24.11.2024, 16:55 ✶
- To byłoby bardzo niepraktyczne, gdybyś musiał za każdym razem biegać i dotykać runy, trochę jak zabawa w chowanego. Nie, nie to jest powiązane z twoją głową, wystarczy, że pomyślisz, ze ktoś nie jest mile widziany, bo nie chcesz go tutaj to zaklęcie dostosuje się do tego. Żadnego machania różdżką - powiedział z delikatnym uśmiechem, zabezpieczanie domu miało być wygodne i zarazem nie zdradzać się, ze coś tutaj ma miejsce. gdyby w jakiś widoczny sposób umieszczano zabezpieczenia i w jawny sposób ukazywano jak nimi operować, wówczas byłyby one przecież proste do złamania.
- Trochę tak, a trochę nie, jeżeli umieszczę runy w centrum holu wtedy nie będzie z tym problemu. Ukryje runy pod podłogą, aby nie były widoczne, dlatego trochę nabałaganię, ale posprzątam po sobie! - zapewnił choć pewnie do samego sprzątania będzie potrzebował pomocy Wergiliusza, nigdy nie był dobry z czarów pomagających w gospodarstwie domowym.
Przekrzywił nieco głowę, kiedy Anthony wspomniał kogoś kto nie był silnym oklumentą, w sumie nie wiedział czy Morpheus umiał bronić swojego umysłu przed ingerencją z zewnątrz. A to przecież przed nim chciał bronić swój dom? Ale czy na pewno? Z tego co kojarzył to byli od zawsze bardzo blisko siebie, dlatego dlaczego chciałby przed nim ukrywać te pomieszczenia?
Mimo wszystko nie dociekał, nie pytał, ich skomplikowana relacja nie pomagała w tym wszystkim: dla Thomasa Shafiq był nie tylko zleceniodawcą, przez te wszystkie lata był dla niego niczym mentor, czasami wręcz nieomal jak drugi ojciec. Mimo wszystko jednak nie należał do wścibskich osób, dlatego nie ciągnął nigdy nikogo za język, co najwyżej pytał czy wszystko w porządku, ale bez naciskania.
- Tak, będę wdzięczny za herbatę, jakby mógł zaparzyć zieloną to byłoby idealnie - stwierdził z wdzięcznością, bo jednak na nakładaniu run zejdzie mu trochę, aby wszystko było zrobione jak należy. Szczególnie, że obiecał mu właśnie pyszne jedzenie i degustowanie wina, a Thomas był prostym człowiekiem i nie odmawiał jedzenia i picia z osobami, które były mu bliskie, a Anthony był taką właśnie osobą.
Popatrzył jeszcze jak gospodarz zostawia go tu na dole i sam wchodzi do góry. Rozmyślając nad tym dlaczego w sumie nigdy nie zainteresował się oklumencją, skierował się na sam środek holu. Otóż interesował się, jednak do tego potrzeba było móc panować nad swoim umysłem, a z tym miał ogromne problemy, dlatego też uznał, że zamiast uczyć się obrony umysłu skieruje swe wysiłki na inne pole. Nie wspominając już o tym, że gdyby ktokolwiek chciał mu prze sondować umysł, to musiałby poradzić sobie w tym ciemnym bagnie, które tam panowało, nie było skuteczniejszej obrony.
Figg zabrał się do pracy i wyznaczając sam środek holu wyciągnął różdżkę, aby zerwać wierzchnią część podłogi i zacząć pracę. Posiłkując się notesem, pieczołowicie nanosił wszystkie niezbędne runy, aby zabezpieczenie powstało dokładnie tak jak życzył sobie tego Anthony. Zdawać by się mogło, że co to jest, narysowanie kilka run i nasączenie ich magią. Jednak kwestia była taka, że każda z tych run musiała powstać w odpowiedniej kolejności i zostać zaklęta taką samą porcją magii jak pozostałe, aby zaklęcie zabezpieczające okazało się stabilne. No i musiał po sobie potem posprzątać, aby ukryć zabezpieczenie zgodnie z tym co powiedział.
Dlatego kiedy wychodził z podziemia przekazać Anthony'emu dobre wieści, był nieco zmęczony, co oczywiście nie przeszkodzi mu zostać na obiecany posiłek i wino, zamierzał dotrzymać towarzystwa drugiemu mężczyźnie jeszcze przez jakiś czas.
- Trochę tak, a trochę nie, jeżeli umieszczę runy w centrum holu wtedy nie będzie z tym problemu. Ukryje runy pod podłogą, aby nie były widoczne, dlatego trochę nabałaganię, ale posprzątam po sobie! - zapewnił choć pewnie do samego sprzątania będzie potrzebował pomocy Wergiliusza, nigdy nie był dobry z czarów pomagających w gospodarstwie domowym.
Przekrzywił nieco głowę, kiedy Anthony wspomniał kogoś kto nie był silnym oklumentą, w sumie nie wiedział czy Morpheus umiał bronić swojego umysłu przed ingerencją z zewnątrz. A to przecież przed nim chciał bronić swój dom? Ale czy na pewno? Z tego co kojarzył to byli od zawsze bardzo blisko siebie, dlatego dlaczego chciałby przed nim ukrywać te pomieszczenia?
Mimo wszystko nie dociekał, nie pytał, ich skomplikowana relacja nie pomagała w tym wszystkim: dla Thomasa Shafiq był nie tylko zleceniodawcą, przez te wszystkie lata był dla niego niczym mentor, czasami wręcz nieomal jak drugi ojciec. Mimo wszystko jednak nie należał do wścibskich osób, dlatego nie ciągnął nigdy nikogo za język, co najwyżej pytał czy wszystko w porządku, ale bez naciskania.
- Tak, będę wdzięczny za herbatę, jakby mógł zaparzyć zieloną to byłoby idealnie - stwierdził z wdzięcznością, bo jednak na nakładaniu run zejdzie mu trochę, aby wszystko było zrobione jak należy. Szczególnie, że obiecał mu właśnie pyszne jedzenie i degustowanie wina, a Thomas był prostym człowiekiem i nie odmawiał jedzenia i picia z osobami, które były mu bliskie, a Anthony był taką właśnie osobą.
Popatrzył jeszcze jak gospodarz zostawia go tu na dole i sam wchodzi do góry. Rozmyślając nad tym dlaczego w sumie nigdy nie zainteresował się oklumencją, skierował się na sam środek holu. Otóż interesował się, jednak do tego potrzeba było móc panować nad swoim umysłem, a z tym miał ogromne problemy, dlatego też uznał, że zamiast uczyć się obrony umysłu skieruje swe wysiłki na inne pole. Nie wspominając już o tym, że gdyby ktokolwiek chciał mu prze sondować umysł, to musiałby poradzić sobie w tym ciemnym bagnie, które tam panowało, nie było skuteczniejszej obrony.
Figg zabrał się do pracy i wyznaczając sam środek holu wyciągnął różdżkę, aby zerwać wierzchnią część podłogi i zacząć pracę. Posiłkując się notesem, pieczołowicie nanosił wszystkie niezbędne runy, aby zabezpieczenie powstało dokładnie tak jak życzył sobie tego Anthony. Zdawać by się mogło, że co to jest, narysowanie kilka run i nasączenie ich magią. Jednak kwestia była taka, że każda z tych run musiała powstać w odpowiedniej kolejności i zostać zaklęta taką samą porcją magii jak pozostałe, aby zaklęcie zabezpieczające okazało się stabilne. No i musiał po sobie potem posprzątać, aby ukryć zabezpieczenie zgodnie z tym co powiedział.
Dlatego kiedy wychodził z podziemia przekazać Anthony'emu dobre wieści, był nieco zmęczony, co oczywiście nie przeszkodzi mu zostać na obiecany posiłek i wino, zamierzał dotrzymać towarzystwa drugiemu mężczyźnie jeszcze przez jakiś czas.
Koniec sesji