• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus

[2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus
sommerfugl
Although the butterfly and the caterpillar are completely different, they are one and the same.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
173cm wzrostu, smukła sylwetka, nieco zbyt blada cera, której jasny odcień potęgowany jest tylko przez ciemne włosy i oczy. Nie nosi zarostu, ubiera się zwykle elegancko. W słowach często przebija się jego skandynawski akcent.

Charles Mulciber
#6
25.11.2024, 21:55  ✶  
Słowa Rolpha utwierdziły Charliego w przekonaniu, że źle zrozumiał to, co Rolph zamierzał mu przekazać. Nie dość, że źle zinterpretował słowa pisane, to jeszcze okazywało się, że mógł ominąć go sens w języku, który miał być jego ojczystym, a jednak był co najwyżej trzecim. Mulcbier westchnął.

- To bardzo ładny dom. - Zmienił odrobinę tor rozmowy. - Nie spodziewałem się spotkać cię w takim miejscu. Takim... swojskim i miłym.

Jego głowa sama opadła na ramię Rodolphusa. Opierając się lekko o kolegę, mógł porzucić swoje bojowe nastawienie i uspokoić się, gdy zrozumiał, że Lestrange'owi nic nie grozi. Uciekanie na wieś, to mógł zrozumieć. Czy jemu samemu nie byłoby łatwiej uciec w momencie, gdy nabawił się problemów? I chociaż starał się, to życie zaprowadziło go na Horyzontalną, w sąsiedztwo zbyt wielu znanych twarzy. Ucieczka zupełnie nie wyszła, ale przeprowadzka była jak najbardziej udana.

Ciepło dłoni Rolpha było kojące. Charles uśmiechnął się pod nosem, odwracając dłoń, by spleść razem ich palce. Musiał pamiętać o Scylli, lecz... jak mógł odpuścić przyjemność towarzystwa Rodolphusa, który po raz kolejny był tak blisko?

- Jeśli coś ci grozi, będę cię bronił. - Obiecał miękko, cicho, bo ten niemal szept był przeznaczony tylko dla Lestrange'a. - Choćby przed mugolami. Bo co, jeśli ci ignoranci zechcą spalić cię na stosie? - Wysilił się na żart. Wszyscy wiedzieli, że czarownice potrafiły uratować się z płomieni i jeśli naprawdę trafiły na stos, to sytuacja nie wywoływała strachu, a raczej pobłażanie i pogardę dla głupoty mugoli. - W kamienicy wuja, to znaczy, teraz mojego ojca... - Zawahał się lekko. Na kogo przeszła kamienica? Charles był pewien, że na Richarda albo Sophie, bo przecież nie Lorien? Z drugiej strony, na pewno nie na jego samego i tylko to się liczyło. - W kamienicy wuja rzadko chociażby odsłaniano okna. - Poskarżył się. - Mugolski świat nie miał tam wstępu, i bardzo dobrze. A wuj... cóż. Dziękuję. Ludzie mogą mieć mylne przekonania co do mnie i mojego stosunku do Roberta. Wolałbym, żeby nie umierał. - Ubrał myśli w słowa nieco niezgrabnie, lecz zachował sens. Robert mógłby żyć, tak byłoby lepiej.

Poprawił się na siedzeniu, zbliżając nieco do Rodolphusa, tak, by ich uda stykały się ze sobą. Gdy byli blisko, gdy byli tuż obok, zamierzał korzystać z bliskości, której tak brakowało mu ostatnimi czasy. W tym ciemnym, smutnym świecie, Rolph był przyjemną iskierką i nie zamierzał wypuszczać jej z dłoni.

- Mhm, pamiętam. W Hogwarcie uczą szlamowatych. - Stwierdził fakt, który w jego ustach brzmiał jak obelga. - Nie wiem, jak zniósłbym świadomość, że w szkolnej ławie, zaraz obok mnie, siedzi mugolak? W Durmstrangu… cóż, szybko zrobilibyśmy z tym porządek. - Uśmiechnął się pod nosem do samej wizji. Może poruszała ona jakieś przyjemne nici wspomnień? Życie w szkole było bezlitosne i pomagało zmężnieć. To prawdziwy świat sprawił, że Mulciber stał się miękką kluchą.

Uniósł głowę, by wyłapać spojrzenie Rodolphusa. W ciemnych oczach Charlesa zamigotały iskierki, lecz nie było to przyjemne podniecenie sprawą, a raczej krwiożercza ekscytacja w oczekiwaniu na coś, co miało nadejść już niedługo.

- Wiele o tym myślałem. - Przyznał się. - Co sprawia, że to my kryjemy się przed mugolami, nie odwrotnie? Dlaczego pozwalamy ich szlamowatym dzieciom żyć między nami? Oczywiście, przeważają nas liczebnie, ale to żadna przewaga, gdy weźmiemy pod uwagę nasze umiejętności. Z drugiej strony... musi być coś, przez co władza pozwala na taki stan rzeczy. To jak w przyrodzie, Rodolphusie. - Zatrzymał się na chwilę, by zebrać myśli. Nie miał pojęcia, czy to, co powie, nie wyda się śmieszne. - Gatunek musi mieć miejsce, by się rozwinąć. Oni zajmują miejsca, które powinny należeć do czystej krwi czarodziejów.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Charles Mulciber (2104), Rodolphus Lestrange (3317)




Wiadomości w tym wątku
[2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 14.11.2024, 17:57
RE: [2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus - przez Charles Mulciber - 15.11.2024, 12:45
RE: [2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 15.11.2024, 14:35
RE: [2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus - przez Charles Mulciber - 15.11.2024, 15:54
RE: [2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 16.11.2024, 20:25
RE: [2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus - przez Charles Mulciber - 25.11.2024, 21:55
RE: [2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 28.11.2024, 10:08
RE: [2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus - przez Charles Mulciber - 28.11.2024, 18:49
RE: [2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 28.11.2024, 20:10
RE: [2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus - przez Charles Mulciber - 28.11.2024, 22:04
RE: [2.09.1972] He keeps me up | Charles, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 29.11.2024, 00:51

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa