• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[01.09.1972] Your shining autumn, ocean crashing || Ambroise & Geraldine

[01.09.1972] Your shining autumn, ocean crashing || Ambroise & Geraldine
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#26
29.11.2024, 00:02  ✶  

Dzień budził się już do życia, o czym przypominało im słońce, które powoli wznosiło się coraz wyżej, jasne promienie wdzierały się przez szybę do łazienki. Czas płynął, to było nieuniknione, a oni nadal tkwili przy sobie, właściwie nie wiedzieć czemu. Nadal nie odpuszczali, łaknęli swojej bliskości, tak jak robili to kiedyś niemalże codziennie. To się nie zmieniło, a przynajmniej odczuwała takie wrażenie, może było złudne, może nie. Coś jednak ich do siebie przyciągało. Znowu. Szukali ukojenia, pocieszenia, właściwie trudno jej było nazwać to, czego teraz potrzebowała. Wiedziała jedynie to, że nie chce być sama. Nie chciała jeszcze odchodzić. Nie zniosłaby myśli, że musi godzić się z teraźniejszością, która wydawała się być bardzo brutalna. Wiele by dała, by móc wrócić do przeszłości. Cofnąć się w czasie, przeżyć jeszcze raz to wszystko, tyle, że nie było takiej możliwości. Nie mogła wrócić do tego, co mieli, a szkoda. Jej życie wtedy wydawało się być jakieś takie pełniejsze, miało sens. Teraz? Błądziła, w poszukiwaniu czegoś, sama nie wiedziała czego, a właściwie to miała świadomość, że i tak tego nie znajdzie. Beznadziejny los ją czekał. Właśnie z tego powodu nie chciała wypuszczać jego dłoni, nie chciała kończyć tego, co trwało. Powrót do smutnej rzeczywistości na pewno by ją zabolał. Wolała więc po prostu udawać, że ona nie istnieje. To było całkiem wygodne, przynajmniej na ten moment. Resztą będzie się martwić później, myśleć o konsekwencjach, przecież nigdy tego nie robiła. Nigdy nie zastanawiała się nad swoim postępowaniem, dlaczego teraz miałaby to robić. Zawsze sięgała po to, na co miała ochotę w danej chwili, a teraz, teraz po prostu chciała wrócić do tego, co kiedyś było dane jej mieć. Zwłaszcza, że znajdowało się to na wyciągnięcie ręki. Nie odrzucił jej, też chciał się w tym zatracić, spełnił jej błagalną prośbę, nie opuścił jej, jeszcze nie teraz. To był dobry znak.

Trudno jej było stwierdzić, co dzieje się w jego głowie, dlaczego na to wszystko przystał, skoro nie chciał mieć z nią nic wspólnego, nie wyjaśnił jej jak dotąd praktycznie niczego i wcale nie zapowiadało się na to, że to zrobi. Czuła, że dzięki temu łatwiej byłoby się jej pogodzić z tym odrzuceniem, tak to mogła jedynie gdybać, a niestety miała tendencje do tego, aby za wszystkie niepowodzenia obwiniać tylko i wyłącznie siebie, bardzo łatwo jej to przychodziło, bo przecież ponoć była panią swojego własnego losu, jak widać nie do końca. Nie mogła mieć wszystkiego, czego bardzo chciała, tak właściwie to nie mogła dostać tego na czym jej najbardziej zależało. Uczucia nie da sie kupić, nie da się sprawić, żeby ktoś ją pokochał, niestety to zostało stracone, mogłaby próbować to naprawić, tyle, że rok temu, nie teraz, teraz było za późno. Wszystko pochłonął piach.

Pocałunki, ciepło jego ciała pod opuszkami jej palców, przyspieszone oddechy, to wszystko całkiem skutecznie odsuwało od niej te niewygodne myśli. To musiało coś znaczyć, to nie mogło być nic. Powinno być czymś więcej. Przynajmniej dla niej, dla niej na pewno było to coś więcej, nie przyjmowała, że to nic nie znaczyło. Pewnie później jakoś ubierze to w słowa, teraz nie próbowała tego robić, to nie był odpowiedni moment. Wolała się skupić na wykorzystaniu tej okazji, która pojawiła się zupełnie znikąd. No, nie do końca znikąd, Ambroise postanowił zaangażować się w jej sprawy, nie pozwolił jej samej ryzykować, co nie było szczególnie pocieszające, bo nie zniosłaby myśli, że stała mu się krzywda przez nią, przez błędy, które popełniła, nie wybaczyłaby sobie tego. Na szczęście jakoś udało im się wygrać, przynajmniej z pozoru przecież byli zwycięzcami tego starcia, teraz czekała na nich nagroda, powinna czekać. Może ich nagrodą miała być właśnie ta ostatnia spędzona razem chwila, bliskość, którą mogli znowu poczuć. Na pewno tego potrzebowali po wydarzeniach minionej nocy.

Nie przyszła do niego po pomoc, nie sądziła, że ma do tego prawo. To nie było jego odpowiedzialnością, już nie, wypadało, aby radziła sobie sama, jakimś cudem jednak udało mu się wplątać w to wszystko i tak znalazł się u jej boku, może z początku bardzo na dystans, czego nie ukrywali i ona i on, ale z czasem, wraz z rosnącym niebezpieczeństwem nie dało się dłużej udawać, że może trochę im na sobie zależało. To o niego martwiła się najbardziej, zależało jej tylko i wyłącznie na tym, żeby on na pewno wrócił na powierzchnię, nikt więcej. Zresztą czuła też od Roisa największe wsparcie w tym wszystkim, a powinni się przecież nienawidzić, tylko czy właściwie kiedykolwiek byłaby w stanie obdarzyć go takimi uczuciami? Nie, to nigdy nie była nienawiść. Nawet wtedy, kiedy się żarli w przeszłości, na siłę próbowała mu udowodnić, jak bardzo za nim nie przepada, a był to tylko odruch, bo ją odrzucił, nie chciał mieć z nią nic wspólnego, gdy wyciągnęła do niego dłoń i chciała okazać mu swoje wsparcie. Później odrzucił ją drugi raz, wtedy jednak nie znała powodu, czy nadejdzie i trzeci, czy właściwie byłoby to odrzucenie, czy po prostu powrót do rzeczywistości? Nie miała pojęcia.

Pewna była tylko tego, że ich ciała nie zapominały tego, że są dla siebie stworzone. Pasowali do siebie idealnie, i może pojawiły się nowe blizny, zadrapania, głębokie rany, jednak w środku nic się nie zmieniło. Nadal pragnęła go w ten sam sposób, nadal nie potrafiła się powstrzymać, kiedy znajdował się zbyt blisko. Gdy wtulał się w nią, a ona mogła przepaść w jego uścisku. Brakowało jej tego strasznie. Teraz mogła w spokoju się tym napawać, jeśli to nie było przeznaczenie, to co nim było? Czy mogło być coś silniejszego od tego.

Słowa im nie służyły. Miała wrażenie, że kiedy się do siebie odezwali wszystko zaczęło się rozsypywać, po raz kolejny, znowu zaczął wymykać jej się z rąk. Nie pojmowała dlaczego tak się dzieje, czy nie lepiej było po prostu dać się ponieść, słowa były zbędne, powinni je omijać. Zwłaszcza, że znowu wiele sobie dopowiadała, interpretowała wszystko w swój własny, pokrętny sposób, nie do końca odpowiedni. Miała jednak wrażenie, że może przesadziła, że może przekroczyła granicę i Roise chciał jej przypomnieć o tym, że to było tylko chwilowe, że wcale tego nie chciał, chociaż skoro sugerował, że wrócą do tego później, to może rzeczywiście to miał na myśli, może wcale nie chciał jej odrzucić. Miała mętlik w głowie, nie wiedziała, co powinna myśleć, co właściwie się między nimi działo, co miało z tego wyniknąć, czego od siebie potrzebowali. Myślenie jej nie służyło, zdecydowanie, za szybko wymyślała kolejne teorie, a każda z nich miała coraz mniej sensu. Nadinterpretowała, szukała drugiego, trzeciego, czwartego dna, zamiast po prostu dać się ponieść.

Głos uwiązł jej w gardle, kiedy usłyszała jego proszę, albo jej się wydawało, nie, na pewno to doszło do jej uszu. Miała nie myśleć, tak, łatwo było powiedzieć, szczególnie kiedy nie do końca panowała nad tym wszystkim, co działo się w jej głowie, a tysiące myśli sugerowało jej naprawdę wiele dziwnych, nie do końca logicznych sytuacji. Próbowała zrozumieć, tylko to, nic więcej. Zrozumieć, co powinni zrobić. Później... czy faktycznie mogli liczyć na jakieś później, to nie dawało jej spokoju. Nie chciała kierować się nadzieją, która przecież mogła być złudzeniem. Mogła to źle zinterpretować, ale skoro ją o to prosił, a on przecież rzadko kiedy o coś prosił, jak ona brał po prostu to, co do niego należało. Tyle, że teraz ona już nie była jego, powinna o tym pamiętać. To co było, nie wróci, nie znaczyli dla siebie tyle co kiedyś, wypadałoby o tym pamiętać.

Opuścił ją na ziemię, poczuła pod stopami chłodne kafelki, które przypominały jej o tym, gdzie właściwie się znajduje, przed chwilą bowiem świat się zatrzymał. Zatracała się w czymś, czego potrzebowała, czego nie potrafiła nazwać. Rzeczywistość postanowiła ponownie wyciągnąć po nią swoje ręce. Tyle, że nie chciała się na to zgodzić, nie tego chciała. Miała zamknięte oczy, kiedy zbliżył się do niej ponownie, oddychała powoli, próbowała postąpić słusznie, dlaczego wydawało jej się, że powoli odpuszczał? Czy to było faktycznie to, czego chciał, czy próbował postępować słusznie, tylko co właściwie mogło być aktualnie uznane za słuszne, nie wiedziała, nie potrafiła sobie tego uzmysłowić. Wypuścił ją z ramion, nie do końca jej się to podobało, nie przestała pragnąć tej bliskości, ucieczki, chwilowego poczucia ulgi.

Może zareagowała po raz kolejny nieco desperacko, ale wcześniej to przecież im pomogło, szukała jego dłoni, chciała ponownie spleść ze sobą ich palce, żeby poczuć to, co mieli jeszcze przed chwilą, to nie mogło zniknąć, nie powinny tego popsuć nawet słowa, które przecież nie miały większego znaczenia, to gesty, gesty liczyły się najbardziej.

- Dobrze. - Powiedziała cicho, niemalże bezgłośnie. Wcale nie było dobrze, ale zgodziła się na to, żeby nie myśleć, skoro nie miało to żadnego sensu, przestała się na tym skupiać. Wolała po prostu pozwolić im ponownie skupić się na tym, co wykradli teraźniejszości. Jeszcze chociaż przez chwile dać sobie odczuwać to złudne poczucie bliskości, której przecież nie powinna już u niego szukać. Powiedział jej, że to nie ma sensu, dlaczego więc właśnie to wydawało jej się właściwie, dlaczego nie chciała, żeby się skończyło? Była naiwna i głupia, oszukiwała sama siebie, ale to nie miało znaczenia, nie teraz.

