• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
1 2 3 4 Dalej »
[29.08 Eden & Anthony] Śmierć i miłość

[29.08 Eden & Anthony] Śmierć i miłość
prodigal daughter
I knew one day I'd have to watch powerful men burn the world down
I just didn't expect them to be
such losers
wiek
31
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
landlord, ex-auror
Wysoka na 175cm, jasnowłosa zjawa. Jest niezwykle szczupła, wręcz na granicy chorobliwości; lekko zapadnięte policzki ukrywa dobrze dobranym makijażem, którego nieodłączną częścią są usta pomalowane czerwoną szminką. Włosy ma proste i długie, sięgające lędźwi, zwykle nosi je rozpuszczone. Zawsze bardzo elegancko ubrana, najczęściej w stonowane barwy - nie jest zwolenniczką jaskrawych odcieni i mieszania kolorów. Nie lubi też przepychu; widać, że nie szczędzi pieniędzy na dobrej jakości ubiór, lecz nie obwiesza się biżuterią i tym podobnym. Porusza się bardzo zgrabnie, ale pewnie. Zawsze patrzy ludziom prosto w oczy podczas rozmowy, mając przy tym ciemne, przenikliwe spojrzenie. Zwykle mówi w bardzo spokojnym, niskim, nieco zachrypniętym tonie. Ma bardzo przejrzysty akcent, wyraźnie wymawia słowa, po sposobie mowy słychać, że to ktoś z dobrego domu, ktoś świetnie wykształcony.

Eden Lestrange
#4
28.11.2024, 23:37  ✶  
Odmawiała, bo była sceptyczna; sceptyczna wobec Ministerstwa, sceptyczna wobec wchodzenia drugi raz do tej samej rzeki, ale tym razem bez najsilniejszych w magicznej społeczności pleców. Kiedy straciła pracę w Biurze Aurorów była wściekła, a potem przygnębiona, niemniej nie czuła się ograbiona z czegoś, na co sobie zasłużyła. Wiedziała, że gdyby ojciec nie pociągnął za sznurki, nie awansowałaby tak szybko. Każdy widział, że nie znała słowa poświęcenie, wystarczyło spojrzeć w oczy.
Miała teraz niezwykle wygodne zajęcie, choć amoralne, bo wzbogacała się cudzym kosztem. Nikt niczego innego się od niej nie spodziewał, więc nosiła miano chciwej sekutnicy z cyniczną dumą, ale musiała przyznać, że nie przynosiło jej to żadnej radości. Utknęła w monochromatycznej krainie stagnacji, gdzie teoretycznie nie powinna mieć powodu, aby narzekać, ale też nie ma absolutnie niczego, czym mogłaby się pochwalić. Limbo, los gorszy od śmierci.
Niemniej ostatnimi czasy, kiedy coraz mocniej oswajała się z faktem, że potrzebuje w tym życiu zmiany, że łaknie wyborów, które będą podjęte przez nią samą dla niej samej, a nie po to, żeby zaimponować rodzinie i otaczającej ją jak stado harpii śmietance towarzyskiej, równie często skłaniała się ku przystaniu na propozycję Anthony'ego. Miła wydawała się myśl, że może być częścią miejsca, w którym rzeczywiście jest chciana.
Więc nawet jeśli ta wizyta nie miała znamion rekrutacji, może sama między wierszami wspomni, że jednak zmieniła zdanie.

- Pani Avery zapewne mogłaby uniknąć tej tragedii, gdyby nie pozwoliła młodzieży przemawiać. - Skinęła głową w podzięce za nalane wino. Nie okazywała tego wprost, ale naprawdę współczuła Raphaeli. Nie mogła jednak ukryć, że dzięki wygłaszaniu swoich promugolskich poglądów na scenie, pozwoliła zamienić się w narzędzie prowokacji. Ostatnimi czasy, ich świat zamienił się w miejsce, gdzie niebywale trzeba uważać na słowa.

- Miło mi słyszeć, że wyjąłeś obydwie nogi z grobu - mówiąc to, uśmiechnęła się z przekąsem. Cieszyła się, że jego zdrowie fizyczne ma się ku lepszemu. Sama niegdyś była więźniem własnego ciała i wiedziała, jak niezwykle niemoc potrafi zmęczyć. Spostrzegła dziwny cień przemykający po twarzy Anthony'ego, w akompaniamencie urwanego słowa. Uniosła brwi nieznacznie, ale nie zamierzała drążyć, bo przyszła na spotkanie, a nie na przesłuchanie świadka. Wyznania były szczersze, kiedy opuszczały usta dobrowolnie.

