- Wiesz, jest to idealna okazja, żeby się pokazać. Przy Ostarze nie zdążyłam się przygotować, bo zbiegło się to z otwarciem, teraz jednak mogę się postarać i wykonać naprawdę wartościowe rzeczy.- Erik nie był pierwszą osobą, która mówiła o tym, że w Beltaine może się coś wydarzyć. Nora jednak nie zamierzała rezygnować - w końcu mogła zyskać nowych klientów, a to było dla niej najważniejsze. Jej matka z Mabel miały udać się tego wieczora do Longbottomów, gdyż Brenna ich zaprosiła, więc mogła też w pełni się zaangażować w stworzenie swojego stoiska. Naprawdę zależało jej na tym, żeby było najbardziej rzucające się w oczy. Jeśli Figg sobie coś zaplanowała - to musiało tak być.
Przyglądała mu się uważnie, kiedy zaczął mówić, co go tutaj sprowadza. Dosyć poważna sprawa... Nie brzmiało to kolorowo, zdecydowanie. Minę miała poważną, w końcu jeszcze nie miała pojęcia, o czym zamierza z nią dzisiaj dyskutować. Zastanawiała się, co takiego mogła zrobić, że miało to wpływ na innych, w końcu raczej starała się postępować w ten sposób, aby nikomu nie robić krzywdy.
Miała nadzieję, że Erik wreszcie wyrzuci to z siebie, bo coraz bardziej się denerwowała tą niewiedzą. Jego kolejne słowa jeszcze bardziej ją zdziwiły. Zezłościsz... Dlaczego miałaby się na niego złościć, właściwie to na nich, czyli na kogo? Coraz bardziej gubiła się w tym, co do niej mówił.
Zbladła, kiedy dotarły do niej słowa mężczyzny. Cholerny kot, że też musiała mu o tym wspomnieć. Powinna się spodziewać tego, że zacznie grzebać w tej sprawie. Już wtedy próbował ją ciągnąć za języki. Nie spodziewała się jednak, że zacznie wypytywać o to jej najbliższych. Będzie musiała sobie z nim porozmawiać. Czy nie była dla niego dobra, nie dawała mu wystarczajacej ilości tuńczyka, nie dbała o niego odpowiednio? Jak on się jej za to odwdzięczał? - Cholerny rudy kocur... - To było pierwsze, co udało jej się powiedzieć.
Wzięła głęboki oddech, przymknęła na chwilę oczy. Podzieliła się tym z Salemem, bo po Ostarze, gdzie zaczepiła ją Szeptucha zaczęła się wahać. Nie wiedziała, czy podjęła dobrą decyzję, wiedźma powiedziała, że niedługo wszystko wyjdzie na jaw, ta przepowiednia zaczęła jej ciążyć. Nie chciała krzywdy Mabel, robiła to wszystko dla jej dobra, teraz jednak zaczęła się zastanawiać, czy dobrze postępowała. Do tego wszystkiego informacje dotarły jak widać do jej przyjaciół, problem zaczynał się robić coraz większy. - Nie byłam przygotowana na to spotkanie. - Dlatego spanikowała, nie była na to gotowa. Powinna była się tego spodziewać, w końcu Moody pracował z Longbottomami. Mogła spodziewać się, że zaproszą go na bal. Zdecydowanie nie powinna wtedy tam iść. Gdyby tylko mogła cofnąć czas...
Skoro Erik zaczął ten temat, to zamierzała z nim porozmawiać szczerze, może pomoże jej znaleźć jakieś wyjście z tej sytuacji i tak spędzało jej to sen z powiek. - Szeptucha podczas Ostary powiedziała mi, że moje kłamstwa niedługo wyjdą na jaw.- Spoglądała uważnie na Erika, mówiła spokojnym głosem, nie chciała wprowadzać do tej rozmowy zdenerwowania, choć w środku zdecydowanie się gotowała. - Przez to, co mi mówiła zaczęłam się zastanawiać, czy postąpiłam słusznie.- Dlatego też rozmawiała o tym z kotem, który ku jej niezadowoleniu nie zostawił tego dla siebie. - Spotkałam go też później, wyprowadzka do Londynu może nie była jednak takim dobrym pomysłem. - Na wsi zdecydowanie było mniejsze prawdopodobieństwo, że go spotka. Nie chciała jednak znowu rezygnować z marzeń, nie po to tyle o to wszystko walczyła, żeby podkulić ogon i znowu wrócić do rodziców.
- Możecie mieć rację. - Przyglądała się przyjacielowi, nie do końca wiedziała, co powinna teraz zrobić. - Tylko nie mam pojęcia, jak to wszystko rozwiązać Erik, to kłamstwo ciągnie się od ośmiu lat. - Jakby się zastanowić, czy było to właściwie kłamstwo? Po prostu nie podzieliła się informacją. - Podobieństwa nie da się niestety nie zauważyć. - Mabel zdecydowanie była bardziej podobna, przynajmniej wizualnie do ojca.
- Chyba źle wtedy postąpiłam. - Miała ochotę stąd wyjść i nie wrócić, nie do końca wiedziała, jak powinna się w tym wszystkim odnaleźć, Erik na szczęście złapał ją za rękę, czuła, że ma w tym wszystkim jego wsparcie. - Od czego powinnam zacząć? - Liczyła na to, że jakoś pomoże jej się w tym wszystkim odnaleźć.