25.11.2024, 21:43 ✶
Żaden człowiek nie lubi tracić okazji, a zwłaszcza takiej, która może przynieść bardzo ładną sumkę. Nic więc dziwnego, że kiedy Folklore znalazł kupca zainteresowanego jednym z przeklętych artefaktów, którego notabene już od jakiegoś czas szukał, postanowił kuć żelazo póki gorące i spieniężyć nie tylko przedmiot, ale przede wszystkim dobra historię.
Mężczyzna był tak bardzo ucieszony kiedy zobaczył zaczarowany naszyjnik, że nawet nie miał zamiaru poddawać wątpliwości słów Shafiqa, które traktowały o tym jak ogromnym trudem było zdobycie ów przedmiotu. Każde słowo zdawało się ważyć dosłownie tyle ile złota moneta, która raz za raz trafiała do sakiewki sprzedającego. Po zakończonej transakcji Folk postanowił ulotnić się jak najszybciej z miejsca spotkania - wiedział bowiem, że artefakt trzeba przetrzymywać w odpowiednich warunkach, albo zaczyna być coraz to bardziej niestabilny. Czy jednak powiedział o tym nowemu właścicielowi? W życiu! Za to w końcu nie zapłacił. Tak samo jak nie zapłaciłby za artefakt po usłyszeniu prawdziwej historii jego zdobycia.
Nastawał już wieczór, a więc nie było sensu udawać się do Gringotta, aby zdeponować swoje zaskórniaki. Widząc więc jak układają się gwiazdy, Shafiq udał się do swojej "starej" znajomej, którą była mugolka w wieku około 23-25 lat. Lubił spędzać czas w jej towarzystwie, a ona lubiła dzielić swoją przestrzeń z jego. Przynajmniej ustalili, że taka będzie ich wspólna wersja tak długo póki zgadzały się pieniądze następnego ranka na stoliku nocnym. Czy tym razem było podobnie? Powiedzmy, że było na tyle dobrze, że kobieta zasłużyła nawet na napiwek.
A jeśli o piwie już rozmawiamy. Spora sumka, którą posiadał Folklore dalej ciążyła w jego kieszeni, a droga do Gringotta zdawała się być zbyt odległa, aby pozwolić sobie na tak tytaniczny wysiłek. Mając na celu jeszcze delikatne odchudzenie sakiewki, mężczyzna postanowił udać się do miejsca, które mogło mu to zagwarantować - oczywiście było to drugie najlepsze miejsce w Londynie... Z pierwszego dopiero wracał.
Kiedy wszedł do środka lokalu jego oczom ukazał się znajomy widok. Czarodzieje wszelkiej maści, byli tutaj zarówno Ci, którzy nie mieli się gdzie podziać, jak i Ci którzy nie chcieli być nigdzie indziej. Shafiq dałby sobie nawet rękę uciąć, że znaleźliby się i tacy, którzy nie wiedzieli, że to indziej w ogóle istnieje - to jednak historia na inny dzień i zdecydowanie bardziej lukratywny interes. Spokojnym krokiem udał się do jednego z krzeseł przy barze i zasiadł na nim. Następnie ponownie rozejrzał się po barze. Ludzie zajęci byli swoimi własnymi sprawami i najwyraźniej zapominali o tym do czego powinien służyć Dziurawy Kocioł, czyli zabawy. Wyciągając kilka złotych monet z sakiewki, wziął je w dłoń, a następnie ze szczękiem uderzył o blat: - Tom! Polej każdemu kto dziś chce się napić duży kufel tych swoich pomyj! Niech mają coś od życia! I niech zabrzmi jakaś muzyka, w końcu jesteśmy w Dziurawym Kotle! - Noc była jeszcze młoda, a tak dokładnie mówiąc to nawet się jeszcze nie zaczęła.
Mężczyzna był tak bardzo ucieszony kiedy zobaczył zaczarowany naszyjnik, że nawet nie miał zamiaru poddawać wątpliwości słów Shafiqa, które traktowały o tym jak ogromnym trudem było zdobycie ów przedmiotu. Każde słowo zdawało się ważyć dosłownie tyle ile złota moneta, która raz za raz trafiała do sakiewki sprzedającego. Po zakończonej transakcji Folk postanowił ulotnić się jak najszybciej z miejsca spotkania - wiedział bowiem, że artefakt trzeba przetrzymywać w odpowiednich warunkach, albo zaczyna być coraz to bardziej niestabilny. Czy jednak powiedział o tym nowemu właścicielowi? W życiu! Za to w końcu nie zapłacił. Tak samo jak nie zapłaciłby za artefakt po usłyszeniu prawdziwej historii jego zdobycia.
Nastawał już wieczór, a więc nie było sensu udawać się do Gringotta, aby zdeponować swoje zaskórniaki. Widząc więc jak układają się gwiazdy, Shafiq udał się do swojej "starej" znajomej, którą była mugolka w wieku około 23-25 lat. Lubił spędzać czas w jej towarzystwie, a ona lubiła dzielić swoją przestrzeń z jego. Przynajmniej ustalili, że taka będzie ich wspólna wersja tak długo póki zgadzały się pieniądze następnego ranka na stoliku nocnym. Czy tym razem było podobnie? Powiedzmy, że było na tyle dobrze, że kobieta zasłużyła nawet na napiwek.
A jeśli o piwie już rozmawiamy. Spora sumka, którą posiadał Folklore dalej ciążyła w jego kieszeni, a droga do Gringotta zdawała się być zbyt odległa, aby pozwolić sobie na tak tytaniczny wysiłek. Mając na celu jeszcze delikatne odchudzenie sakiewki, mężczyzna postanowił udać się do miejsca, które mogło mu to zagwarantować - oczywiście było to drugie najlepsze miejsce w Londynie... Z pierwszego dopiero wracał.
Kiedy wszedł do środka lokalu jego oczom ukazał się znajomy widok. Czarodzieje wszelkiej maści, byli tutaj zarówno Ci, którzy nie mieli się gdzie podziać, jak i Ci którzy nie chcieli być nigdzie indziej. Shafiq dałby sobie nawet rękę uciąć, że znaleźliby się i tacy, którzy nie wiedzieli, że to indziej w ogóle istnieje - to jednak historia na inny dzień i zdecydowanie bardziej lukratywny interes. Spokojnym krokiem udał się do jednego z krzeseł przy barze i zasiadł na nim. Następnie ponownie rozejrzał się po barze. Ludzie zajęci byli swoimi własnymi sprawami i najwyraźniej zapominali o tym do czego powinien służyć Dziurawy Kocioł, czyli zabawy. Wyciągając kilka złotych monet z sakiewki, wziął je w dłoń, a następnie ze szczękiem uderzył o blat: - Tom! Polej każdemu kto dziś chce się napić duży kufel tych swoich pomyj! Niech mają coś od życia! I niech zabrzmi jakaś muzyka, w końcu jesteśmy w Dziurawym Kotle! - Noc była jeszcze młoda, a tak dokładnie mówiąc to nawet się jeszcze nie zaczęła.