28.11.2024, 01:09 ✶
Uśmiechnął się na jego słowa o niedźwiedziu i rozumiał jego słowa o słabych możliwościach biegania w takiej formie po Londynie.
- Trochę, było to bardziej upierdliwe, bo pod koniec lata była masa roboty w polu i nie za bardzo miałem jak pomóc. - zamruczał nie pocieszony swoją bezużytecznością. Na szczęście nie miał różdżki nie aż tak długo jakby mógł jej nie mieć. W skrócie, mogło być gorzej.
Uniósł brwi na słowa o przyjaciołach i związkach. No, związek to było ostatnie o czym teraz marzył. Z resztą to dziwnie brzmi, związek z różdżką, niezdrowo, ale no nic nie powiedział, niech ubiera swoje myśli w takie słowa jakie lubi. Wspomnienie o rodzinach było jednak ciekawe, czy chciałby do jakiejś należeć? Nieee, jeszcze ktoś wymagałby spotkań na herbatę, a to by było zbyt wiele.
- Kiedyś się będziesz znać, dopiero zaczynasz. Może sam jakieś teorie wymyślisz, napiszesz książkę i będziesz wykładać a szkole magii. - kto wie gdzie go życie poniesie, prawda taka, że mało kto pracuje w zawodzie, biorą pracę taką gdzie ich potrzebują, później widzą, że stabilność jest dobra i siedzą tak do śmierci i dłubią w tym samym.
Liczył, że Knieja jest już dostępna dla każdego bezpiecznie, ale nie, jednak nie, a szkoda. Jego przydomowe lasy również miały masę ziół, ale jeszcze nie poznał ich wszystkich miejsc.
Opis bestii nie zrobił na nim takiego wrażenia jakie powinien. Może dlatego, że jak na oczy czegoś nie widział to nie potrafił zrozumieć jak straszne to jest, a może przez to, że ostatnie wydarzenia wyciągnęły z niego nieco większą obojętność na wszystko.
Spojrzał zaskoczony na dłoń, przeniósł spojrzenie na Sama i uśmiechnął się.
- Sam, ja nie mam po co tam chodzić. Mieli tam dobre miejsca z ziołami, ale je mam przy domu, ciebie mogę spotkać tutaj. Dolina jest mi kompletnie nie po drodze. - chciał strzepnąć jego dłoń z ramienia, bo jednak Sam miał kogoś, a spoufalanie się również przestało mu smakować.
- A tak poza tym? Coś nowego? Tak wiesz u ciebie i twojej Panny? - czy powinien ją tak nazywać? Eh tam, to rozmowa dwóch znajomych, luźne nie koniecznie pasujące słowa są na miejscu.
- Trochę, było to bardziej upierdliwe, bo pod koniec lata była masa roboty w polu i nie za bardzo miałem jak pomóc. - zamruczał nie pocieszony swoją bezużytecznością. Na szczęście nie miał różdżki nie aż tak długo jakby mógł jej nie mieć. W skrócie, mogło być gorzej.
Uniósł brwi na słowa o przyjaciołach i związkach. No, związek to było ostatnie o czym teraz marzył. Z resztą to dziwnie brzmi, związek z różdżką, niezdrowo, ale no nic nie powiedział, niech ubiera swoje myśli w takie słowa jakie lubi. Wspomnienie o rodzinach było jednak ciekawe, czy chciałby do jakiejś należeć? Nieee, jeszcze ktoś wymagałby spotkań na herbatę, a to by było zbyt wiele.
- Kiedyś się będziesz znać, dopiero zaczynasz. Może sam jakieś teorie wymyślisz, napiszesz książkę i będziesz wykładać a szkole magii. - kto wie gdzie go życie poniesie, prawda taka, że mało kto pracuje w zawodzie, biorą pracę taką gdzie ich potrzebują, później widzą, że stabilność jest dobra i siedzą tak do śmierci i dłubią w tym samym.
Liczył, że Knieja jest już dostępna dla każdego bezpiecznie, ale nie, jednak nie, a szkoda. Jego przydomowe lasy również miały masę ziół, ale jeszcze nie poznał ich wszystkich miejsc.
Opis bestii nie zrobił na nim takiego wrażenia jakie powinien. Może dlatego, że jak na oczy czegoś nie widział to nie potrafił zrozumieć jak straszne to jest, a może przez to, że ostatnie wydarzenia wyciągnęły z niego nieco większą obojętność na wszystko.
Spojrzał zaskoczony na dłoń, przeniósł spojrzenie na Sama i uśmiechnął się.
- Sam, ja nie mam po co tam chodzić. Mieli tam dobre miejsca z ziołami, ale je mam przy domu, ciebie mogę spotkać tutaj. Dolina jest mi kompletnie nie po drodze. - chciał strzepnąć jego dłoń z ramienia, bo jednak Sam miał kogoś, a spoufalanie się również przestało mu smakować.
- A tak poza tym? Coś nowego? Tak wiesz u ciebie i twojej Panny? - czy powinien ją tak nazywać? Eh tam, to rozmowa dwóch znajomych, luźne nie koniecznie pasujące słowa są na miejscu.