Mogło być to wzięte za desperację, na pewno, ale nieszczególnie się tym przejowała. Nie miała pojęcia, co zrobią dalej z tym dniem, ile właściwie czasu im zostało, czy zaraz postanowią się od siebie odsunąć, znikną za drzwiami Piaskownicy, jakby to wszystko wcale nie miało miejsca. Nie chciała o tym zapominać, może faktycznie coś mogło się zmienić, może jeszcze tego nie przekreślili, wystarczyła jej jedna chwila bliskości, żeby wróciła nadzieja, czy to musiał być koniec? Czy mogła w ogóle oczekiwać czegoś innego. Nie wiedziała i chyba jeszcze nie chciała się tego dowiedzieć.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (28020), Geraldine Greengrass-Yaxley (22904)




Wiadomości w tym wątku
[01.09.1972] Your shining autumn, ocean crashing || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 21.11.2024, 22:59
RE: [01.09.1972] Your shining autumn, ocean crashing || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 22.11.2024, 00:10
RE: [01.09.1972] Your shining autumn, ocean crashing || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 22.11.2024, 01:52
RE: [01.09.1972] Your shining autumn, ocean crashing || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 22.11.2024, 12:25
RE: [01.09.1972] Your shining autumn, ocean crashing || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 22.11.2024, 16:09
RE: [01.09.1972] Your shining autumn, ocean crashing || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 22.11.2024, 22:22
RE: [01.09.1972] Your shining autumn, ocean crashing || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 23.11.2024, 00:16
RE: [01.09.1972] Your shining autumn, ocean crashing || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 23.11.2024, 13:36
RE: [01.09.1972] Your shining autumn, ocean crashing || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 23.11.2024, 16:04
RE: [01.09.1972] Your shining autumn, ocean crashing || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 23.11.2024, 23:08
RE: [01.09.1972] Your shining autumn, ocean crashing || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 24.11.2024, 13:08
RE: [01.09.1972] Your shining autumn, ocean crashing || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 25.11.2024, 01:00
RE: [01.09.1972] Your shining autumn, ocean crashing || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 25.11.2024, 04:02
RE: [01.09.1972] Your shining autumn, ocean crashing || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 25.11.2024, 11:14
RE: [01.09.1972] Your shining autumn, ocean crashing || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 25.11.2024, 12:45
RE: [01.09.1972] Your shining autumn, ocean crashing || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 25.11.2024, 14:41
RE: [01.09.1972] Your shining autumn, ocean crashing || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 25.11.2024, 15:58
RE: [01.09.1972] Your shining autumn, ocean crashing || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 25.11.2024, 22:42
RE: [01.09.1972] Your shining autumn, ocean crashing || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 26.11.2024, 01:15
RE: [01.09.1972] Your shining autumn, ocean crashing || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 26.11.2024, 15:29
RE: [01.09.1972] Your shining autumn, ocean crashing || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 26.11.2024, 17:56
RE: [01.09.1972] Your shining autumn, ocean crashing || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 27.11.2024, 01:38
RE: [01.09.1972] Your shining autumn, ocean crashing || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 27.11.2024, 04:26
RE: [01.09.1972] Your shining autumn, ocean crashing || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 28.11.2024, 15:34
RE: [01.09.1972] Your shining autumn, ocean crashing || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 28.11.2024, 19:27
RE: [01.09.1972] Your shining autumn, ocean crashing || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 29.11.2024, 00:02
RE: [01.09.1972] Your shining autumn, ocean crashing || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 29.11.2024, 02:58
RE: [01.09.1972] Your shining autumn, ocean crashing || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 01.12.2024, 00:21
RE: [01.09.1972] Your shining autumn, ocean crashing || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 01.12.2024, 01:59
RE: [01.09.1972] Your shining autumn, ocean crashing || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 01.12.2024, 12:15
RE: [01.09.1972] Your shining autumn, ocean crashing || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 01.12.2024, 15:00
RE: [01.09.1972] Your shining autumn, ocean crashing || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 01.12.2024, 23:41
RE: [01.09.1972] Your shining autumn, ocean crashing || Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 02.12.2024, 01:22
RE: [01.09.1972] Your shining autumn, ocean crashing || Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 03.12.2024, 00:16

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa