osób, które będą przebywać w pomieszczeniu, na logikę powinno ich to wyprosić, ale jednak wiesz... To magia - wykonał nieokreślony ruch dłonią, bo sam nigdy nie słyszał o takiej zmianie, gdy osoba niepożądana jeszcze przebywała w środku. Drgnął jednak, bo przypomniał sobie coś istotnego, czego nie mógł przed nim ukrywać.
- Kruczek jest taki, że wprawny oklumenta może oprzeć się temu zabezpieczeniu - dodał jeszcze patrząc czy to nie jest problem nie do przeskoczenia dla Anthony'ego. Może nie powinien zdradzać się zdradzać z wiedzą na temat niektórych zdolności magicznych, z tego co pamiętał oklumencja stawiana była na tym samym piedestale co sondowanie magią czyjegoś umysłu jako czarna magia. Ale dobrze wiedział, że przy Shafiq'u nie musiał uważać na to co wie o mrocznych sztukach.