24.01.2023, 01:22 ✶
Zawsze podziwiałam mojego ojca, że ciężką pracą udało mu się rozkręcić domowy biznes. Domowa lecznicza zwierząt powstała nie z rodowych galeonów, a z jego zarobionych pieniędzy. Odciął się od skarbców rodziny Lestrange jeszcze przed moimi narodzinami, gdy uczył się, jak ja w Paryżu, więc nie wychowałam się w bogactwie, jak reszta moich kuzynów, choć pieniędzy nigdy nam nie brakowało. Nazwiska nie zmienił, przez co posiadał na starcie większe zaufanie od klientów, ale swoimi umiejętnościami i pasją udowodnił, że wszystkie stworzenia znajdą u niego pomoc. Wyspecjalizował się też w smokach, przez co zdarzało się, że wyjeżdżał na 2-3 dni do Paryża lub do smoczych rezerwatów. Władza w klinice lądowała wtedy w rękach jego asystentów, żeby mogli oni zająć się nagłymi przypadkami. Niektóre zwierzęta, magiczne lub niemagiczne, mają to do siebie, że często maskują oznaki choroby, nie dając znać w odpowiednim momencie, że coś się dzieje, dlatego mój ojciec nie odważyłby się zostawić swoją lecznice bez żadnej obstawy. Nigdy nie wiadomo, czy ktoś nie potrzebowałby udzielenia nagłej pomocy w hodowli lub swojemu pupilowi.
- Tak... Spędziłam tutaj większość dzieciństwa. Mój ojciec jest tutejszym magiweterynarzem. - Odpowiedziałam z nostalgicznym uśmiechem. Wracając wyobraźnią piętnaście lat wstecz, wszystko wydawało się o wiele żywsze i bardziej kolorowe. Nie wiem, czy podświadome przeczucie, że Czarny Pan gdzieś się tam kryje i planuje swoje następne ruchy, sprawia, że codzienne życie wydaje się nadto szare i stresujące, ale chciałabym wrócić do funkcjonowania w kolorze. W Paryżu nie martwiłam się o naśladowców czarnoksiężnika, ale doskwierały mi inne problemy. Samotność na obcym terenie też nie była łatwa, szczególnie przez taki kawał czasu. - I mów mi Amanda, żadna ze mnie Pani - Nie uważałam, że dzieli nas taka duża różnica wieku, żebyśmy zwracały się do siebie w tak formalny sposób, nawet pomimo różnicy w posadzie, a takie rozwiązanie może poprawić nasze relacje.
- Wiedziałam, że coś nie będzie się zgadzać... Dobra, zgłoszę to po naszym powrocie do Londynu - Westchnęłam ciężko i pokiwałam zrezygnowana głową. - A ty..? Skąd przybyłaś do stolicy? - Wróciłam do tematu, chcąc poznać lepiej młodszą koleżankę z pracy. Muszę zacząć oswajać się ponownie z Anglią i zdobywać jakieś nowe kontakty. Poleganie na rodzinie nie może trwać wiecznie, a kilka nowych znajomości zawsze się przyda.
Zwróciłam ponownie uwagę na drwali i zauważyłam, że zasady bezpieczeństwa przestały już tam panować i łatwo było wyczuć, że niedługo coś nieprzyjemnego się wydarzy.
- Tak... Spędziłam tutaj większość dzieciństwa. Mój ojciec jest tutejszym magiweterynarzem. - Odpowiedziałam z nostalgicznym uśmiechem. Wracając wyobraźnią piętnaście lat wstecz, wszystko wydawało się o wiele żywsze i bardziej kolorowe. Nie wiem, czy podświadome przeczucie, że Czarny Pan gdzieś się tam kryje i planuje swoje następne ruchy, sprawia, że codzienne życie wydaje się nadto szare i stresujące, ale chciałabym wrócić do funkcjonowania w kolorze. W Paryżu nie martwiłam się o naśladowców czarnoksiężnika, ale doskwierały mi inne problemy. Samotność na obcym terenie też nie była łatwa, szczególnie przez taki kawał czasu. - I mów mi Amanda, żadna ze mnie Pani - Nie uważałam, że dzieli nas taka duża różnica wieku, żebyśmy zwracały się do siebie w tak formalny sposób, nawet pomimo różnicy w posadzie, a takie rozwiązanie może poprawić nasze relacje.
- Wiedziałam, że coś nie będzie się zgadzać... Dobra, zgłoszę to po naszym powrocie do Londynu - Westchnęłam ciężko i pokiwałam zrezygnowana głową. - A ty..? Skąd przybyłaś do stolicy? - Wróciłam do tematu, chcąc poznać lepiej młodszą koleżankę z pracy. Muszę zacząć oswajać się ponownie z Anglią i zdobywać jakieś nowe kontakty. Poleganie na rodzinie nie może trwać wiecznie, a kilka nowych znajomości zawsze się przyda.
Zwróciłam ponownie uwagę na drwali i zauważyłam, że zasady bezpieczeństwa przestały już tam panować i łatwo było wyczuć, że niedługo coś nieprzyjemnego się wydarzy.