25.11.2024, 14:42 ✶
O zgrozo, jeśli Thomas miał rację i faktycznie było tak jak mówił? To co to znaczyło? Czy źle o przedstawicielach brygady uderzeniowej Ministerstwa Magii? A może po prostu wystarczyło, żeby ktoś ze świeżym spojrzeniem zerknął na te sprawę? Potrząsnął głową na boki ,bo nie czas było nad tym rozprawiać, na pewno osoby, które zostały tu wcześniej skierowane nie były partaczami, wtedy nie pracowaliby w BUMie. Każdy nowicjusz miał swoją pule szczęścia, jak widać Thomas dość obficie korzystał ze swojej, pewnie zaraz się wyczerpie.
- Tak, to znaczy, że musimy być też ostrożni, bo jak to jakieś stworzenie to może i nas obrać sobie za cel - zauważył jeszcze po stwierdzeniu Brenny, że znaleźli się o odpowiedniej porze. Z jednej strony nie uśmiechało mu się to, o ile lubił przygodę i nie miał nic przeciwko własnemu ryzyku, tak jeśli chodziło już o bezpieczeństwo Longbottomówny tak już nie był tak skory nim szafować. Co z tego, że w pracy cały czas mogła trafić na niebezpieczeństwo, na to wpływu nie miał, tutaj już trochę tak.
- Tak, nie ma co zwlekać, bo jeszcze wezmą nas za podejrzanych. Uniknijmy nieporozumienia - dodał, bo ruszenie stąd do miasteczka mogło sprawić ,że coś im umknie. Skoro znajdowali się w odpowiednim miejscu i o potencjalnie odpowiednim czasie to może na własne oczy zauważą coś niecodziennego, co pozwoli im złapać trop wcześniejszych wydarzeń.
- Obawiasz się? To pewne - stwierdził z cichym parsknięciem, co tu dużo mówić, Thomas nie był ani dobry w zawieraniu nowych znajomości, ani w robieniu dobrego pierwszego wrażenia i gdy tylko mógł unikał obcych ludzi. Ale teraz nie był miejsca na własne upodobania, skoro przybył tu aby jej pomóc to nie przezwyciężanie własnych animozji był rzeczą naturalną, wszystko by pomóc bliskim. Nawet jeśli pomocą było próbowanie wyciągnięcia informacji z miejscowych mieszkańców.
Kiedy znaleźli się dość blisko młodzieńców popijających piwo, uśmiechnął się półgębkiem, alkohol, najstarszy eliksir prawdomówności znany światu. Napój rozsupłujący wszelkie języki.
- Cześć chłopaki. Badamy sprawę niedawnych utonięć, które miały tutaj miejsca - zaczął bez ogródek wskazując dlaczego tutaj są, bo co mieli powiedzieć, że wpadli na imprezę i nie mogą znaleźć swoich znajomych, Szlag to byłby dobry pomysł, szkoda, ze wpadł na niego dopiero jak już powiedział swoją kwestię. - Wiecie może coś o nich? - zapytał jeszcze lustrując wzrokiem dwójkę mężczyzn, przy których się zatrzymali.
Jeden kiepski rzut wykonany >tutaj<
A teraz łapmy drugi:
- Tak, to znaczy, że musimy być też ostrożni, bo jak to jakieś stworzenie to może i nas obrać sobie za cel - zauważył jeszcze po stwierdzeniu Brenny, że znaleźli się o odpowiedniej porze. Z jednej strony nie uśmiechało mu się to, o ile lubił przygodę i nie miał nic przeciwko własnemu ryzyku, tak jeśli chodziło już o bezpieczeństwo Longbottomówny tak już nie był tak skory nim szafować. Co z tego, że w pracy cały czas mogła trafić na niebezpieczeństwo, na to wpływu nie miał, tutaj już trochę tak.
- Tak, nie ma co zwlekać, bo jeszcze wezmą nas za podejrzanych. Uniknijmy nieporozumienia - dodał, bo ruszenie stąd do miasteczka mogło sprawić ,że coś im umknie. Skoro znajdowali się w odpowiednim miejscu i o potencjalnie odpowiednim czasie to może na własne oczy zauważą coś niecodziennego, co pozwoli im złapać trop wcześniejszych wydarzeń.
- Obawiasz się? To pewne - stwierdził z cichym parsknięciem, co tu dużo mówić, Thomas nie był ani dobry w zawieraniu nowych znajomości, ani w robieniu dobrego pierwszego wrażenia i gdy tylko mógł unikał obcych ludzi. Ale teraz nie był miejsca na własne upodobania, skoro przybył tu aby jej pomóc to nie przezwyciężanie własnych animozji był rzeczą naturalną, wszystko by pomóc bliskim. Nawet jeśli pomocą było próbowanie wyciągnięcia informacji z miejscowych mieszkańców.
Kiedy znaleźli się dość blisko młodzieńców popijających piwo, uśmiechnął się półgębkiem, alkohol, najstarszy eliksir prawdomówności znany światu. Napój rozsupłujący wszelkie języki.
- Cześć chłopaki. Badamy sprawę niedawnych utonięć, które miały tutaj miejsca - zaczął bez ogródek wskazując dlaczego tutaj są, bo co mieli powiedzieć, że wpadli na imprezę i nie mogą znaleźć swoich znajomych, Szlag to byłby dobry pomysł, szkoda, ze wpadł na niego dopiero jak już powiedział swoją kwestię. - Wiecie może coś o nich? - zapytał jeszcze lustrując wzrokiem dwójkę mężczyzn, przy których się zatrzymali.
Jeden kiepski rzut wykonany >tutaj<
A teraz łapmy drugi:
Rzut O 1d100 - 45
Akcja nieudana
Akcja nieudana