Z wolna upijała wino, słuchając, jak mniemała, o wojnie domowej, która w tym kontekście wydawała się być jedynie niepożądaną przeszkodą na drodze do sukcesu. Wiedziała, że Shafiq nie miał tego na myśli, ale nie mogła się pozbyć wrażenia, że jak zwykle śmierć jednostki była tragedią, ale tysięcy już tylko statystyką. Liczbą z obcego kraju, która mogła niedługo wpisać się również w karty historii ich własnego.
- Zmęczona? - prychnęła prosto do kieliszka, a potem upiła łyk. - Wybacz za ordynarne określenie, ale rzygać mi się chce. Z jednej strony jestem otoczona ludźmi, którzy dolewają oliwy do ognia, z drugiej strony mam samozwańczych mesjaszy, którzy próbują ten ogień ugasić własnym ciałem. I tak samo, jak i w twoim przypadku, w jakimś sensie każda z tych osób jest mi bliska. - Westchnieniem zwieńczyła wywód, który zaczął się od gorączkowego tonu, a skończył na przyduszonym, niemalże łamiącym się głosem. Ojca bawiącego się w groteskowego złoczyńcę najchętniej własnoręcznie wepchnęłaby w ogień, którym się bawił, ale nie mogła ukrywać, że to nadal człowiek, którego przez trzy dekady swojego życia podziwiała. Natomiast za Alastorem poszłaby do piekła, które gotował im jej własny rodzic, a potem przytargałaby go z powrotem, jednak najbardziej życzyła sobie, żeby Moody po prostu przestał tam chodzić.
- Myślę, że podświadomie znasz moją opinię na ten temat. Nie znoszę decyzji podjętych w emocjach, a zwłaszcza w gniewie - oświadczyła, kręcąc głową z dezaprobatą. Nachyliła się znowu w kierunku kieliszka, ale spostrzegłszy, że upiła zbyt wiele zbyt szybko, powstrzymała się od instynktu. - Tylko co takiego chciałbyś z tym zrobić? Przecież nie zakażesz bycia głupim, bo ten kraj upadnie demograficznie. - Wypuściła powietrze nosem, niby bezdźwięcznie zanosząc się szyderczym śmiechem, ale w oczach nie miała ani cienia zadowolenia. Też chciała coś z tym zrobić, ale czuła, że ma związane ręce. Czuła, że utknęła pomiędzy młotem a kowadłem.
A może raczej pomiędzy pieńkiem a ostrzem kata?


I was never as good as I always thought I was
— but I knew how to dress it up —
I was never satisfied, it never let me go
just dragged me by my hair and back on with the show

~♦~
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (4066), Eden Lestrange (3860)




Wiadomości w tym wątku
[29.08 Eden & Anthony] Śmierć i miłość - przez Anthony Shafiq - 27.09.2024, 09:49
RE: [29.08 Eden & Anthony] Śmierć i miłość - przez Eden Lestrange - 10.11.2024, 20:20
RE: [29.08 Eden & Anthony] Śmierć i miłość - przez Anthony Shafiq - 11.11.2024, 15:16
RE: [29.08 Eden & Anthony] Śmierć i miłość - przez Eden Lestrange - 28.11.2024, 23:37
RE: [29.08 Eden & Anthony] Śmierć i miłość - przez Anthony Shafiq - 01.12.2024, 00:28
RE: [29.08 Eden & Anthony] Śmierć i miłość - przez Eden Lestrange - 13.12.2024, 01:51
RE: [29.08 Eden & Anthony] Śmierć i miłość - przez Anthony Shafiq - 20.12.2024, 15:05
RE: [29.08 Eden & Anthony] Śmierć i miłość - przez Eden Lestrange - 12.01.2025, 03:05
RE: [29.08 Eden & Anthony] Śmierć i miłość - przez Anthony Shafiq - 01.02.2025, 14:01
RE: [29.08 Eden & Anthony] Śmierć i miłość - przez Eden Lestrange - 02.02.2025, 14:59
RE: [29.08 Eden & Anthony] Śmierć i miłość - przez Anthony Shafiq - 07.03.2025, 16:42
RE: [29.08 Eden & Anthony] Śmierć i miłość - przez Eden Lestrange - 04.09.2025, 21:37
RE: [29.08 Eden & Anthony] Śmierć i miłość - przez Anthony Shafiq - 04.10.2025, 19:10

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa