24.11.2024, 20:03 ✶
W rzeczywistości istniała mała szansa na to, by Electra uciekła za granicę żeby tańczyć dla obcych ludzi za pieniądze. Nie dlatego, że nie byłaby do tego zdolna (na nieszczęście dla jej bliskich). Po prostu zanim zaczęłaby wcielać ten plan w życie, do głowy przyszłoby jej tysiąc innych pomysłów na nową karierę.
Nie zdziwiło jej, że chłopak był rozbawiony; gdyby to komuś innemu przydarzyła się taka sytuacja, pewnie sama zaśmiałaby się na głos. No bo dlaczego ze wszystkich rzeczy, które nosiła w torebce, musiały wypaść akurat gumki? I to jeszcze przed mamą jej najlepszego przyjaciela oraz znanym politykiem. Śmiech po pachy!
— Ech, przynajmniej nie skomentowali tej wpadki w żaden sposób. — westchnęła. Pani Kelly i pan Shafiq wydawali się bardzo wyrozumiali, więc może nie zabronią Jessiemu oraz jego rodzeństwu spotykać się z Prewettówną. A przynajmniej na to liczyła. — Chociaż wolałabym, żeby polubili mnie za coś więcej niż tylko nie bycie goblinem… — osobiście nie była jakoś uprzedzona wobec tych stworków — pewnie dlatego, że nie miała z nimi zbyt dużej styczności.
Kiedy Kelly już odciągnął Benjiego, dziewczyna usiadła na łóżku.
— Dzięki za ratunek, serio. — powiedziała, przeglądając torbę z psimi smakołykami. Starała się zapamiętać nazwy przysmaków, które mogłyby przypaść do gustu Cerberowi. — I w ogóle dzięki, że dalej się ze mną przyjaźnisz, pomimo tych wszystkich przypałowych akcji. — bo przez te lata znajomości, Jessie miał okazję widzieć ją w wielu kompromitujących sytuacjach. Ona jego zresztą też.
Również pożegnała się z Anthonym, kiedy do nich zajrzał. Miała nadzieję, że cokolwiek dolega Shafiqowi, szybko mu przejdzie (ale dopiero po tym, jak zostawi pokaźną sumę u Basila).
Electra wyraźnie się ożywiła, gdy przyjaciel wspomniał o zapalniczce.
— Zajebista, co nie? Najlepsze, że znalazłam to cudo przypadkowo na chodniku. — już chciała wyciągnąć zapalniczkę, ale patrząc na jej dzisiejsze szczęście, pewnie jeszcze niechcący by coś podpaliła. — Ha, żebyś wiedział. A propos Charliego, muszę ci opowiedzieć, co ustaliliśmy na spotkaniu biznesowym...
Reszta popołudnia minęła Prewettównie na gadaniu z Kellym o wszystkim i niczym. Przed wyjściem zabrała jeszcze ciasto od Charlotte, starając się zachowywać bardzo grzecznie przed starszą czarownicą. Nieświadoma tego, co naprawdę myślała o niej matka przyjaciela, dziewczyna uznała wizytę u Kelly'ch za całkiem udaną.
Nie zdziwiło jej, że chłopak był rozbawiony; gdyby to komuś innemu przydarzyła się taka sytuacja, pewnie sama zaśmiałaby się na głos. No bo dlaczego ze wszystkich rzeczy, które nosiła w torebce, musiały wypaść akurat gumki? I to jeszcze przed mamą jej najlepszego przyjaciela oraz znanym politykiem. Śmiech po pachy!
— Ech, przynajmniej nie skomentowali tej wpadki w żaden sposób. — westchnęła. Pani Kelly i pan Shafiq wydawali się bardzo wyrozumiali, więc może nie zabronią Jessiemu oraz jego rodzeństwu spotykać się z Prewettówną. A przynajmniej na to liczyła. — Chociaż wolałabym, żeby polubili mnie za coś więcej niż tylko nie bycie goblinem… — osobiście nie była jakoś uprzedzona wobec tych stworków — pewnie dlatego, że nie miała z nimi zbyt dużej styczności.
Kiedy Kelly już odciągnął Benjiego, dziewczyna usiadła na łóżku.
— Dzięki za ratunek, serio. — powiedziała, przeglądając torbę z psimi smakołykami. Starała się zapamiętać nazwy przysmaków, które mogłyby przypaść do gustu Cerberowi. — I w ogóle dzięki, że dalej się ze mną przyjaźnisz, pomimo tych wszystkich przypałowych akcji. — bo przez te lata znajomości, Jessie miał okazję widzieć ją w wielu kompromitujących sytuacjach. Ona jego zresztą też.
Również pożegnała się z Anthonym, kiedy do nich zajrzał. Miała nadzieję, że cokolwiek dolega Shafiqowi, szybko mu przejdzie (ale dopiero po tym, jak zostawi pokaźną sumę u Basila).
Electra wyraźnie się ożywiła, gdy przyjaciel wspomniał o zapalniczce.
— Zajebista, co nie? Najlepsze, że znalazłam to cudo przypadkowo na chodniku. — już chciała wyciągnąć zapalniczkę, ale patrząc na jej dzisiejsze szczęście, pewnie jeszcze niechcący by coś podpaliła. — Ha, żebyś wiedział. A propos Charliego, muszę ci opowiedzieć, co ustaliliśmy na spotkaniu biznesowym...
Reszta popołudnia minęła Prewettównie na gadaniu z Kellym o wszystkim i niczym. Przed wyjściem zabrała jeszcze ciasto od Charlotte, starając się zachowywać bardzo grzecznie przed starszą czarownicą. Nieświadoma tego, co naprawdę myślała o niej matka przyjaciela, dziewczyna uznała wizytę u Kelly'ch za całkiem udaną.
Koniec sesji