26.11.2024, 23:00 ✶
05.11.1972
Scarlett,
Nie rozumiem, co próbujesz zrobić.
To oczywiste, że Ojciec nie jest jeszcze w stanie normalnie żyć, pozbierać się po stracie brata. Nie jest to niczym dziwnym. Atmosfera, którą nazywasz nieznośną, jest przesycona jego cierpieniem i uciekasz jak tchórz, pozostawiając Go samego. Czy możesz spojrzeć na Niego nie jak wyłącznie na Ojca, a jak na kogoś, kto potrzebuje pomocy? On był silny, gdy my potrzebowaliśmy wsparcia. Teraz nasza kolej.
Nie rozumiem, dlaczego podkreślasz Jego winę. Zdradzieckie podszepty sprawiły, że Tata powiedział, co powiedział i zrobił, co zrobił. Czy mam o to żal? To oczywiste! Mimo to, potrafię zrozumieć presję, którą wywołał Robert i Lorien. Byliśmy w ich kamienicy, na ich łasce, Ojciec słuchał tylko ich jadowitych słów, a mimo to oparł się i nie zrobił tego, czego oczekiwano. Gdyby nie Tata, mógłbym nie nazywać się już Mulciberem. Gdyby nie myśl o Tacie, kto wie? Może jednak pochłonęłyby mnie fale u stóp klifu?
Nie chcę grać w grę Lorien. Jeśli zamierza mnie w to wciągać, niech moim udziałem będzie ignorowanie. Póki jasno nie przedstawi swoich intencji, nie chcę brać w tym udziału.
Jestem w kontakcie listownym z Wujem Alexandrem. Nie wierzę w Jego złe intencje wobec któregokolwiek z nas. Chciałbym uchronić go przed złym wpływem Lorien - teraz, gdy straciła Roberta, może próbować upleść sieć na innego mężczyznę z naszego rodu. Sądzę jednak, że możesz mieć rację i rozmowa twarzą w twarz może przynieść nam więcej odpowiedzi. Ale czy chcę je uzyskać? Chcę spokoju, Siostro. Chcę ułożyć sobie życie na nowo, bez widma wuja Roberta towarzyszącego Lorien.
Napiszę do Taty.
Charlie
Scarlett,
Nie rozumiem, co próbujesz zrobić.
To oczywiste, że Ojciec nie jest jeszcze w stanie normalnie żyć, pozbierać się po stracie brata. Nie jest to niczym dziwnym. Atmosfera, którą nazywasz nieznośną, jest przesycona jego cierpieniem i uciekasz jak tchórz, pozostawiając Go samego. Czy możesz spojrzeć na Niego nie jak wyłącznie na Ojca, a jak na kogoś, kto potrzebuje pomocy? On był silny, gdy my potrzebowaliśmy wsparcia. Teraz nasza kolej.
Nie rozumiem, dlaczego podkreślasz Jego winę. Zdradzieckie podszepty sprawiły, że Tata powiedział, co powiedział i zrobił, co zrobił. Czy mam o to żal? To oczywiste! Mimo to, potrafię zrozumieć presję, którą wywołał Robert i Lorien. Byliśmy w ich kamienicy, na ich łasce, Ojciec słuchał tylko ich jadowitych słów, a mimo to oparł się i nie zrobił tego, czego oczekiwano. Gdyby nie Tata, mógłbym nie nazywać się już Mulciberem. Gdyby nie myśl o Tacie, kto wie? Może jednak pochłonęłyby mnie fale u stóp klifu?
Nie chcę grać w grę Lorien. Jeśli zamierza mnie w to wciągać, niech moim udziałem będzie ignorowanie. Póki jasno nie przedstawi swoich intencji, nie chcę brać w tym udziału.
Jestem w kontakcie listownym z Wujem Alexandrem. Nie wierzę w Jego złe intencje wobec któregokolwiek z nas. Chciałbym uchronić go przed złym wpływem Lorien - teraz, gdy straciła Roberta, może próbować upleść sieć na innego mężczyznę z naszego rodu. Sądzę jednak, że możesz mieć rację i rozmowa twarzą w twarz może przynieść nam więcej odpowiedzi. Ale czy chcę je uzyskać? Chcę spokoju, Siostro. Chcę ułożyć sobie życie na nowo, bez widma wuja Roberta towarzyszącego Lorien.
Napiszę do Taty.
Charlie